*Oczami Klary*
Oderwałam się od
chłopaka i zauważyłam, że Zuzy już nie ma w pokoju. Ciekawe, o co jej teraz
chodzi.
- Zostaniecie i
napijecie się czegoś?- Zwróciłam się do chłopaków.
- Coś mocnego
masz?- Jayowi tylko jedno w głowie.
- Dla was nie ma,
bo zależy mi żebyście bezpiecznie wrócili do domów.-
- No dobra, no to
herbaty.-
- To ja pójdę ci
pomóc.- Na ochotnika zgłosił się Nathan. Poszliśmy do kuchni, Nathan wstawił
wodę a ja wyciągnęłam dziewięć szklanek na herbatę. Kiedy czekaliśmy aż zagotuje
się woda żadne z nas się nie odezwało, dlatego postanowiłam przerwać tą ciszę.
- Co się nie
odzywasz?-
- Tak trochę się
niezręcznie czuję… po tym wszystkim, co musiałaś przeze mnie przejść.-
- To przestań i
spróbuj o tym zapomnieć… tak jak ja. Przez te kilka miesięcy najwięcej myślałam
o tym jak bardzo za tobą tęsknie a nie o tym, co zrobiłeś. Nath przytul mnie…
tak jak na samym początku, kiedy byliśmy tylko my i Margaret. Żadnych
problemów, żadnych kłamstw.- Chłopak
podszedł do mnie i przytulił do siebie a ja chciałam żeby już tak zostało na
zawsze. Oderwaliśmy się, kiedy usłyszeliśmy, że ktoś zbiega ze schodów i
wychodzi na zewnątrz. Oboje podeszliśmy do okna i zobaczyliśmy Zuzę i jakiegoś
chłopaka. Po jakimś czasie go rozpoznałam.
- Z kim ona
rozmawia.- No tak Nathan nie znał rodziny Beau.
- To Jai. Młodszy
brat Beau, który się ulotnił.-
- Jak to?
Zostawił Zuzę z dzieckiem?- Nie dowierzał, że Beau może coś takiego zrobić. W
sumie to ja też się zdziwiłam, bo w końcu widać było, że jest w niej zakochany
po uszy.
- Wcześniej tak było,
ale teraz Zuza już nie jest w ciąży. Poroniła dość dawno. Od tamtej pory nie
poznaje jej.- Nath nic nie powiedział tylko mnie przytulił. Z tego wszystkiego
zapomnieliśmy o naszych herbatach. Przypomniało nam się dopiero, kiedy Max
wpadł do kuchni z pytaniem czy czekamy aż oni z pragnienia umrą. Łysolek pomógł
nam zanieść wszystkie herbaty do salonu. Każdy rozmawiał na różne tematy, że aż
prawie musieli się przekrzykiwać, jednak wszyscy ucichli, kiedy padło pytanie
do Nathana z ust mojego taty.
- To jak teraz
planujesz zająć się moją córką?-
- Nic innego mi
nie pozostaje jak iść na żywioł. W moim życiu nie da się niczego zaplanować.
Najpierw chciałbym zabrać Klarę do Ameryki póki może jeszcze latać samolotem. A
przy okazji poszukać nam jakiegoś mieszkania, bo wiem, że Klara nigdy się nie
zamieszkać w mojej kawalerce.-
- Wy chcecie
mieszkać tak osobno, kiedy dziecko jest w drodze?-
- Mamo a czy mamy
inne wyjście?- Postanowiłam wtrącić się do konwersacji.
- Macice.-
Popatrzeliśmy się na mojego ojca.- Jeżeli chcecie to Nathan może się wprowadzić
do nas póki czegoś sobie nie znajdziecie.- Aż tak chce się dla mnie poświęcić. Wiem,
że nie można przestać nienawidzić przez kilka godzin a on proponuje Nathanowi
żeby się wprowadził. - Zuzanno gdzie ty się wybierasz?- Na początku nikt nie wiedział,
o co chodzi, ale kiedy Zuza stanęła w drzwiach wszystko było jasne.
- Do klubu a
gdzie mam się wybrać?-
- Może byś
posadziła te swoje cztery litery na kanapie i miło spędziła z nami wieczór.-
Kontynuował a Zuza zaśmiała się oschle patrząc na wszystkich.
- Nie dzięki. Mam
inne zajęcia niż siedzenia w prawie rodzinnym gronie.- Wiedziałam, że chodzi o
Natha a kiedy jeszcze popatrzyła na niego to tylko to potwierdziło.
- Zuza daj już
sobie spokój.- Naprawdę nie wiem, jaki jest jej problem.
- Dobra niech
idzie tylko niech potem nie siedzi i nie płacze za to, że nie będzie znała ojca
swojego dziecka.- Odezwał się mój chłopak. Nikt nie zdążył z nas nic powiedzieć,
bo Zuza podeszła do niego i strzeliła mu z liścia. Chciałam już wstać i coś jej
chyba zrobić, ale zatrzymał mnie Tom, który koło mnie siedział.
- Nigdy tak
więcej nie mów, bo stanie ci się krzywda.- Rzekła i odeszła żegnając się
środkowym palcem.
- Nic ci nie
jest? Dlaczego to powiedziałeś?- Zwróciłam się do chłopaka, który trzymał się
na policzek.
- Nic mi nie
jest. Jeszcze tylko od twojej mamy nie dostałem w twarz.- I tu ma chłopak
rację.- A powiedziałem to, bo to prawda. Wy nie wiecie, co ona robi w klubach?-
- Bawi się ze
znajomymi.- Stwierdziła moja mama.
- No można to tak
nazwać. Już ciężko zliczyć z iloma chłopakami odwiedziła męską toaletę.-
Kontynuował mój chłopak.
- Chyba coś ci
się pomyliło chłopcze, Zuza taka nie jest.- Zaśmiał się ojciec.
- Czekaj, mnie
bardziej interesuje skąd ty to wiesz.- Wtrąciłam się.
- No, bo nie raz
byłem w tym klubie z chłopakami.-
- A co ty w tym
klubie robiłeś.- Kontynuowałam przesłuchiwanie.
- Musiałem jakoś
odreagować nasze rozstanie. Poza tym jakby nie patrzeć to byłem singlem.-
- Ale był
grzecznym singlem.- Odezwał się Jay.
- Dobra tyle mi
wystarczy.-
- To chyba ta
przeprowadzka odpada, bo chyba by się tu pozabijali.- Zaśmiał się Siva, ale
jednak miał rację.
- Musicie się
pogodzić. Nie chcę wybierać pomiędzy tobą a własną siostrą.-
- Ja nic nie zrobiłem,
więc pierwszy niewyciągane ręki. Kocham cię i dla ciebie zrobiłbym wszystko…
wszystko tylko nie to.-
- Wiesz, co
zauważyłam? Kiedy Niall zgwałcił Zuze ja miałam do niego większy żal niż ona, a
kiedy ty mnie zraniłaś to ona ma większy żal do ciebie ode mnie. Może to jest
przyczyną, że po prostu ci nie ufa.-
- Jak chcecie to
pójdziemy teraz do niej i powiemy żeby pogodziła się z młodym.- Zaproponował
Siva.
- Dzięki chłopaki
jesteście kochani. A to, że się wprowadzasz jest nadal aktualne. Może jak
pobędziecie trochę razem to się polubicie.- Stwierdziłam i przytuliłam się do
chłopaka. 4/5 The Wanted poszli do klubu gdzie bawiła się moja siostra, mama
poszła pozmywać naczynia a ja z Nathem postanowiliśmy, że dzisiaj zostaje na
noc.
- Tylko grzecznie
mi tam.- Jeszcze usłyszeliśmy głos mojego taty, kiedy wchodziliśmy po schodach.
- Nie martw się
tato, w ciąże już nie zajdę.- Mogłam wyczuć, że to trochę rozbawiło mojego tatę,
ale to pewnie tylko, dlatego że już nie ma do mnie siły. Weszliśmy do mojego
pokoju i usiadłam na łóżku a Nathan zrobił to samo.
- To, co mówiłeś
wcześniej o Zuzie to jest prawdą?- Zapytałam prawie szeptem.
- Niestety, ale
tak. Sam byłem zaskoczony, kiedy to zobaczyłem.-
- To wszystko moja
wina. Zanim nie zaczęłam tej całej wojny między nami to ona była normalną
dziewczyną.-
- Ej, nie
obwiniaj się za to. To było dawno i poza tym to wcale nie jest twoja wina. Ludzie
się zmieniają… popatrz na siebie.- Chłopak chciał mnie przytulić, ale nie
pozwoliłam mu na to.
- Wiesz, co, nie
chcę już o tym rozmawiać. Idę się odświeżyć i zaraz wracam.- Poszłam do
łazienki gdzie już czekała moja piżamka. Wzięłam szybki prysznic, przebrałam
się i poszłam do mojej sypialni. Po mnie do łazienki poszedł Nath a ja
skorzystałam z jego nieobecności i napisałam do Zuzy żeby pogodziła się z moim
chłopakiem. Położyłam się na łóżku i czekałam na Nathana. Kiedy tak czekałam to
myślałam nad tym jak to będzie jak Zuza, z Nathem się nie pogodzą. A co jeżeli
naprawdę będę musiała wybierać między nimi.
- O czym
myślisz?- Chłopak położył się koło mnie a ja się w niego wtuliłam.
- Myślę o tym, co
bym zrobiła jeżeliby doszło do tego, że muszę wybierać pomiędzy tobą a Zuzą.-
- I co, kogo byś
wybrała?- Długo nie odpowiadałam.
- Nie wiem…
najprawdopodobniej ciebie. Zuza to już nie jest moja siostra. Kocham ją, ale to
nie jest ona. Ja jej już naprawdę nie poznaję i boję się, że to się w końcu źle
skończy.- Łzy mi zaczęły spływać po policzku.
- Nie płacz, Zuza
jest jeszcze młoda. Zobaczysz dorośnie to zmądrzeje albo wystarczy, że ponownie
się zakocha. A teraz chodź spać, bo widzę, że jesteś zmęczona.- Nath jeszcze
bardziej mnie do siebie przytulił i tak zasnęliśmy.
*
Rano mnie obudził
mnie głos mamy. Mówiła tak głośno, że było ją słychać z dołu. Kiedy tylko usłyszałam,
że mówi Zuzanno to od razu ruszyłam się z łóżka i pobiegłam na schody. Ona dopiero
teraz wróciła? To do niej nie podobne.
- Martwiłam się i
chciałam już dzwonić na policje! Gdzie byłaś, coś się stało?- Kobieta zaczęła
ją oglądać a ona się zaczęła śmiać.
- Nie mamo.
Spokojnie, po prostu chłopak Klary mnie zdenerwował i musiałam odreagować a
potem pojechałam do Zayna, pamiętasz go?- Kobieta przytaknęła i jeszcze raz ją
przytuliła. Zuza zaczęła kierować się do swojego pokoju a ja szybko pobiegłam
do swojego żeby czasami mnie nie zauważyła.
- Wszystko w porządku
kochanie?-
- Tak tylko Zuza
dopiero teraz wróciła. Spędziła noc u Zayna. Myślisz, że do czegoś doszło?-
- Nie wiem, ale
to nie jest nasza sprawa. Niech robi, co chcę a ty przestań się tym denerwować
żeby nie zaszkodzić naszemu dziecku.- Nathan podszedł do mnie i pocałował w
czoło jak małą dziewczynkę. - To, co dzisiaj mamy w planach?-
- Może pójdziemy
po twoje rzeczy?- Zaproponowałam.
Po śniadaniu
pojechaliśmy do mieszkania Natha i spakowaliśmy najważniejsze rzeczy. Zajęło
nam to cały dzień. Kiedy wróciliśmy do domu byliśmy wykończeni. Mieliśmy już
iść spać, kiedy usłyszeliśmy, że ktoś otwiera furtkę od naszego ogrodu. Oboje
podeszliśmy do okna i zobaczyliśmy, Nialla wspinającego się po drzewie.
- Co on tu robi?-
- Pewnie
przyszedł do Zuzy, tylko, czemu nie może wejść ja człowiek przez drzwi
frontowe?-
- Nie wiem i
jakoś mnie to nie interesuje. Choć idziemy spać.- Tak też zrobiliśmy.
*
Jak zwykle ktoś a
dzisiaj raczej cos nas obudziło. Tym razem był to telefon Nathana. Chłopak
odebrał go i zaraz wstał jak oparzony.
- Co się stało?! Czemu
dopiero dzisiaj dzwonicie?! Nie chcieliście nas martwić?! Przyjedziemy tam
tylko najpierw porozmawiam z Zuzą!- Nath rozłączył się, założył szybko jakieś
spodnie i wybiegł z pokoju. Nie wiedziałam, o co chodzi, ale wiedział, że coś
złego się stało. Szybko pobiegłam za nim. Nathan dobijał się do pokoju Zuzy a
ja próbowałam go powstrzymać. Jednak na marne.
- Zuza otwieraj
te drzwi! Wiem, że tam jesteś razem z tym blondasem! Słyszysz, otwieraj!-
Nathan nie dawał za wygraną. Po jakimś czasie nawet moi rodzice wyszli zobaczyć,
co się dzieję. W końcu Zuza postanowiła otworzyć drzwi.
- Czego się dobijasz
i co ty tu robisz z samego rana?-
- Jak byś się,
chociaż trochę interesowała rodziną to byś wiedziała, że od wczoraj tu
mieszkam!-
- Jak to
mieszkasz?! A mnie ktoś się zapytał o zdanie?!-
- Nathan ma tu
prawo przebywać jak i Niall.- Wtrąciłam się.
- Mniejsza o to,
co ja tu robię! Czy ty wiesz coś ty najlepszego zrobiła, a raczej jeden z tych
twoich kumpli?!- Nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałam go tak wściekłego.
- Słuchaj jest
bardzo wcześnie rano i ja naprawdę nie wiem, o co ci chodzi?- Zuza powiedziała
znudzonym głosem.
- To ci powiem, o
co mi chodzi! Przed wczoraj, kiedy byłaś w klubie przyszli do ciebie chłopaki i
zaczęli się bić z Zaynem, Justinem i jeszcze z kimś. Zakończyło się tak, że ten
trzeci wyciągnął broń i postrzelił Jaya w ramie i teraz leży w szpitalu!- Kiedy
to usłyszałam to aż zrobiło mi się słabo. Usiadłam na podłodze i zaczęło mi
brakować powietrza. Kiedy Nathan to zauważył od razu do mnie.
- Klara wszystko
w porządku? Uspokój się, oddychaj powoli
i głęboko. Jayowi nic nie jest. Jak chcesz to możemy zaraz do niego jechać.-
Przytaknęłam tylko głową i Nathan pomógł mi wstać.
- Ja tego tak nie
zostawię.- Mój chłopak powiedział na odchodne.
- Tak a co
takiego zrobisz?- Zuza zaśmiała się bezczelnie.
- Ja nic… policja
się tym zajmie. Możesz im to przekazać.-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz