piątek, 21 lutego 2014

Rozdział 25

*Oczami Klary*

Leżałam na łóżku i płakałam. Nie minęło dużo czasu, kiedy usłyszałam, że ktoś puka do pokoju. Nie zdążyłam nic powiedzieć a drzwi pokoju się otworzyły. Do pomieszczenia weszła Zuza. Zdziwiłam się jej obecnością, ale kiedy tylko ją zobaczyłam wstałam z łóżka i wtuliłam się w nią.
- Klara, co się stało? Spotkaliśmy właśnie Nathana na korytarzu i jest wściekły.-
- Nie dziwię mu się. A co ty tu w ogóle robisz?-
- Przyjechałam z Justinem załatwić pewną sprawę, ale to może poczekać… powiedz mi, co się stało a spróbuje wam pomóc.- Zdziwiło mnie trochę to, że chciała nam pomóc, bo po tym, co stało się Londynie myślałam, że już nigdy się do nas nie odezwie. Usiadłyśmy na łóżku i opowiedziałam jej wszystko, co wydarzyło się od samego początku przyjazdu tutaj.
- Chcesz oddać dziecko?- Ona jeszcze nie wie, że to będzie dziewczynka. - Nie dziwię się Nathanowi, że nazwał cię wariatką.-
- Naprawdę mnie tak nazwał? W sumie to mu się nie dziwię. Ja bym się gorzej nazwała.-
- Klara odpowiedz mi na pytanie. Czy ty naprawdę chcesz oddać…- Musiałam jej przerwać zanim powie 'to dziecko'.
-Hope. Nathan uparł się przy tym imieniu.-
- Śliczne. Chcesz naprawdę oddać Hope czy to jest chwila słabości?- Przez chwile milczałam, bo sama już nie wiedziałam.
- Wiesz, że wyprowadziliśmy się od rodziców?- Postanowiłam, chociaż na chwilę zmienić temat. - Nathan kupił nam ogromny dom. Zanim mi o tym powiedział najpierw urządził pokoik dla małej i powiedział, że w przyszłości zamieszkamy tam my, Hope i jeszcze jedno maleństwo. Nie mogę zapomnieć jeszcze o psie i najprawdopodobniej Tomie.-
- Dlaczego Tomie?-
- Zgadujemy, że to on nikogo sobie nie znajdzie i zamieszka z nami.- Zaśmiałyśmy się, ale po chwili zamilkłam.
- Wiesz, co? Ja tak naprawdę nie chcę oddawać Hope. Chcę ją wychować razem z Nathanem. Chcę z nim założyć rodzinę.- Zuza mnie przytuliła a ja ją.
- Zuch dziewczyna.-
- Idę powiedzieć Nathanowi.- Zeskoczyłam z łóżka, ale zaraz na nie wróciłam, bo Zuza złapała mnie za rękę.
- Myślę, że to nie jest najlepszy pomysł. Daj mu ochłonąć. On uważa, że za szybko podejmujesz decyzje, więc jeśli mu powiesz, że zmieniłaś zdanie po kilku minutach to jeszcze bardziej go zdenerwujesz.-
- Co kiedy mam mu powiedzieć?-
- Powiesz mu jutro. A teraz idź spać, bo musisz dbać o waszą dwóję.- Zrobiła tak jak kazała.
- A co słychać u ciebie?-
- Wszystko po staremu.-
- Kłamiesz.-
- Skąd wiesz?-
- Teraz już wiem.- Wszyscy się na to nabierają.
- Za każdym razem się nabieram. Sama nie wiem… wszystko ponownie zaczyna się walić.- Usiadłam i popatrzyłam na nią. Jestem ciekawa czy wie o Niallu.
- Rozmawiałaś ostatnio z Niallem?-
- Nie. Ale go widziałam… z inną.- Przytuliłam ją, bo była bliska płaczu.
- Też ją widziałam, ale nie chciałam się wtrącać.-
- Czy to ty wysyłałaś mi maile z ich zdjęciami albo ktokolwiek, kto jeszcze o tym wiedział?-
- Widziałam tylko ja i Nathan, ale jestem pewna, że on tego nie zrobił. Ja też bym ci nie mówiła w ten sposób. I co zamierzasz z tym zrobić?-
- Nie wiem. Naprawdę nie wiem, co mam robić dalej ze swoim życiem. Dzieje się w nim za wiele i za szybko. Czasami nie mam już siły i mam wrażeniem, że jestem dla wszystkich tylko problemem.-
- To nie prawda. Ja cię bardzo kocham i potrzebuję cię. Tak samo jak rodzice… oni też cię kochają.-
- Przestań, bo o niczym nie wiesz!- Odsunęłam się od niej na chwile, bo mnie trochę przestraszyła taką reakcją. - Przepraszam. Nie chciałam krzyczeć.-
- Powiesz mi, co się stało.- Długo zwlekała, ale postanowiła mi w końcu powiedzieć.
- Przed wyjazdem tato…- Powiedziała te słowo jakby nie mogło jej przejść przez gardło. - … dał mi trzy koperty, ale dopiero wczoraj otworzyłam jeden z nich. W środku był fragment pamiętnika mamy.- W jej oczach ponownie pojawiły się łzy. - Tam było napisane, że mama zdradziła tatę z jakimś Georgem. Tata dowiedział się o tym dopiero po naszych narodzinach. Zrobili testy dna i okazało się, że… że mamy dwóch różnych ojców.- Nie wierzyłam w to, co przed chwilą powiedziała.
- Ale jak to jest możliwe?-
- Zdarza się to bardzo, ale to bardzo rzadko, ale jednak jest możliwe. Ale to nie wszystko. Mama tam jeszcze napisała, że byłam pomyłką i chciała mnie oddać żeby ona mogła wrócić do taty i wychowywać jedynie ciebie. Dlatego tak mi zależało żebyś nie oddawała Hope do adopcji, bo jakby się dowiedziała to by czuła się tak samo jak ja teraz a uwierz mi jest to paskudne uczucie.- Teraz to już obie płakałyśmy.
- Nie oddam jej nigdy… już nawet nigdy nie będę o tym myśleć. Zuza, ale my nadal jesteśmy siostrami i nic tego nie zmieni. Co zamierzasz zrobić dalej?-
- Justin się o tym wszystkim dowiedział i zadzwonił do mamy. Okazuje, że mój biologiczny ojciec mieszka gdzieś w Nowym Jorku, dlatego tu przyjechaliśmy.-
- I co chcesz go poznać? Zuza to, co mama napisała w tym pamiętniku to było pod wpływem emocji. Dobrze wiesz, że już tak nie jest. Oni cię kochają… nawet tata. Gdyby tak nie było to by cię tak nigdy nie bronił.-
- Dobrze możemy już o tym nie rozmawiać? Jutro z Justinem idziemy go poszukać.-
- Idę z wami.- Powiedziałam bez namysłu. Ona zawsze mi pomaga, więc teraz ja pomogę jej.
- Ale przecież jutro wieczorem chłopaki wyjeżdżają do Miami. Nie pojedziesz z nimi?- I to jest ten moment, którego tak bardzo się obawiałam… muszę wybrać po między chłopakiem a siostrą. Po dłuższym zastanowieniu się podjęłam decyzje.

- Zostaję z wami.- 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz