sobota, 28 grudnia 2013

Rozdział 15

*Oczami Klary*

Jestem już w dziesiąty tygodniu ciąży i co raz bardziej zaczynam się denerwować tym jak ja sobie sama poradzę. Nathan dał mi spokój, ale ja nadal nie mogę o nim zapomnieć. Nadal tęsknię i go kocham. Czuje się tak samo jak za pierwszym razem, kiedy zerwaliśmy… brakuje mi jego całego. Najchętniej bym mu wybaczyła, ale teraz nie jest pora myśleć tylko o sobie. Teraz muszę przede wszystkim myśleć o naszej 'fasolce'. Nie wiem, co jest dla niej gorszę, wychowywać się bez ojca czy może ponowne kłótnie, bo Nathan zrobił coś głupiego. Teraz wszystko się wali, nawet własnej siostry nie poznaje. Utrata ukochanego i dziecka zmieniło ja o 180 stopni. Wieczorami wychodziła na imprezy i wracała nad ranem. Za dnia spędzała czas z mną i rodzicami, którym już o wszystkim powiedziała nawet o pociętej ręce. Zuza nie dogaduje się z mamą, co łamie jej serce. Nie rozumiem jej sama robiła mi wyrzuty sumienia a sama nie jest lepsza. Wiem, że ją to wszystko przerasta, ale mama próbuje jej tylko pomóc. A co do ojca to ja nadal się do niego nie odzywam… nie mogę mu tego wybaczyć. Myślę, że prędzej bym wybaczyła Nathanowi niż jemu.
Dzisiaj mam USG i strasznie się denerwuję, więc poprosiłam Zuzę żeby pojechała ze mną, oczywiście się zgodziła. Szczerze mówiąc to zupełnie inaczej wyobrażałam sobie ten moment. Wyobrażałam sobie, że wchodzę do gabinetu razem z Nathanem, trzymając się za ręce a potem Nathan szczerzy się do monitora, bo po raz pierwszy widzi nasze dziecko. Wczoraj nawet chciałam do niego zadzwonić żeby przyjechał, ale mama mnie powstrzymała. Mama z tatą namawiają mnie żebym znalazła sobie kogoś innego i zapomniała o przeszłości. Tak, łatwo im to mówić. Sami nie są lepsi… wrócili do siebie po osiemnastu latach.
- Boję się.- Zwróciłam się do Zuza a ona uśmiechnęła się pocieszająco, co trochę mnie uspokoiło.
Weszłyśmy do przychodni i usiadłyśmy na poczekalni aż zawołała nas pielęgniarka. Nagle do Zuzy podszedł jakiś chłopak i zaczęli rozmawiać. Stali za daleko żebym cokolwiek usłyszała.
Po jakimś czasie zawołał mnie lekarz. Weszłam do gabinetu całkowicie sama. Usiadłam na fotelu i lekarz zadał mi kilka standardowych pytań. Odpowiedziałam na wszystkie i przyszedł czas na USG. Lekarz posmarował mi brzuch czymś zimnym i zaczął jeździć urządzeniem po moim brzuchu. Dokładnie przyglądałam się, co robi a potem kazał mi spojrzeć na monitor.
- Widzi pani? Tu jest główka, a tu rączka.- Pokazywał na monitorze a ja patrzyłam się z fascynacją. - A teraz posłuchamy bicia serduszka.- Kiedy usłyszałam bicie serduszka naszej 'fasolki' to aż łza zakręciła mi się w oku.
- A wiadomo już czy to chłopiec czy dziewczynka?-
- Niestety jeszcze jest za wcześnie żeby to wiedzieć, ale za kilka miesięcy już będzie wiadomo.-
- A mogłabym dostać jakieś zdjęcie?-
- Oczywiście, pewnie dla tatusia. To tatuś teraz pewnie zadowolony i cały w skowronkach.- Zażartował a mi nie było do śmiechu, ani trochę.
- Pewnie tak.- Powiedziałam bardziej do siebie niż do niego. Lekarz wręczył mi zdjęcie, powiedział, że dziecko rozwija się prawidłowo i umówiliśmy się na następną wizytę. Byłam strasznie szczęśliwa z tego, co dzisiaj zobaczyłam i usłyszałam szkoda tylko, że niebyło przy tym Natha. Razem z Zuzą wsiadłyśmy do samochodu i pojechałyśmy do domu. Poszłyśmy do mojego pokoju i nagle do głowy wpadło mi jedno pytanie do głowy, bo tak naprawdę to nie znałam Zuzy bardzo dobrze.
- Zuza?-
- Tak?-
- Skąd ty wszystkich znasz?-
- Oh. A czy to ważne?- Gdyby nie było to bym nie pytała.
- Jasne, że tak.-
- Ym większość poznałam, kiedy zwiedzałam z mamą a niektórych od jej znajomych lub z imprez.-
Do głowy wpadło mi drugi pytanie, więc nie krępując się zapytałam. - Oh. A jak wyglądało twoje dzieciństwo?- Zuza spojrzała się na mnie i uśmiechnęła się.
- Ale proszę nie zmieniaj stosunków do nikogo okej?-
- Okej.- Zuza usiadła koło mnie na łóżku i zaczęła opowiadać.
- Po tym jak się urodziłam mieszkałam z babcią trzy lata, iż mama kończyła studia w Nowym Jorku. Po przyjechaniu do Polski mieszkałyśmy w Warszawie w dzielnicy snobów. Mama zajmowała się tym abym wyrosła na porządnego człowieka, więc nie pozwalała mi chodzić do normalnej szkoły i spotykać się z innymi dzieciakami. W końcu postanowiła pozwiedzać ze mną świat i mieszkałyśmy w różnych częściach na półkuli. Tam poznałam Wrena, Liama, Zayna, Justina, z czego nasze mamy strasznie się przyjaźniły oraz wielu innych. Potem wróciłyśmy do Polski i mama postanowiła, że będę uczyć się w domu aż nie została nauczycielką swojej szkoły i nie zapisała mnie do katolickiej i prywatnej szkoły gdzie poznałam Honey. Ona mnie wyciągnęła w różne tam zabawy. Oraz świetne kontakty z chłopakami pomogły mi.  Wreszcie, kiedy Zayn mieszkał w Niemczech latałam do niego w każde weekendy. Mama też się z nim przyjaźniła i się stało, że w wieku 16 lat straciłam dziewictwo. Potem szło jak z górki. Pierwszy papieros, wódka, impreza, amfa. Przystopowałam w na końcówce 17 i spokojnie skończyłam liceum. Nie było pięknie, bo słowo 'mama' powiedziałam do babci, kiedy moja mama kończyła studia, jako 18 a ja miałam półtora roczku. Nie miała dla mnie za dużo czasu w dzieciństwie. Traktowała jak przybłędę i często się kłóciłyśmy. Co by jeszcze powiedzieć. Dzięki temu wszystkiemu i wszystkim lepiej mi było. Ale przez to, że mama się o wszystkim dowiedziała przed skończeniem szkoły trafiłam na odwyk. Tak nie było za kolorowo i teraz też nie jest, ale co czas leczy rany.- Uśmiechnęła się sztucznie i wstała. Ona naprawdę nie miała wspaniałego dzieciństwa a ja zawsze ja myślałam, że miałam najgorzej. Nie mogę uwierzyć w to wszystko, co powiedziała mi Zuza. Zawsze myślałam, że jest ona bardzo spokojna i grzeczna a ja to ta zła. To ja nigdy nie tknęłam żadnych narkotyków ani papierosów, ale to wyłącznie dzięki Margaret i Nathanowi. Ona straciła dziewictwo w wieku 16 lat i pewnie nie zrobiła tego z miłości. Ja miałam to szczęście i to właśnie z Nathanem był mój pierwszy raz. Pewnie teraz powinnam tego żałować, bo zranił mnie tyle razy, ale prawda jest taka, że wcale tego nie żałuje i uważam, że to była najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam. - Pomyślałaś o tym, aby porozmawiać z Nathanem? Długo już nie rozmawialiście.- Spojrzała na mnie a ja się uśmiechnęłam. Czy myślałam? Codziennie, o każdej porze dnia i nocy. Zuza zaproponowała żebyśmy poszły na lody, więc się zgodziłam. Kiedy tak sobie spacerowałyśmy i jadłyśmy lody ja nie mogłam myśleć o tym, co powinnam zrobić. Wiem powtarzam się, ale nic innego nie chodzi mi po głowie przez ostatnie kilka miesięcy.
- Zuza, co myślisz o Nathanie?- Przerwałam ciszę.
- Uważam, że to dupek i za szybko się poddał.-
- A jeżeli właśnie się nie poddał? Ostatnio też myślałam, że się poddał a on zaprosił mnie na swój koncert i zadedykował mi piosenkę, po czym wróciliśmy do siebie.- Uśmiech pojawił mi się na twarzy jak tylko sobie o tym pomyślałam.
- Chcesz mu wybaczyć, ale nie wiesz czy to będzie dobre dla dziecka, prawda?-
- Zgadłaś. Myślisz, że byłby dobrym ojcem?-
- Wiem, że byłby świetnym ojcem, ale pytanie jest czy byłby dobrym chłopakiem.- I tu ma racje.
- Ja już nie wiem, co mam robić.-
- Zrób to, co każe ci serce. Wiem, że brzmię jak jakaś stara babcia, która wierzy w miłość.-
- A nie wierzysz?- Nie dostałam odpowiedzi. A ja wierzę i zrobię to, co każe mi serce, a to mi mówi żebym poszła porozmawiać z Nathanem. Chwyciłam za telefon i wykręciłam numer, Sykesa. Blondynka cały czas mi się przyglądała.
- Halo.- Usłyszałam głos Jaya.
- Jay? Jest Nathan?-
- Klara? To naprawdę ty dzwonisz czy to ja wczoraj za dużo wypiłem i teraz mam jakieś omamy?- Zaśmiałam się pod nosem.
- To naprawdę ja. To dasz mi Nathana?-
- W tej chwili nagrywa nową piosenkę, ale jak chcesz to powiem mu żeby do ciebie oddzwonił.-
- Nie, wiesz, co to ja tam wpadnę. Widzimy się za kilka minut. Pa-
- To czekamy. Pa.- Rozłączyłam się i skierowałam się do mojej siostry.
- Możesz pójść w jedno miejsce?-
- Jasne, nawet chyba wiem gdzie.- Uśmiechnęła się i poszłyśmy do studia gdzie nagrywali chłopacy.
*
Byłyśmy już pod drzwiami. Wzięłam głęboki oddech weszłam do pomieszczenia. Wszyscy spojrzeli się w stronę drzwi włącznie z Nathanem, który nadal nagrywał. Kiedy mnie zobaczył zaczął się jąkać tak jakby zapomniał słów. Czyli Jay nic mu nie powiedział, że przyjdę. Nathan nic się nie zmienił zresztą żaden z nich się nie zmienił. No może oprócz mojego Loczka, który już nie miał loczków. Chłopak ściągnął słuchawki i podszedł do mnie.
- Klara, co ty tu robisz?-
- Dzwoniłam żeby z tobą porozmawiać, ale Jay powiedział, że jesteś zajęty, więc postanowiłam przyjść.- Wyjaśniłam mu.
- Jak się czujecie?- Zadał standardowe pytanie i dotknął mojego brzucha. Na początku chciałam się odsunąć, ale jednak tego nie zrobiłam.
- Dobrze, dzisiaj byłam na USG.-
- Co? Czemu mi nie powiedziałaś? Powinienem tam być, jak by nie patrzeć to jednak jestem ojcem czy ci się to podoba czy nie.- Nath trochę podniósł głos, ale nie krzyczał. Rozumiałam, że się zdenerwował.
- Wiem, dlatego tu jestem.- Z torebki wyciągnęłam zdjęcie, które wcześniej dostałam od lekarza i wręczyłam je Nathanowi. Chłopak wziął zdjęcie i przyglądał mu się bardzo poważnie. Nagle uśmiech pojawił się na jego ustach a czy mu się zaszkliły.
- To nasza 'fasolka'?- Spojrzałam się na niego. Skąd on wie, że ja tak je nazywam? - Kiedyś jak jeszcze byliśmy przyjaciółmi i jak rozmawialiśmy to powiedziałaś, że jak będziesz w ciąży to będziesz je tak nazywała.- On to pamięta? Przecież to było jakieś pięć lat temu.
- Tak to nasza fasolka. Jak chcesz to zatrzymaj sobie zdjęcie a my już pójdziemy.- Razem z Zuzą miałyśmy już wychodzić, ale Nath złapał mnie za nadgarstek.
- Poczekaj, mam dla ciebie piosenkę. Chodźcie chłopaki.- Chłopacy już wstawali, ale ja ich zatrzymałam.
- Nie Nathan. Ja wiem, co planujesz. Teraz zadedykujesz mi piosenkę i będziesz oczekiwał, że do ciebie wrócę a ja nie po to tu przyszłam.-
- Ale Nath sam ją dla ciebie napisał.- Wtrącił się Siva.
- Do zobaczenia.- Razem z moją siostrą wyszłyśmy i pojechałyśmy do domu.
*

Jest już wieczór a ja od naszego powrotu od chłopaków siedzę nie 'przytomna' na kanapie. Zuza i mama próbowały ze mną porozmawiać, ale to było bez sensu, bo i tak nie słuchałam. Nie muszę chyba mówić, o czym myślałam? Do pokoju wszedł mój tata i usiadł koło mnie.
- Proszę cię zostaw mnie.- Nie chciałam z nim rozmawiać. Nadal miałam do niego żal.
- Klara wybacz mi. Wiem, że źle zrobiłem.- Odwróciłam się do niego plecami. - Jak nie chcesz to mnie nie słuchaj, ale i tak, co to powiem. Ja naprawdę nienawidzę tego chłopaka…-
- Fajnie się zaczyna.- Przerwałam mu.
…, ale widzę jak tobie na nim zależy. Wszyscy wiemy, że prędzej czy później i tak do niego wrócisz, to jest tylko kwestia czasu. Przez ten czas jak będziesz się zastanawiała będziesz strasznie cierpiała. Uwierz mi ja nie mogę patrzeć jak cierpisz. Więc może poco zwlekać? Wybacz mu chociażby dzisiaj i oszczędź sobie tego cierpienia.- Popatrzyłam się na niego z wielkim szokiem wymalowanym na mojej twarzy.
- Nie rozumiem, po co to robisz. Przecież go nienawidzisz.-
- Wiem, ale zrozumiałem też, że on to zrobił wieki temu. On już dostał nauczkę po tym jak przespał się z Zuzą i jestem pewien, że już nigdy tego nie zrobi. Nie potrzebnie grzebałem w przeszłości.-
- I niby jak chcesz go polubić skoro nie udało ci się to przez te wszystkie lata.-
- Zmądrzałem córuś i są trzy powody, dlaczego powinienem spróbować go polubić. Po pierwsze kochasz go, po drugie jest ojcem mojego wnuka lub wnuczki no i po trzecie on był z tobą i cię wspierał, kiedy ja tego nie robiłem, bo praca była dla mnie ważniejsza. Przeze mnie straciliśmy tyle czasu na kłótnie i za to też strasznie żałuję… gdybym mógł cofnąć czas…- Nie dokończył, bo mocno się w niego wtuliłam. Nie pamiętam, kiedy ostatnio rozmawialiśmy w taki sposób bez żadnej kłótni.
- Wybaczam ci tato.- Ojciec jeszcze mocniej mnie do siebie przytulił i wtedy usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Odsunęłam się od mojego taty i do pokoju weszła Zuza z mamą.
- Klara masz gości.- Powiedziała moja siostra i do pokoju weszło całe The Wanted. Klara i mama usiadły na kanapie a chłopaki stanęli w progu. Dopiero teraz zauważyłam, że Tom trzyma gitarę.
- Co wy tu robicie i po co wam ta gitara?- Zapytałam.
- Nie chciałaś zostać w studiu, dlatego przyszliśmy tutaj.- Opowiedział Nath i chłopaki stanęli w rządku przed nami. Tom zaczął grać na gitarze i zaczęli śpiewać.













Chciało mi się płakać, ta piosenka była przepiękna i do tego on ją napisał dla mnie. Podeszłam do nich a Nathan zaczął panikować.
- I co zadziałało? Bo jak nie to mam jeszcze jedną piosenkę. Miałaś rację… chciałem zadedykować ci piosenkę i oczekuję, że mi wybaczysz a wiesz, dlaczego? Bo jestem naiwny…- Zakryłam usta Nathana ręką i podniosłam wzrok tak żebym mogła popatrzeć w jego niebieskozielone oczy. W tej chwili zrozumiałam, że za nim strasznie tęsknie i stać mnie na tyle żeby dać mu drugą szansę. Nasze twarze dzieliło tylko kilka centymetrów. Czułam jego oddech na swojej skórze. Czułam zapach jego perfum. Zapach, przy którym nie umiałam się skupić i myśleć. Chciałam już żeby przestały nas dzielić nawet centymetry. On chyba pomyślał o tym samym, bo jego usta znalazły się na moich w tej samej sekundzie. Na początku całowaliśmy się delikatnie. Lekko muskając się ustami. Jego ręce znalazły się na mojej tali i przyciągnął mnie do siebie. Moje ręce owinęły mu się na karku, a palce wplotły się w jego włosy. Z czasem nasze wargi zaczęły ze sobą współ pracować, całowaliśmy się coraz namiętniej. A ja chciałam żeby ten pocałunek trwał wiecznie. I nagle oderwaliśmy się od siebie. On jednak mnie nie puścił. Przytuliłam się do niego i położyłam głowę na jego ramieniu. Gładził mnie po włosach jedną ręką, drugą cały czas mnie trzymał, jak gdyby bał się, że ucieknę. Ale nie zamierzałam tego zrobić. Miałam dość powstrzymywania się. Chciałam żyć chwilą i nie martwić się o konsekwencje. Chciałam być z nim tu i teraz. Chciałam go czuć, jego dotyk, jego oddech.
Wszyscy w pokoju zaczęli klaskać i wiwatować. Jeszcze raz spojrzałam się w oczy chłopaka.
- Nath wybaczę ci, ale obiecaj, że… pokażesz mi Amerykę i to wszystko, co wymieniłeś w piosence.-

- Nie pokażę ci tego.- Dziwnie się na niego spojrzałam a on się tylko uśmiechnął. - Obiecuję, że pokaże to wam.- Dotknął mojego brzucha a mnie pocałował. W końcu czuję, że wszystko wraca do normy i w końcu będę szczęśliwa. 

1 komentarz:

  1. Biedna Zuza, miała naprawdę smutne dzieciństwo... Współczuję jej. No i się wkurzyłam na Sykesa, że niby myśli, że napisze dla dziewczyny piosenkę, a ona się ucieszy i od razu mu wpadnie w ramiona, i wszystko będzie cacy. Otóż nie. Ale teraz... Po tym jak Klara mu wybaczyła, to naprawę było słodkie Mam nadzieję, że nie będą się już kłócili, że zobaczą razem Amerykę, a co najważniejsze, ze będą szczęśliwi razem z fasolką. Rozdział jest cudowny. Fajnie, że jej tata w końcu polubił Natha. Mam też nadzieje, ze Zuza będzie szczęśliwa, naprawdę byłoby fantastycznie,bo ona też zasługuje na miłość. I mam nadzieję, że szybko napiszesz kolejny, bo chce wiedzieć, jaki los im zgotowałaś. Do następnego.♥

    OdpowiedzUsuń