piątek, 3 stycznia 2014

Rozdział 17

*Oczami Klary*

Oderwałam się od chłopaka i zauważyłam, że Zuzy już nie ma w pokoju. Ciekawe, o co jej teraz chodzi.
- Zostaniecie i napijecie się czegoś?- Zwróciłam się do chłopaków.
- Coś mocnego masz?- Jayowi tylko jedno w głowie.
- Dla was nie ma, bo zależy mi żebyście bezpiecznie wrócili do domów.-
- No dobra, no to herbaty.-
- To ja pójdę ci pomóc.- Na ochotnika zgłosił się Nathan. Poszliśmy do kuchni, Nathan wstawił wodę a ja wyciągnęłam dziewięć szklanek na herbatę. Kiedy czekaliśmy aż zagotuje się woda żadne z nas się nie odezwało, dlatego postanowiłam przerwać tą ciszę.
- Co się nie odzywasz?-
- Tak trochę się niezręcznie czuję… po tym wszystkim, co musiałaś przeze mnie przejść.-
- To przestań i spróbuj o tym zapomnieć… tak jak ja. Przez te kilka miesięcy najwięcej myślałam o tym jak bardzo za tobą tęsknie a nie o tym, co zrobiłeś. Nath przytul mnie… tak jak na samym początku, kiedy byliśmy tylko my i Margaret. Żadnych problemów, żadnych kłamstw.-  Chłopak podszedł do mnie i przytulił do siebie a ja chciałam żeby już tak zostało na zawsze. Oderwaliśmy się, kiedy usłyszeliśmy, że ktoś zbiega ze schodów i wychodzi na zewnątrz. Oboje podeszliśmy do okna i zobaczyliśmy Zuzę i jakiegoś chłopaka. Po jakimś czasie go rozpoznałam.
- Z kim ona rozmawia.- No tak Nathan nie znał rodziny Beau.
- To Jai. Młodszy brat Beau, który się ulotnił.-
- Jak to? Zostawił Zuzę z dzieckiem?- Nie dowierzał, że Beau może coś takiego zrobić. W sumie to ja też się zdziwiłam, bo w końcu widać było, że jest w niej zakochany po uszy.
- Wcześniej tak było, ale teraz Zuza już nie jest w ciąży. Poroniła dość dawno. Od tamtej pory nie poznaje jej.- Nath nic nie powiedział tylko mnie przytulił. Z tego wszystkiego zapomnieliśmy o naszych herbatach. Przypomniało nam się dopiero, kiedy Max wpadł do kuchni z pytaniem czy czekamy aż oni z pragnienia umrą. Łysolek pomógł nam zanieść wszystkie herbaty do salonu. Każdy rozmawiał na różne tematy, że aż prawie musieli się przekrzykiwać, jednak wszyscy ucichli, kiedy padło pytanie do Nathana z ust mojego taty.
- To jak teraz planujesz zająć się moją córką?-
- Nic innego mi nie pozostaje jak iść na żywioł. W moim życiu nie da się niczego zaplanować. Najpierw chciałbym zabrać Klarę do Ameryki póki może jeszcze latać samolotem. A przy okazji poszukać nam jakiegoś mieszkania, bo wiem, że Klara nigdy się nie zamieszkać w mojej kawalerce.-
- Wy chcecie mieszkać tak osobno, kiedy dziecko jest w drodze?-
- Mamo a czy mamy inne wyjście?- Postanowiłam wtrącić się do konwersacji.
- Macice.- Popatrzeliśmy się na mojego ojca.- Jeżeli chcecie to Nathan może się wprowadzić do nas póki czegoś sobie nie znajdziecie.- Aż tak chce się dla mnie poświęcić. Wiem, że nie można przestać nienawidzić przez kilka godzin a on proponuje Nathanowi żeby się wprowadził. - Zuzanno gdzie ty się wybierasz?- Na początku nikt nie wiedział, o co chodzi, ale kiedy Zuza stanęła w drzwiach wszystko było jasne.
- Do klubu a gdzie mam się wybrać?-
- Może byś posadziła te swoje cztery litery na kanapie i miło spędziła z nami wieczór.- Kontynuował a Zuza zaśmiała się oschle patrząc na wszystkich.
- Nie dzięki. Mam inne zajęcia niż siedzenia w prawie rodzinnym gronie.- Wiedziałam, że chodzi o Natha a kiedy jeszcze popatrzyła na niego to tylko to potwierdziło.
- Zuza daj już sobie spokój.- Naprawdę nie wiem, jaki jest jej problem.
- Dobra niech idzie tylko niech potem nie siedzi i nie płacze za to, że nie będzie znała ojca swojego dziecka.- Odezwał się mój chłopak. Nikt nie zdążył z nas nic powiedzieć, bo Zuza podeszła do niego i strzeliła mu z liścia. Chciałam już wstać i coś jej chyba zrobić, ale zatrzymał mnie Tom, który koło mnie siedział.
- Nigdy tak więcej nie mów, bo stanie ci się krzywda.- Rzekła i odeszła żegnając się środkowym palcem.
- Nic ci nie jest? Dlaczego to powiedziałeś?- Zwróciłam się do chłopaka, który trzymał się na policzek.
- Nic mi nie jest. Jeszcze tylko od twojej mamy nie dostałem w twarz.- I tu ma chłopak rację.- A powiedziałem to, bo to prawda. Wy nie wiecie, co ona robi w klubach?-
- Bawi się ze znajomymi.- Stwierdziła moja mama.
- No można to tak nazwać. Już ciężko zliczyć z iloma chłopakami odwiedziła męską toaletę.- Kontynuował mój chłopak.
- Chyba coś ci się pomyliło chłopcze, Zuza taka nie jest.- Zaśmiał się ojciec.
- Czekaj, mnie bardziej interesuje skąd ty to wiesz.- Wtrąciłam się.
- No, bo nie raz byłem w tym klubie z chłopakami.-
- A co ty w tym klubie robiłeś.- Kontynuowałam przesłuchiwanie.
- Musiałem jakoś odreagować nasze rozstanie. Poza tym jakby nie patrzeć to byłem singlem.-
- Ale był grzecznym singlem.- Odezwał się Jay.
- Dobra tyle mi wystarczy.-
- To chyba ta przeprowadzka odpada, bo chyba by się tu pozabijali.- Zaśmiał się Siva, ale jednak miał rację.
- Musicie się pogodzić. Nie chcę wybierać pomiędzy tobą a własną siostrą.-
- Ja nic nie zrobiłem, więc pierwszy niewyciągane ręki. Kocham cię i dla ciebie zrobiłbym wszystko… wszystko tylko nie to.-
- Wiesz, co zauważyłam? Kiedy Niall zgwałcił Zuze ja miałam do niego większy żal niż ona, a kiedy ty mnie zraniłaś to ona ma większy żal do ciebie ode mnie. Może to jest przyczyną, że po prostu ci nie ufa.-
- Jak chcecie to pójdziemy teraz do niej i powiemy żeby pogodziła się z młodym.- Zaproponował Siva.
- Dzięki chłopaki jesteście kochani. A to, że się wprowadzasz jest nadal aktualne. Może jak pobędziecie trochę razem to się polubicie.- Stwierdziłam i przytuliłam się do chłopaka. 4/5 The Wanted poszli do klubu gdzie bawiła się moja siostra, mama poszła pozmywać naczynia a ja z Nathem postanowiliśmy, że dzisiaj zostaje na noc.
- Tylko grzecznie mi tam.- Jeszcze usłyszeliśmy głos mojego taty, kiedy wchodziliśmy po schodach.
- Nie martw się tato, w ciąże już nie zajdę.- Mogłam wyczuć, że to trochę rozbawiło mojego tatę, ale to pewnie tylko, dlatego że już nie ma do mnie siły. Weszliśmy do mojego pokoju i usiadłam na łóżku a Nathan zrobił to samo.
- To, co mówiłeś wcześniej o Zuzie to jest prawdą?- Zapytałam prawie szeptem.
- Niestety, ale tak. Sam byłem zaskoczony, kiedy to zobaczyłem.-
- To wszystko moja wina. Zanim nie zaczęłam tej całej wojny między nami to ona była normalną dziewczyną.-
- Ej, nie obwiniaj się za to. To było dawno i poza tym to wcale nie jest twoja wina. Ludzie się zmieniają… popatrz na siebie.- Chłopak chciał mnie przytulić, ale nie pozwoliłam mu na to.
- Wiesz, co, nie chcę już o tym rozmawiać. Idę się odświeżyć i zaraz wracam.- Poszłam do łazienki gdzie już czekała moja piżamka. Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się i poszłam do mojej sypialni. Po mnie do łazienki poszedł Nath a ja skorzystałam z jego nieobecności i napisałam do Zuzy żeby pogodziła się z moim chłopakiem. Położyłam się na łóżku i czekałam na Nathana. Kiedy tak czekałam to myślałam nad tym jak to będzie jak Zuza, z Nathem się nie pogodzą. A co jeżeli naprawdę będę musiała wybierać między nimi.
- O czym myślisz?- Chłopak położył się koło mnie a ja się w niego wtuliłam.
- Myślę o tym, co bym zrobiła jeżeliby doszło do tego, że muszę wybierać pomiędzy tobą a Zuzą.-
- I co, kogo byś wybrała?- Długo nie odpowiadałam.
- Nie wiem… najprawdopodobniej ciebie. Zuza to już nie jest moja siostra. Kocham ją, ale to nie jest ona. Ja jej już naprawdę nie poznaję i boję się, że to się w końcu źle skończy.- Łzy mi zaczęły spływać po policzku.
- Nie płacz, Zuza jest jeszcze młoda. Zobaczysz dorośnie to zmądrzeje albo wystarczy, że ponownie się zakocha. A teraz chodź spać, bo widzę, że jesteś zmęczona.- Nath jeszcze bardziej mnie do siebie przytulił i tak zasnęliśmy.
*

Rano mnie obudził mnie głos mamy. Mówiła tak głośno, że było ją słychać z dołu. Kiedy tylko usłyszałam, że mówi Zuzanno to od razu ruszyłam się z łóżka i pobiegłam na schody. Ona dopiero teraz wróciła? To do niej nie podobne.
- Martwiłam się i chciałam już dzwonić na policje! Gdzie byłaś, coś się stało?- Kobieta zaczęła ją oglądać a ona się zaczęła śmiać.
- Nie mamo. Spokojnie, po prostu chłopak Klary mnie zdenerwował i musiałam odreagować a potem pojechałam do Zayna, pamiętasz go?- Kobieta przytaknęła i jeszcze raz ją przytuliła. Zuza zaczęła kierować się do swojego pokoju a ja szybko pobiegłam do swojego żeby czasami mnie nie zauważyła.
- Wszystko w porządku kochanie?-
- Tak tylko Zuza dopiero teraz wróciła. Spędziła noc u Zayna. Myślisz, że do czegoś doszło?-
- Nie wiem, ale to nie jest nasza sprawa. Niech robi, co chcę a ty przestań się tym denerwować żeby nie zaszkodzić naszemu dziecku.- Nathan podszedł do mnie i pocałował w czoło jak małą dziewczynkę. - To, co dzisiaj mamy w planach?-
- Może pójdziemy po twoje rzeczy?- Zaproponowałam.
Po śniadaniu pojechaliśmy do mieszkania Natha i spakowaliśmy najważniejsze rzeczy. Zajęło nam to cały dzień. Kiedy wróciliśmy do domu byliśmy wykończeni. Mieliśmy już iść spać, kiedy usłyszeliśmy, że ktoś otwiera furtkę od naszego ogrodu. Oboje podeszliśmy do okna i zobaczyliśmy, Nialla wspinającego się po drzewie.
- Co on tu robi?-
- Pewnie przyszedł do Zuzy, tylko, czemu nie może wejść ja człowiek przez drzwi frontowe?-
- Nie wiem i jakoś mnie to nie interesuje. Choć idziemy spać.- Tak też zrobiliśmy.
*

Jak zwykle ktoś a dzisiaj raczej cos nas obudziło. Tym razem był to telefon Nathana. Chłopak odebrał go i zaraz wstał jak oparzony.
- Co się stało?! Czemu dopiero dzisiaj dzwonicie?! Nie chcieliście nas martwić?! Przyjedziemy tam tylko najpierw porozmawiam z Zuzą!- Nath rozłączył się, założył szybko jakieś spodnie i wybiegł z pokoju. Nie wiedziałam, o co chodzi, ale wiedział, że coś złego się stało. Szybko pobiegłam za nim. Nathan dobijał się do pokoju Zuzy a ja próbowałam go powstrzymać. Jednak na marne.
- Zuza otwieraj te drzwi! Wiem, że tam jesteś razem z tym blondasem! Słyszysz, otwieraj!- Nathan nie dawał za wygraną. Po jakimś czasie nawet moi rodzice wyszli zobaczyć, co się dzieję. W końcu Zuza postanowiła otworzyć drzwi.
- Czego się dobijasz i co ty tu robisz z samego rana?-
- Jak byś się, chociaż trochę interesowała rodziną to byś wiedziała, że od wczoraj tu mieszkam!-
- Jak to mieszkasz?! A mnie ktoś się zapytał o zdanie?!-
- Nathan ma tu prawo przebywać jak i Niall.- Wtrąciłam się.
- Mniejsza o to, co ja tu robię! Czy ty wiesz coś ty najlepszego zrobiła, a raczej jeden z tych twoich kumpli?!- Nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałam go tak wściekłego.
- Słuchaj jest bardzo wcześnie rano i ja naprawdę nie wiem, o co ci chodzi?- Zuza powiedziała znudzonym głosem.
- To ci powiem, o co mi chodzi! Przed wczoraj, kiedy byłaś w klubie przyszli do ciebie chłopaki i zaczęli się bić z Zaynem, Justinem i jeszcze z kimś. Zakończyło się tak, że ten trzeci wyciągnął broń i postrzelił Jaya w ramie i teraz leży w szpitalu!- Kiedy to usłyszałam to aż zrobiło mi się słabo. Usiadłam na podłodze i zaczęło mi brakować powietrza. Kiedy Nathan to zauważył od razu do mnie.
- Klara wszystko w porządku?  Uspokój się, oddychaj powoli i głęboko. Jayowi nic nie jest. Jak chcesz to możemy zaraz do niego jechać.- Przytaknęłam tylko głową i Nathan pomógł mi wstać.
- Ja tego tak nie zostawię.- Mój chłopak powiedział na odchodne.
- Tak a co takiego zrobisz?- Zuza zaśmiała się bezczelnie.

- Ja nic… policja się tym zajmie. Możesz im to przekazać.- 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz