*Oczami Klary*
Leżałam na łóżku
i płakałam. Nie minęło dużo czasu, kiedy usłyszałam, że ktoś puka do pokoju. Nie
zdążyłam nic powiedzieć a drzwi pokoju się otworzyły. Do pomieszczenia weszła
Zuza. Zdziwiłam się jej obecnością, ale kiedy tylko ją zobaczyłam wstałam z
łóżka i wtuliłam się w nią.
- Klara, co się
stało? Spotkaliśmy właśnie Nathana na korytarzu i jest wściekły.-
- Nie dziwię mu się.
A co ty tu w ogóle robisz?-
- Przyjechałam z
Justinem załatwić pewną sprawę, ale to może poczekać… powiedz mi, co się stało
a spróbuje wam pomóc.- Zdziwiło mnie trochę to, że chciała nam pomóc, bo po tym,
co stało się Londynie myślałam, że już nigdy się do nas nie odezwie. Usiadłyśmy
na łóżku i opowiedziałam jej wszystko, co wydarzyło się od samego początku
przyjazdu tutaj.
- Chcesz oddać dziecko?-
Ona jeszcze nie wie, że to będzie dziewczynka. - Nie dziwię się Nathanowi, że
nazwał cię wariatką.-
- Naprawdę mnie
tak nazwał? W sumie to mu się nie dziwię. Ja bym się gorzej nazwała.-
- Klara odpowiedz
mi na pytanie. Czy ty naprawdę chcesz oddać…- Musiałam jej przerwać zanim powie
'to dziecko'.
-Hope. Nathan
uparł się przy tym imieniu.-
- Śliczne. Chcesz
naprawdę oddać Hope czy to jest chwila słabości?- Przez chwile milczałam, bo
sama już nie wiedziałam.
- Wiesz, że
wyprowadziliśmy się od rodziców?- Postanowiłam, chociaż na chwilę zmienić
temat. - Nathan kupił nam ogromny dom. Zanim mi o tym powiedział najpierw
urządził pokoik dla małej i powiedział, że w przyszłości zamieszkamy tam my,
Hope i jeszcze jedno maleństwo. Nie mogę zapomnieć jeszcze o psie i najprawdopodobniej
Tomie.-
- Dlaczego
Tomie?-
- Zgadujemy, że
to on nikogo sobie nie znajdzie i zamieszka z nami.- Zaśmiałyśmy się, ale po
chwili zamilkłam.
- Wiesz, co? Ja
tak naprawdę nie chcę oddawać Hope. Chcę ją wychować razem z Nathanem. Chcę z
nim założyć rodzinę.- Zuza mnie przytuliła a ja ją.
- Zuch
dziewczyna.-
- Idę powiedzieć
Nathanowi.- Zeskoczyłam z łóżka, ale zaraz na nie wróciłam, bo Zuza złapała
mnie za rękę.
- Myślę, że to
nie jest najlepszy pomysł. Daj mu ochłonąć. On uważa, że za szybko podejmujesz decyzje,
więc jeśli mu powiesz, że zmieniłaś zdanie po kilku minutach to jeszcze
bardziej go zdenerwujesz.-
- Co kiedy mam mu
powiedzieć?-
- Powiesz mu
jutro. A teraz idź spać, bo musisz dbać o waszą dwóję.- Zrobiła tak jak kazała.
- A co słychać u
ciebie?-
- Wszystko po
staremu.-
- Kłamiesz.-
- Skąd wiesz?-
- Teraz już
wiem.- Wszyscy się na to nabierają.
- Za każdym razem
się nabieram. Sama nie wiem… wszystko ponownie zaczyna się walić.- Usiadłam i
popatrzyłam na nią. Jestem ciekawa czy wie o Niallu.
- Rozmawiałaś
ostatnio z Niallem?-
- Nie. Ale go
widziałam… z inną.- Przytuliłam ją, bo była bliska płaczu.
- Też ją widziałam,
ale nie chciałam się wtrącać.-
- Czy to ty
wysyłałaś mi maile z ich zdjęciami albo ktokolwiek, kto jeszcze o tym
wiedział?-
- Widziałam tylko
ja i Nathan, ale jestem pewna, że on tego nie zrobił. Ja też bym ci nie mówiła
w ten sposób. I co zamierzasz z tym zrobić?-
- Nie wiem.
Naprawdę nie wiem, co mam robić dalej ze swoim życiem. Dzieje się w nim za
wiele i za szybko. Czasami nie mam już siły i mam wrażeniem, że jestem dla
wszystkich tylko problemem.-
- To nie prawda.
Ja cię bardzo kocham i potrzebuję cię. Tak samo jak rodzice… oni też cię
kochają.-
- Przestań, bo o
niczym nie wiesz!- Odsunęłam się od niej na chwile, bo mnie trochę
przestraszyła taką reakcją. - Przepraszam. Nie chciałam krzyczeć.-
- Powiesz mi, co
się stało.- Długo zwlekała, ale postanowiła mi w końcu powiedzieć.
- Przed wyjazdem tato…-
Powiedziała te słowo jakby nie mogło jej przejść przez gardło. - … dał mi trzy koperty,
ale dopiero wczoraj otworzyłam jeden z nich. W środku był fragment pamiętnika
mamy.- W jej oczach ponownie pojawiły się łzy. - Tam było napisane, że mama
zdradziła tatę z jakimś Georgem. Tata dowiedział się o tym dopiero po naszych
narodzinach. Zrobili testy dna i okazało się, że… że mamy dwóch różnych ojców.-
Nie wierzyłam w to, co przed chwilą powiedziała.
- Ale jak to jest
możliwe?-
- Zdarza się to bardzo,
ale to bardzo rzadko, ale jednak jest możliwe. Ale to nie wszystko. Mama tam
jeszcze napisała, że byłam pomyłką i chciała mnie oddać żeby ona mogła wrócić
do taty i wychowywać jedynie ciebie. Dlatego tak mi zależało żebyś nie oddawała
Hope do adopcji, bo jakby się dowiedziała to by czuła się tak samo jak ja teraz
a uwierz mi jest to paskudne uczucie.- Teraz to już obie płakałyśmy.
- Nie oddam jej
nigdy… już nawet nigdy nie będę o tym myśleć. Zuza, ale my nadal jesteśmy siostrami
i nic tego nie zmieni. Co zamierzasz zrobić dalej?-
- Justin się o
tym wszystkim dowiedział i zadzwonił do mamy. Okazuje, że mój biologiczny ojciec
mieszka gdzieś w Nowym Jorku, dlatego tu przyjechaliśmy.-
- I co chcesz go
poznać? Zuza to, co mama napisała w tym pamiętniku to było pod wpływem emocji. Dobrze
wiesz, że już tak nie jest. Oni cię kochają… nawet tata. Gdyby tak nie było to
by cię tak nigdy nie bronił.-
- Dobrze możemy
już o tym nie rozmawiać? Jutro z Justinem idziemy go poszukać.-
- Idę z wami.-
Powiedziałam bez namysłu. Ona zawsze mi pomaga, więc teraz ja pomogę jej.
- Ale przecież
jutro wieczorem chłopaki wyjeżdżają do Miami. Nie pojedziesz z nimi?- I to jest
ten moment, którego tak bardzo się obawiałam… muszę wybrać po między chłopakiem
a siostrą. Po dłuższym zastanowieniu się podjęłam decyzje.
- Zostaję z
wami.-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz