niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 20

Zuza

Po zapłaceniu wróciłam do auta niczego nie ukazując. W końcu to mogła być jego kuzynka, przyjaciółka, stylistka. Obojętnie kto ale wiem że napewno nie ma romansu. Nie może mieć. Kolejny raz. Parkując auto pod willą Jusa wyszłam z gracją wraz z torbami z zakupami. Weszłam i rozpakowałam zakupy. Mogę powiedzieć że w tej chwilii poleciałabym do kogoś i pieprzyła bym sie z nim aż by mi nie przeszło i brała dawki amfetaminy ale teraz jak patrze na to z boku aż śmiać mi się chce. Ściągnęłam szpilki i odłoyłam je na swoje miejsce w swojej garderobie i położyłam się na łóżku. Cieszę się ze swojej zmiany i przyjazdu tutaj. Praca i obowiązki pomagają mi zapomnieć o poronieniu, moich zabawach w klubach, narkotykach, Beau i prze de wszystkim uczuciami. Za dużo się nacierpiałam. Włączyłam telewizor i przełączyłam na Pamiętniki Wampirów. Kochałam ten serial i szczerze mówiąc mogłabym go oglądać 24/7. Po chwilii usłyszałam Justina wchodzącego do domu lecz nie chciało mi się schodzić. Po chwilii czułam jak moje powięki robią się ciężkie i odpadłam w kraine snu. Obudziłam się rano i miałam szczęście że Jus ze mną mieszkał bo wyłączył telewizor i okrył mnie kocem. Wstałam z łóżka i wzięlam prysznic w którym trochę postałam i umyłam dokładnie ciało i włosy. Po czym wyszłam z prysznica ubierając szlafrok i stanęłam przed lustrem. Nie jestem starą Zuzą. Jestem nowa, inna. Po wysuszeniu włosów, zrobieniu maseczki i umyciu zębów wróciłąm do garderoby przechodząc przez pokój.
-Dziewczyno ile można siedzieć w łazience!- Chłopak krzyknął a ja się zaśmiałam.- A właśnie zaraz wychodzimy!
-Co? Gdzie?
-Tyler nas zaprosił do siebie. Ma dziewczyne i chcą zrobić grilla. Ubieraj się, o 12 wychodzimy- Chłopak odpowiedział i wyszedł z pokoju. Tyler ma wielki dom i basen z czego ubrałam strój kąpielowy, różowe spodenki i koszulke we wzór kwiatów (KLIK). Na koniec założyłam sandałki i związałąm włosy w koka oraz wytuszowałam rzęsy i ogarnęłam pokój i zeszłam na dół.
-What's upp!- Wykrzyknęłam mu do ucha i kiedy siedział w salonie oglądając Glee.
-Gotowa?- Justin wyłączył telewizor i wszedł ze mną do kuchni gdzie wzięłąm wodę i się jej napiłam biorąc jabłko. Przytaknęłam głową i wyszliśmy. Wsiedliśmy do jego kochanego auta i wyjechaliśmy z garażu a następnie pojechaliśmy do sklepu po jakiś prezent a w końcu wybraliśmy roślinkę do ich pięknego ogrodu. Staneiśmy w kolecje po czym zapłaciliśmy ale byłoby szybciej gdyby nie to że Justina spotkały fanki a w końcu wyszczerzeni wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy a po 30 minutach byliśmy na ganku Gilbertów. Zapukaliśmy i otworzyli nam odrazu a mój Iphon zabrzęczał dając mi powiadomienie o nowym mailu.

Ence pence, z którą jeszcze Niall Horan sie zabawi aby doszczętnie złamać twoje serce? 
Miłej zabawy na grillu :) XX

Te maile naprawdę zaczynały mnie denerwować, chciałam uronić łzę ale umiem ukrywać uczucia. 
-Ej Mała wszytko w porządku?- Zmartiony głos Jusa ostudził mni i spojrzałam na niego blokując telefon. Uśmiechnęłam się lekko łapiąc go za ręke.
-Jasne, po prostu chodź- Pociągnęłam go na taras i wzięłam drinka. Ja znałam tajemnice, reszta nie. On złamał serce lecz nigdy nie dowie sie... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz