*Oczami Klary*
Po dwunastu
godzinach wylądowaliśmy w Nowym Jorku. Nie był to zbyt przyjemny lot. Myślałam,
że tam zwariuje. Chłopacy jakoś wytrzymali, ale to nie oni tu są w ciąży. Kiedy
wysiedliśmy z samolotu miałam ochotę całować ziemię, ale nie będę się zniżała
do tego poziomu. Na lotnisku odebraliśmy nasze bagaże i mieliśmy już jechać do hotelu,
kiedy zaskoczyły nas tłumy wrzeszczących fanek. Nie spodziewaliśmy się, że
chłopacy będą mieli tu tyle fanek, bo dopiero tu przyjechali żeby się
wypromować. Jednak internet potrafi wszystko. Oczywiście nie odbyło się bez
autografów i zdjęć z fankami. Byłam trochę zła, ale to tylko ze zmęczenia.
Chciałam już p prostu znaleźć się w pokoju hotelowym i odpocząć. Nathan musiał
chyba to zauważyć, bo zaczął zbliżać się w moją stronę.
- Kochanie
wszystko w porządku?-
- Nie… to znaczy
tak… to znaczy… możesz podać mi adres hotelu i pojadę sobie taksówką a wy tu
jeszcze zostańcie.-
- Nie ma mowy.
Nie pozwolę ci jechać samej w mieście, którego nie znasz. Powiem tylko chłopaków,
że my już jedziemy.
- A co z fankami?
Znienawidzą mnie za to, że im cienie zabieram.-
- Ej wcale mnie
nie zabierasz a po za tym ty jesteś ważniejsza. Dobra zaraz wracam.- Nath
pocałował mnie w czoło i poszedł poinformować chłopaków. Nie miałam innego wyjścia,
więc czekałam pod ścianą tak jak wcześniej. Chłopak dość długo nie wracał a w
tym czasie podeszło do mnie kilka fanek i zaczęła zadawać pytania typu,
"Kim jestem dla Nathana?" "Czy to jego dziecko?" Nie odbyło
się też bez głupich przezwisk i typu, że jestem z nim tylko dla pieniędzy. Te
dziewczyny chciały mnie zniszczyć psychicznie, ale nie wiedziały, że ja jestem
odporna na takie rzeczy. Wcale nie ruszały mnie przezwiska czy opinie innych.
One nawet nie znały naszej historii… nie wiedziały, że jestem z Nathanem zanim
one wiedziały o jego istnieniu. Dziewczyny zauważyły, że nic nie zdziałają,
więc po prostu sobie poszły. Z tego wszystkiego tylko jedno mnie zabolało;
pytanie czy to jest dziecko Nathana czy może tylko go wrabiam. Każdy, kto mnie
zna wie, że mogę znieś wszystko, ale nie to, że ktoś sugeruje, że jestem
dziwką. W przeszłości byłam, jaka byłam, ale zawsze miałam do siebie szacunek. Nathan
był jednym chłopakiem, z którym się przespałam i nigdy nie było żadnego innego…
nawet nie miałam innego chłopaka oprócz niego. Zauważyłam, że Nathan wraca a ja
tylko się modliłam żeby nie zauważył, że coś jest nie tak. Znamy się tak długo,
że potrafi wszystko ze mnie wyczytać; dla niego jestem jak otwarta książka.
- Przepraszam, że
tak długo, ale możemy już iść.-
- Nic się nie
stało. Po prostu już chodźmy.- Nath w jedną rękę wziął nasze bagaże a drugą
złapał mnie za rękę. Na zewnątrz znaleźliśmy wolną taksówkę, więc Nath włożył
bagaże do bagażnika i pojechaliśmy do hotelu. Oparłam głowę o ramię bruneta i
zaczęłam bardzo głęboko się nad czymś zastanawiać. Z moich zamyśleń wyrwał mnie
kierowca, kiedy powiedział, że już jesteśmy. Nath mu zapłacił, wziął nasze
bagaże i weszliśmy do hotelu. Podeszliśmy do recepcji po klucze do pokoju. Recepcjonista
dał nam to, czego chcieliśmy, więc poszliśmy do pokoju.
Nathan otworzył
drzwi a ja pierwsze, co zrobiłam to położyłam się na łóżku.
- Boże jak tu
wygodnie. Ja już dzisiaj nie wstaje.- Poczułam, że Nath położył się koło mnie.
- Wygodnie? Niestety,
ale wieczorem jest pierwszy koncert i musisz nas przygotować.- Zaśmiał się.
- To ubierzecie się
i przyślecie mi zdjęcia a ja wam powiem czy może być czy macie coś zmienić.-
- Niezły pomysł,
ale niestety tak to nie działa.- Poczułam jak całuje mnie w odkryte ramię. Uśmiech
samowolnie pojawił się na moje twarzy. - Trzy godzinki ci wystarczą na
odpoczynek?-
- Wystarczyłaby
nawet godzina żebym tylko mogła się przespać.-
- To zróbmy tak.
Ty sobie tu śpij a jak przyjadą chłopaki to obmówimy plany na dzisiejszy
koncert a później pojedziemy na próbę. Jak przyjdzie czas to Nano cię do nas
przywiezie i pomożesz nam się wyszykować.-
- Myślisz, że
Nano zgodzi się ze mną zostać w hotelu.- Popatrzyłam się na niego.
- Jestem tego
pewien. W końcu będzie musiał z nami spędzić mniej czasu niż jakby pojechał z
nami.- Zaśmiałam się a następnie pocałowałam Natha.
- Jesteś kochany
wiesz?-
- No wiem i do
tego skromny.-
- Nie da się
ukryć.- Ponownie zaczęliśmy się śmiać. Po jakichś 15 minutach zadzwonił telefon
Natha. Byli to chłopacy, więc chłopak wyszedł a ja zostałam sama. Nagle całe
zmęczenie mi przeszło, kiedy przypomniało mi się, nad czym myślałam w taksówce.
Jednak to całe myślenie mnie zmęczyło, więc zasnęłam.
*
Obudziło mnie
pukanie do drzwi. Chcąc nie chcąc musiałam wstać i otworzyć drzwi. Moim oczom
ukazał się nikt inny jak Nano.
- Hej. Wyspana?-
Wpuściłam go do środka.
- Można tak
powiedzieć. Teraz jest nas dwójka, więc potrzebujemy więcej czasu na odespanie.
A tak poza tym to, dzięki że zgodziłeś się zostać.-
- Co ty
żartujesz? Musiałem się kłócić z Kevem i z Paulem o to, kto ma z tobą zostać. Uwierz
mi najgorszemu wrogowi bym nie życzył pracy z The Wanted.-
- A co ja mam
powiedzieć? Ty w każdej chwili możesz zniknąć a ja łącząc się z Nathanem łączę się
z całą piątką i nie będzie przed nimi ucieczki.-
- Tak masz racje jednak
to ty się nieźle wkopałaś.- Wybuchnęliśmy niepohamowanym śmiechem.
Poszłam się
szybko przebrać i już byliśmy gotowi do wyjścia. Nano zamówił taksówkę, która już
na nas czekała i w pół godziny dojechaliśmy na miejsce. Doszliśmy za kulisy
gdzie znaleźliśmy chłopaków ganiających się w garderobie.
- Co tu się
wyprawia?- Zapytałam z grzeczności, bo tak naprawdę nie chciałam znać
odpowiedzi.
- To było tak.- Zaczął,
Jay który najprawdopodobniej był ofiarą tego wszystkiego.- Max normalnie jadł
sobie jabłko, kiedy Nathan poprosił go żeby podał mu jedno. Tak też zrobił
tylko zamiast podać mu je jak cywilizowany człowiek to rzucił je i trafił mnie
w nim w głowę.-
- I tylko,
dlatego go ganiasz?-
- Nie!
Zignorowałem to, bo był to zwykły wypadek, ale Max rzucił następne no, bo w
końcu Nathanowi się jabłek zachciało. I po raz drugi trafił mi nim w głowę. Ponownie
to zignorowałem, ale za trzecim razem to już była przesada. Jak można tak źle
celować!?-
- A nie pomyślałeś,
że może sprawdzałem, kiedy stracisz cierpliwość?- Max się zaśmiał i ponownie
zaczął uciekać, bo Jay zaczął go ganiać.
- Dobra to już wiem,
co tu się stało a teraz wyjaśnijcie mi, dlaczego Tom ma taki zaciech i gdzie
jest Nathan?-
- Szuka Narnii.-
Powiedział krótko Tom. Czekałam na dalsze wyjaśnienia.
- Tom zamknął go
w szafie i biedaczek nie może stamtąd się wydostać.- Wyjaśnił Siva.
- To, czemu nikt
go nie wypuścił?- Zapytałam się, kiedy kierowałam się w stronę szafy.
- Nie chciało
nikomu się wstać.-
- Nath jesteś
tam?- Zapytałam przez drzwi.
- A niby gdzie
mam być skoro Tom zabrał klucz?-
- Tom oddaj
kluczyk.- Zaczęłam iść w jego stronę, ale ten szybko wstał i zaczął uciekać. -
Tom kobieta w ciąży ma cię gonić?-
- Masz rację.-
Spuścił głowę, podszedł do mnie i wręczył mi kluczyk, którym otworzyłam szafę i
wypuściłam mojego chłopaka.
- Co ja bym bez
ciebie zrobił?- Chłopak wtulił się we mnie a ja się zaśmiałam. Wtedy
usłyszeliśmy podwójne 'ałaaa'. Wszyscy spojrzeliśmy się w stroną skąd
dochodziły te dźwięki i zobaczyliśmy Jaya i Maxa leżących na podłodze. Max
trzymał się za nos a Jay za czoło. Okazało się, że kiedy przebiegali koło drzwi
ktoś je otworzył i chyba nie muszę dalej tłumaczyć, co się stało.
- Dobra chłopaki
koniec zabawy, bo się nie wyrobimy. Szybko wybierzcie sobie jakiś ciuchy i mi
pokażcie.-
Chłopacy zrobili
tak jak kazałam. Wszyscy dobrali sobie ciuchy tylko Jayowi musiałam poprawić
jego ubiór.
*
Było już po
koncercie i właśnie wracaliśmy do hotelu. Przez ten cały czas byłam nie obecna.
Nawet nie wiem, jakie piosenki śpiewali chłopacy.
Weszliśmy do
naszego pokoju i od razu usiadłam na łóżku. Nathan przez cały czas mi się
przyglądał.
- Dobra Klara
powiedz mi, co się stało.- Dużo się teraz działo w mojej głowie, ale nie
chciałam mu nic mówić.
- Nic.-
- Klara przecież
widzę. Odkąd wylądowaliśmy jakoś dziwnie się zachowujesz.- Nie wiedziałam czy
mam mu powiedzieć czy też nie.
- Twoje fanki
mnie nienawidzą… może nie wszystkie, ale te, co spotkałam dzisiaj to na pewno.
- O czym ty
mówisz?- Nath podszedł do mnie i przyklęknął przede mną tak żeby mógł popatrzeć
mi w oczy.
- Kiedy cię nie
było zaczęły mi zadawać pytania a później mnie wyzywać.
- Nie przejęłaś
się chyba tym?-
- Tym nie…
przecież mnie znasz, ale później któraś z nich oskarżyła mnie o to, że próbuje
ci wmówić, że to twoje dziecko a tak naprawdę to ktoś inny jest ojcem.-
- Co? Czemu mi o
tym nie powiedziałaś?-
- A co byś z tym
zrobił?! Nic na to nie poradzisz! Na pewno jest takich dziewczyn więcej!-
- Klara proszę
cię uspokój się.- Powiedział bardzo spokojnym głosem.
- Nie wiem, po co
ja tu w ogóle przyjechałam? Co ja sobie wtedy myślałam. Nie tak to sobie
wszystko wyobrażałam.-
- Pozwolisz żeby
jakaś grupka fanek popsuła ci cały wyjazd, o którym tak marzyłaś?-
- To nie chodzi
już o fanki Nathan. Chciałam żeby było tak jak we Francji; tylko ty i ja.-
- No i tak jest.-
- Nie Nathan!
Jesteś ty, ja i dziecko!- Ponownie zaczęłam krzyczeć.
- O co ci chodzi?-
Nathan gwałtownie wstał i odsunął się ode mnie.
- Długo nad tym
myślałam i… my nie jesteśmy gotowi na bycie rodzicami.
- To nie prawda.-
- Tak? To jak ty
to sobie wyobrażasz? Jeździsz po całym świecie i spełniasz swoje marzenia a ja
siedzę sama z dzieckiem w domu. Ja też mam marzenia, które chcę spełnić a
dziecko będzie tylko w tym przeszkadzało.- Nath długo się nie odzywał. Na pewno
nie mógł uwierzyć w to, co właśnie powiedziałam, bo on bardzo pokochał to dziecko,
ale myślę, że bardziej go zaboli to, co powiem dalej.
- To, co
zamierzasz zrobić?- Zauważyłam, że ma łzy w oczach.
- Długo myślałam
i… myślałam żeby oddać małą do adopcji.- Kiedy Nathan to usłyszał nagle
wybuchł.
- Że co?! Jak ty w
ogóle mogłaś o czymś takim pomyśleć?!-
- Natan
posłuchaj.-
- Nie teraz ja
mówię! Jeszcze na lotnisku w Londynie wszystko było po staremu, więc ile nad
tym myślałaś?! Przez cały lot tutaj, w taksówce, podczas koncertu… nie ważnie,
kiedy zaczęłaś jest to za krótko! Wiesz ile ona dla mnie znaczy to, dlaczego
chcesz mi ją zabrać?! Jesteś samolubna wiesz!-
- Ja jestem
samolubna?! To ty spełniasz marzenia a nie ja! Może ty będziesz z nią siedział
w domu całymi dniami?!
- Nigdy ci na to nie pozwolę! Nigdy nie oddasz naszej córki innej
rodzinie! Słyszysz?!- Nathan wyszedł z pokoju trzaskając przy tym drzwiami.
Zostałam sama… rozpłakałam się jeszcze bardziej i położyłam się na łóżku. Myślę,
że tą noc spędzę sama.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz