Zuza
Siedziałam na chłopakach kolanach i się śmiejąc ktoś zaczął walić do drzwi. Kiedy już się porządnie rozzłościł leniwie je otworzyłam. Oczywiście kogo tam zauważyłam- rodzinkę w tym porządnie rozwścieczonego Nathana.
- Czego się dobijasz i co ty tu robisz z samego rana?- Rzekłam ziewając
- Jak byś się, chociaż trochę interesowała rodziną to byś wiedziała, że od wczoraj tu mieszkam!
- Jak to mieszkasz?! A mnie ktoś się zapytał o zdanie?!- Popatrzałam na wszystkich
- Nathan ma tu prawo przebywać jak i Niall.- Klara dodała swoje trzy grosze na co tylko przewróciłam oczami
- Mniejsza o to, co ja tu robię! Czy ty wiesz coś ty najlepszego zrobiła, a raczej jeden z tych twoich kumpli?!
- Słuchaj jest bardzo wcześnie rano i ja naprawdę nie wiem, o co ci chodzi?- Znudzona jego oskarżeniami ziewnęłam
- To ci powiem, o co mi chodzi! Przed wczoraj, kiedy byłaś w klubie przyszli do ciebie chłopaki i zaczęli się bić z Zaynem, Justinem i jeszcze z kimś. Zakończyło się tak, że ten trzeci wyciągnął broń i postrzelił Jaya w ramie i teraz leży w szpitalu- Chłopak syknął w moją stronę a Klara zasłabła i usiadła na podłogę
- Klara wszystko w porządku? Uspokój się, oddychaj powoli i głęboko. Jayowi nic nie jest. Jak chcesz to możemy zaraz do niego jechać.- Dziewczyna przytaknęła i za pomocą chłopaka wstała a ja dalej stałam odziana tylko w koszulkę Nialla
- Ja tego tak nie zostawię.- Nathan powiedział na odchodne a ja się zaśmiałam
- Tak a co takiego zrobisz?- Splunęłam na chłopaka
- Ja nic… policja się tym zajmie. Możesz im to przekazać.- Chłopak powiedział ze zwycięskim uśmiechem. Podeszłam do niego i rzuciłam nim o ścianę, chłopak jęknął z bólu i fuknął po czym zaczęłam go kładąc pięściami. Możliwe że by przeze mnie wylądował w szpitalu gdyby nie to że Niall mnie od razu złapał.
-Puść, ja go zabije. Teraz mnie to nie obchodzi- Zalewałam się łzami i krzyczałam różne obelgi do jego osoby póki nie zniknęła mi z pola widzenia. Wtuliłam się w tors Nialla i powróciliśmy do pokoju. Wzięłam komórkę i wybrałam numer szatyna.
-Halo? Zuza okej?
-Justin jesteś już w USA?
-Za dwie godziny mam wylot a co?- Załkałam i kazałam mu kupić jeszcze jeden dla mnie. Dopakowałam walizkę i ubrałam leginsy i top w kwiaty a do tego creepersy. Rozczesałam włosy i zrobiłam lekki makijaż a wszystko zajęło mi góra 15 minut. Wyszłam szybko z pokoju i wraz z Niallem dosłownie zbiegliśmy ze schodów. Silna i surowa ręką ojca przytrzymała mój nadgarstek z którego próbowałam się wyrwać. Cholerny koleś. Za 30 minut muszę być na lotnisku!
-PUSZCZAJ MNIE!- Wyrwałam się i uciekliśmy jak najszybciej. Nie chcę ich znać. Uwierzyli mu! Nie mi! Wsiedliśmy do jego auta i odjechaliśmy jak najszybciej. Byłam strasznie zdenerwowana. Po dłuższej chwili byliśmy na lotnisku. Chłopacy stali przed iż mieli jeszcze trochę do lotu. Przywitałam się z nimi i także z Justinem.
-Masz?- Zapytałam się chłopaka który ukazał bilety i swój śnieżnobiały uśmiech. Jeszcze raz mocno go przytuliłam a potem się oderwałam i odwróciłam do Nialla.
-Będę tęsknić- Rzuciłam swoje ręce na jego szyje i mocno go pocałowałam.
-Ja bardziej, kocham cię Zuza- Uśmiechnęłam się lekko i mocno wtuliłam.
-Wiem to- Wyszeptałam mu to na ucho i niechętnie się od niego odsunęłam.
-Jus?
-Yo- Chłopak rzucił i się popatrzył na naszą dwójkę.
-Opiekuj się moją dziewczyną bo jak nie to zobaczysz. Zginiesz marnie!- Chłopak próbował mu pogrozić lecz skończyło się na wspólnym śmiechu. Pożegnałam się ze wszystkimi i poszliśmy do odprawy na lot do Los Angeles. Biały samolot wzniósł się w chmury. Czeka mnie 20 godzin podróży. Rozłożyłam się wygodnie. Lecieliśmy w pierwszej klasie więc fotele były lepsze. Postanowiłam napisać maila do rodziców. Wiedziałam że będzie to nie grzeczne lecz sama w ostatnich tygodniach nie byłam taka jak kiedyś. Zmieniłam się i nie sadze aby było to dobre, każdy popełnia błędy lecz zależy jak będziesz wstawać. Postanowię przyjąć pracę zaproponowaną przez taty kolegę. Po dość długim śnie, przy którym odespałam ostatnie nie przespane noce. Cóż pobawiłam się w końcu nie jestem jeszcze taka stara! Przeciągnęłam się i spojrzałam na Justina który dalej spał. Też odsypiał a także to że został mu ostatni koncert po czym ogłasza 9 miesięczną przerwę. Mieliśmy lądować za około godzinę. Zaczęłam myśleć o moim chłopaku. Śmiesznie to brzmi, koleś który całował się z moją siostrą na moich oczach i mnie zgwałcił nagle jest moim chłopakiem po tym jak mój zniknął bez żadnego wyjaśnienia i zmienił mnie w sukę. Gdyby nie Niall nadal bym studiowała w Londynie bez konieczności psucia rodziny jaką miałam. Może ja, mama, tata i Klara byśmy teraz tworzyli idealną rodzinę i bym cieszyła się ze związku Nathana i Klary oraz że będą mieli dziecko ale jakoś mi nie miło z tym że wybrankiem Klary jest Nath. To cholernie trudne w szczególności kiedy nikt nie jest nigdy szczery. Po wylądowaniu przywitało mnie słoneczne LA i czułam jakbym zaczynała nowe życie. Mimowolnie się uśmiechnęłam co zauważył to Justin. Złapał mnie za rękę aby uniknąć się zgubienia i odebraliśmy nasze bagaże po przejściu kontroli. Justin przybił piątkę z jak sądzę Scooterem i wsiedliśmy do auta. A po chwili byliśmy w jego willi, byłam pod wielkim wrażeniem. Było to strasznie wielkie mieszkanie i wcale nie podobne do Jusa, było mega eleganckie. Wyglądało jak dla Królowej Elżbiety niż dla takiego dzieciaka jak ty.
-Chodź Maria już przygotowała dla nas sypialnie. Możesz się ogarnąć a jutro pójdziemy do tego szefa ok?- Przytaknęłam głową wciąż podziwiając willę i porcelanową podłogę a także widok na LA. Był piękny, po wzięciu gorącego i odprężającego prysznica ubrałam dużą białą koszulkę Beau za którym cholernie tęskniłam. Nie wiedziałam co robię i zatracałam się we wszystkim co złe. Usiadłam na parapecie i czułam jak łzy spływają po moich jasnych policzkach. Nigdy do cholery nie zapomne go i nie przestane kochać tego australijskiego dzieciaka. Odwróciłam i się i wpełzłam do łóżka królewskich rozmiarów i zgasiłam lapkę. Jutro jest wielki dzień.
Siedziałam na chłopakach kolanach i się śmiejąc ktoś zaczął walić do drzwi. Kiedy już się porządnie rozzłościł leniwie je otworzyłam. Oczywiście kogo tam zauważyłam- rodzinkę w tym porządnie rozwścieczonego Nathana.
- Czego się dobijasz i co ty tu robisz z samego rana?- Rzekłam ziewając
- Jak byś się, chociaż trochę interesowała rodziną to byś wiedziała, że od wczoraj tu mieszkam!
- Jak to mieszkasz?! A mnie ktoś się zapytał o zdanie?!- Popatrzałam na wszystkich
- Nathan ma tu prawo przebywać jak i Niall.- Klara dodała swoje trzy grosze na co tylko przewróciłam oczami
- Mniejsza o to, co ja tu robię! Czy ty wiesz coś ty najlepszego zrobiła, a raczej jeden z tych twoich kumpli?!
- Słuchaj jest bardzo wcześnie rano i ja naprawdę nie wiem, o co ci chodzi?- Znudzona jego oskarżeniami ziewnęłam
- To ci powiem, o co mi chodzi! Przed wczoraj, kiedy byłaś w klubie przyszli do ciebie chłopaki i zaczęli się bić z Zaynem, Justinem i jeszcze z kimś. Zakończyło się tak, że ten trzeci wyciągnął broń i postrzelił Jaya w ramie i teraz leży w szpitalu- Chłopak syknął w moją stronę a Klara zasłabła i usiadła na podłogę
- Klara wszystko w porządku? Uspokój się, oddychaj powoli i głęboko. Jayowi nic nie jest. Jak chcesz to możemy zaraz do niego jechać.- Dziewczyna przytaknęła i za pomocą chłopaka wstała a ja dalej stałam odziana tylko w koszulkę Nialla
- Ja tego tak nie zostawię.- Nathan powiedział na odchodne a ja się zaśmiałam
- Tak a co takiego zrobisz?- Splunęłam na chłopaka
- Ja nic… policja się tym zajmie. Możesz im to przekazać.- Chłopak powiedział ze zwycięskim uśmiechem. Podeszłam do niego i rzuciłam nim o ścianę, chłopak jęknął z bólu i fuknął po czym zaczęłam go kładąc pięściami. Możliwe że by przeze mnie wylądował w szpitalu gdyby nie to że Niall mnie od razu złapał.
-Puść, ja go zabije. Teraz mnie to nie obchodzi- Zalewałam się łzami i krzyczałam różne obelgi do jego osoby póki nie zniknęła mi z pola widzenia. Wtuliłam się w tors Nialla i powróciliśmy do pokoju. Wzięłam komórkę i wybrałam numer szatyna.
-Halo? Zuza okej?
-Justin jesteś już w USA?
-Za dwie godziny mam wylot a co?- Załkałam i kazałam mu kupić jeszcze jeden dla mnie. Dopakowałam walizkę i ubrałam leginsy i top w kwiaty a do tego creepersy. Rozczesałam włosy i zrobiłam lekki makijaż a wszystko zajęło mi góra 15 minut. Wyszłam szybko z pokoju i wraz z Niallem dosłownie zbiegliśmy ze schodów. Silna i surowa ręką ojca przytrzymała mój nadgarstek z którego próbowałam się wyrwać. Cholerny koleś. Za 30 minut muszę być na lotnisku!
-PUSZCZAJ MNIE!- Wyrwałam się i uciekliśmy jak najszybciej. Nie chcę ich znać. Uwierzyli mu! Nie mi! Wsiedliśmy do jego auta i odjechaliśmy jak najszybciej. Byłam strasznie zdenerwowana. Po dłuższej chwili byliśmy na lotnisku. Chłopacy stali przed iż mieli jeszcze trochę do lotu. Przywitałam się z nimi i także z Justinem.
-Masz?- Zapytałam się chłopaka który ukazał bilety i swój śnieżnobiały uśmiech. Jeszcze raz mocno go przytuliłam a potem się oderwałam i odwróciłam do Nialla.
-Będę tęsknić- Rzuciłam swoje ręce na jego szyje i mocno go pocałowałam.
-Ja bardziej, kocham cię Zuza- Uśmiechnęłam się lekko i mocno wtuliłam.
-Wiem to- Wyszeptałam mu to na ucho i niechętnie się od niego odsunęłam.
-Jus?
-Yo- Chłopak rzucił i się popatrzył na naszą dwójkę.
-Opiekuj się moją dziewczyną bo jak nie to zobaczysz. Zginiesz marnie!- Chłopak próbował mu pogrozić lecz skończyło się na wspólnym śmiechu. Pożegnałam się ze wszystkimi i poszliśmy do odprawy na lot do Los Angeles. Biały samolot wzniósł się w chmury. Czeka mnie 20 godzin podróży. Rozłożyłam się wygodnie. Lecieliśmy w pierwszej klasie więc fotele były lepsze. Postanowiłam napisać maila do rodziców. Wiedziałam że będzie to nie grzeczne lecz sama w ostatnich tygodniach nie byłam taka jak kiedyś. Zmieniłam się i nie sadze aby było to dobre, każdy popełnia błędy lecz zależy jak będziesz wstawać. Postanowię przyjąć pracę zaproponowaną przez taty kolegę. Po dość długim śnie, przy którym odespałam ostatnie nie przespane noce. Cóż pobawiłam się w końcu nie jestem jeszcze taka stara! Przeciągnęłam się i spojrzałam na Justina który dalej spał. Też odsypiał a także to że został mu ostatni koncert po czym ogłasza 9 miesięczną przerwę. Mieliśmy lądować za około godzinę. Zaczęłam myśleć o moim chłopaku. Śmiesznie to brzmi, koleś który całował się z moją siostrą na moich oczach i mnie zgwałcił nagle jest moim chłopakiem po tym jak mój zniknął bez żadnego wyjaśnienia i zmienił mnie w sukę. Gdyby nie Niall nadal bym studiowała w Londynie bez konieczności psucia rodziny jaką miałam. Może ja, mama, tata i Klara byśmy teraz tworzyli idealną rodzinę i bym cieszyła się ze związku Nathana i Klary oraz że będą mieli dziecko ale jakoś mi nie miło z tym że wybrankiem Klary jest Nath. To cholernie trudne w szczególności kiedy nikt nie jest nigdy szczery. Po wylądowaniu przywitało mnie słoneczne LA i czułam jakbym zaczynała nowe życie. Mimowolnie się uśmiechnęłam co zauważył to Justin. Złapał mnie za rękę aby uniknąć się zgubienia i odebraliśmy nasze bagaże po przejściu kontroli. Justin przybił piątkę z jak sądzę Scooterem i wsiedliśmy do auta. A po chwili byliśmy w jego willi, byłam pod wielkim wrażeniem. Było to strasznie wielkie mieszkanie i wcale nie podobne do Jusa, było mega eleganckie. Wyglądało jak dla Królowej Elżbiety niż dla takiego dzieciaka jak ty.
-Chodź Maria już przygotowała dla nas sypialnie. Możesz się ogarnąć a jutro pójdziemy do tego szefa ok?- Przytaknęłam głową wciąż podziwiając willę i porcelanową podłogę a także widok na LA. Był piękny, po wzięciu gorącego i odprężającego prysznica ubrałam dużą białą koszulkę Beau za którym cholernie tęskniłam. Nie wiedziałam co robię i zatracałam się we wszystkim co złe. Usiadłam na parapecie i czułam jak łzy spływają po moich jasnych policzkach. Nigdy do cholery nie zapomne go i nie przestane kochać tego australijskiego dzieciaka. Odwróciłam i się i wpełzłam do łóżka królewskich rozmiarów i zgasiłam lapkę. Jutro jest wielki dzień.
Obudziłam się o 8, co jest rekordem w ciągu ostatniego roku. Rozejrzałam się po pokoju lecz coś tu było nie tak. Ah no jasne Justin Bieber w pokoju i tym samym łóżku co ja. Jego para rąk była na mojej talii a ja leżałam z nim twarzą w twarz.
-Bieber- Powiedziałam gładko, dotykając jego policzka lecz w odpowiedzi jedynie usłyszałam jęk że wyrwałam go ze snu a on sam wtulił się jeszcze mocniej. Zrezygnowałam proszenie aby zostać jeszcze minutkę i zrzuciłam jego ręcę i wstałam na co on w końcu podniósł oczy.
-Wiesz że Niall jak sie dowie to cie zabije.
-Nic się takiego nie stało nie?- Przewróciłam oczy i kazałam mu być cicho. Poszłam do osobnej łazienki i przemyłam twarz patrząc się w wielkie lustro. Nie wyglądałam tak źle. Nałożyłam lekki podkład i nałożyłam tłuż oraz malinowy błyszczyk i wyrprostowałam włosy. Nałożyłam koszule w kolorze jeansu oraz podwinęłam jej rękawy aby sięgały przed łokcie bo sądzę że się ugotuje, do tego założyłam skórzaną malinową spódniczkę oraz w pokoju czekały czółenka w tym samym kolorze.(Jeżeli nie możecie sobie wyobrazić: KLIK Wyszłam i zobaczyłam jak Jus leży na łóżku i przygląda mierząc mnie. Gdyby nie to że Niall jest moim chłopakiem to bym leżała obok niego zajmując się jego ustami. Proszę nie wińcie mnie ale kiedy wy macie przed oczami ciacho o którym marzy miliony dziewczyn to sorka. Założyłam jeszcze naszyjnik i bransoletkę i spojrzałam na zegarek. 8.30. Nie jest tak źle bo rozmowę mam dopiero o 10 ale zwykle jest tak że jak sie za bardzo strsuje to ogarniam sie za wcześnie.
-A ty tak cały dzień mnie będziesz obczajać czy w końcu ruszysz ten tyłek?- Zapytałam podnosząc swoje brwi a ten się zasmiał i wstał podając mi rękę którą chwyciłam. On był naprawdę uroczy, jeżeli go i poznacie naprawdę lub nie. Przysięgam! Po zjedzeniu pysznego śniadania justin postanowił założyć czarne rurki lecz nadal zostawiając ten jego efekt 'pieluchy' a do tego białą koszulkę w serek i jego białe buty marki Nike.
-Pojade cie podwieżć a potem przyjade ok?- Przytaknęłam, wsiadając do auta. Po 30 minutach stałam przed wielkim budynkiem w którym powinnam podpisać umowę. Weszłam niepewnie do budynku i wjechałam na 3 piętro. Ze zdenerwowania zaczęłam tupać nogą aż wreszcie wysiadłam. Na korytarzu by6ło pusto a on ciągnął do wielkich drzwi które sie otworzyły z hukiem i wyleciała z nich wysoka czarno włosa dziewczyna z płaczem a ja usłyszałam następna.Weszłam nerwowo przygryzając wargę. Przy biurku siedział siwy fscet w garniaku około 50 dziesiątki.
-Zuzanna Nowicka. Jak miło ciebie w końcu widzieć Robert tyle razy obiecywał że przywiezie jakieś swoje dziecko ale jeszcze ani razu nie dotrzymał obietnicy. Jak ci się wiedzie?
-Ym dobrze, a tak ogólnie to dlaczego pan zawsze chciał zobaczyć jedną z nas?
-Ponieważ zawsze twój ojciec pokazywał mi wasze zdjęcia, i zauważyłem że ty miałaś to co lecz gdy się dowiedział że chce abyś była moją modelką wkurzył się i pokłóciliśmy się- Facet wzruszył ramionami a potem zaczęliśmy omawiać szczegóły naszej umowy. Kiedy ją podpisaliśmy wypiliśmy szampana i umówiliśmy się na pierwsze sesje. Jus czekał znudzony kiedy wsiadłam.
-I co?
-Podpisałam umowę- Krzyknęłam i mocno się w niego wtuliłam a po chwilii pojechaliśmy do domu. Tam sie przbrałam w spodnie dresowe i przewiewną koszulkę oraz ubrałam moje ulubione conversy (KLIK) i wróciłam do salonu. Usiadłam obok Justina i podekscytowana opowiadałam mu o swoim dniu.
-Ciekawe co u Nialla
-Ymm pewnie nic ciekawego, albo jeszcze lecą tym samolotem albo odsypiają.- Mruknął Justin i włączył telewizor w którym leciały Kardashiank.
Półtora miesiąca później
-Tak ślicznie to jest to!....Zostań w tej pozie!- Fotograf krzyczał a ja ustawiałam się do zdjęć uśmiechając rób robiąc pozy. Zakochałam się w tej pracy i była dla mnie wymarzoną a to że dostałam tak wielki grafik i różne treningi oraz zakoupy pozwalają mi odejść od dawnego trybu życia i stowrzyć nową 'JA'. Po skończeniu dzisijeszej sesji. Ubrałam się w swoje ciuchy (KLIK) i wyszłam żegnając ze wszystkimi. Wracając do domu wjechałam na stacje aby zatankować auto. Weszłam do sklepu dostając maila na telefon otworzyłam go.
Twój chłopak nie nawidzi być samotny i uwielbia skrywać tajemnice. Te brudne. Pilnuj go, chociaż chyba już troszkę za późno.
Całuski. xx

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz