*Oczami Klary*
Jestem już w
dziesiąty tygodniu ciąży i co raz bardziej zaczynam się denerwować tym jak ja
sobie sama poradzę. Nathan dał mi spokój, ale ja nadal nie mogę o nim
zapomnieć. Nadal tęsknię i go kocham. Czuje się tak samo jak za pierwszym razem,
kiedy zerwaliśmy… brakuje mi jego całego. Najchętniej bym mu wybaczyła, ale
teraz nie jest pora myśleć tylko o sobie. Teraz muszę przede wszystkim myśleć o
naszej 'fasolce'. Nie wiem, co jest dla niej gorszę, wychowywać się bez ojca
czy może ponowne kłótnie, bo Nathan zrobił coś głupiego. Teraz wszystko się
wali, nawet własnej siostry nie poznaje. Utrata ukochanego i dziecka zmieniło
ja o 180 stopni. Wieczorami wychodziła na imprezy i wracała nad ranem. Za dnia
spędzała czas z mną i rodzicami, którym już o wszystkim powiedziała nawet o pociętej
ręce. Zuza nie dogaduje się z mamą, co łamie jej serce. Nie rozumiem jej sama
robiła mi wyrzuty sumienia a sama nie jest lepsza. Wiem, że ją to wszystko przerasta,
ale mama próbuje jej tylko pomóc. A co do ojca to ja nadal się do niego nie
odzywam… nie mogę mu tego wybaczyć. Myślę, że prędzej bym wybaczyła Nathanowi
niż jemu.
Dzisiaj mam USG i
strasznie się denerwuję, więc poprosiłam Zuzę żeby pojechała ze mną, oczywiście
się zgodziła. Szczerze mówiąc to zupełnie inaczej wyobrażałam sobie ten moment.
Wyobrażałam sobie, że wchodzę do gabinetu razem z Nathanem, trzymając się za
ręce a potem Nathan szczerzy się do monitora, bo po raz pierwszy widzi nasze
dziecko. Wczoraj nawet chciałam do niego zadzwonić żeby przyjechał, ale mama
mnie powstrzymała. Mama z tatą namawiają mnie żebym znalazła sobie kogoś innego
i zapomniała o przeszłości. Tak, łatwo im to mówić. Sami nie są lepsi… wrócili
do siebie po osiemnastu latach.
- Boję się.-
Zwróciłam się do Zuza a ona uśmiechnęła się pocieszająco, co trochę mnie
uspokoiło.
Weszłyśmy do
przychodni i usiadłyśmy na poczekalni aż zawołała nas pielęgniarka. Nagle do
Zuzy podszedł jakiś chłopak i zaczęli rozmawiać. Stali za daleko żebym
cokolwiek usłyszała.
Po jakimś czasie
zawołał mnie lekarz. Weszłam do gabinetu całkowicie sama. Usiadłam na fotelu i
lekarz zadał mi kilka standardowych pytań. Odpowiedziałam na wszystkie i
przyszedł czas na USG. Lekarz posmarował mi brzuch czymś zimnym i zaczął
jeździć urządzeniem po moim brzuchu. Dokładnie przyglądałam się, co robi a
potem kazał mi spojrzeć na monitor.
- Widzi pani? Tu
jest główka, a tu rączka.- Pokazywał na monitorze a ja patrzyłam się z
fascynacją. - A teraz posłuchamy bicia serduszka.- Kiedy usłyszałam bicie
serduszka naszej 'fasolki' to aż łza zakręciła mi się w oku.
- A wiadomo już
czy to chłopiec czy dziewczynka?-
- Niestety
jeszcze jest za wcześnie żeby to wiedzieć, ale za kilka miesięcy już będzie
wiadomo.-
- A mogłabym
dostać jakieś zdjęcie?-
- Oczywiście,
pewnie dla tatusia. To tatuś teraz pewnie zadowolony i cały w skowronkach.-
Zażartował a mi nie było do śmiechu, ani trochę.
- Pewnie tak.-
Powiedziałam bardziej do siebie niż do niego. Lekarz wręczył mi zdjęcie, powiedział,
że dziecko rozwija się prawidłowo i umówiliśmy się na następną wizytę. Byłam
strasznie szczęśliwa z tego, co dzisiaj zobaczyłam i usłyszałam szkoda tylko,
że niebyło przy tym Natha. Razem z Zuzą wsiadłyśmy do samochodu i pojechałyśmy
do domu. Poszłyśmy do mojego pokoju i nagle do głowy wpadło mi jedno pytanie do
głowy, bo tak naprawdę to nie znałam Zuzy bardzo dobrze.
- Zuza?-
- Tak?-
- Skąd ty
wszystkich znasz?-
- Oh. A czy to
ważne?- Gdyby nie było to bym nie pytała.
- Jasne, że tak.-
- Ym większość poznałam,
kiedy zwiedzałam z mamą a niektórych od jej znajomych lub z imprez.-
Do głowy wpadło
mi drugi pytanie, więc nie krępując się zapytałam. - Oh. A jak wyglądało twoje
dzieciństwo?- Zuza spojrzała się na mnie i uśmiechnęła się.
- Ale proszę nie
zmieniaj stosunków do nikogo okej?-
- Okej.- Zuza
usiadła koło mnie na łóżku i zaczęła opowiadać.
- Po tym jak się
urodziłam mieszkałam z babcią trzy lata, iż mama kończyła studia w Nowym Jorku.
Po przyjechaniu do Polski mieszkałyśmy w Warszawie w dzielnicy snobów. Mama
zajmowała się tym abym wyrosła na porządnego człowieka, więc nie pozwalała mi
chodzić do normalnej szkoły i spotykać się z innymi dzieciakami. W końcu
postanowiła pozwiedzać ze mną świat i mieszkałyśmy w różnych częściach na
półkuli. Tam poznałam Wrena, Liama, Zayna, Justina, z czego nasze mamy
strasznie się przyjaźniły oraz wielu innych. Potem wróciłyśmy do Polski i mama postanowiła,
że będę uczyć się w domu aż nie została nauczycielką swojej szkoły i nie
zapisała mnie do katolickiej i prywatnej szkoły gdzie poznałam Honey. Ona mnie wyciągnęła
w różne tam zabawy. Oraz świetne kontakty z chłopakami pomogły mi. Wreszcie, kiedy Zayn mieszkał w Niemczech
latałam do niego w każde weekendy. Mama też się z nim przyjaźniła i się stało,
że w wieku 16 lat straciłam dziewictwo. Potem szło jak z górki. Pierwszy
papieros, wódka, impreza, amfa. Przystopowałam w na końcówce 17 i spokojnie skończyłam
liceum. Nie było pięknie, bo słowo 'mama' powiedziałam do babci, kiedy moja
mama kończyła studia, jako 18 a
ja miałam półtora roczku. Nie miała dla mnie za dużo czasu w dzieciństwie.
Traktowała jak przybłędę i często się kłóciłyśmy. Co by jeszcze powiedzieć. Dzięki
temu wszystkiemu i wszystkim lepiej mi było. Ale przez to, że mama się o
wszystkim dowiedziała przed skończeniem szkoły trafiłam na odwyk. Tak nie było
za kolorowo i teraz też nie jest, ale co czas leczy rany.- Uśmiechnęła się
sztucznie i wstała. Ona naprawdę nie miała wspaniałego dzieciństwa a ja zawsze
ja myślałam, że miałam najgorzej. Nie mogę uwierzyć w to wszystko, co
powiedziała mi Zuza. Zawsze myślałam, że jest ona bardzo spokojna i grzeczna a
ja to ta zła. To ja nigdy nie tknęłam żadnych narkotyków ani papierosów, ale to
wyłącznie dzięki Margaret i Nathanowi. Ona straciła dziewictwo w wieku 16 lat i
pewnie nie zrobiła tego z miłości. Ja miałam to szczęście i to właśnie z
Nathanem był mój pierwszy raz. Pewnie teraz powinnam tego żałować, bo zranił
mnie tyle razy, ale prawda jest taka, że wcale tego nie żałuje i uważam, że to
była najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam. - Pomyślałaś o tym, aby
porozmawiać z Nathanem? Długo już nie rozmawialiście.- Spojrzała na mnie a ja
się uśmiechnęłam. Czy myślałam? Codziennie, o każdej porze dnia i nocy. Zuza
zaproponowała żebyśmy poszły na lody, więc się zgodziłam. Kiedy tak sobie
spacerowałyśmy i jadłyśmy lody ja nie mogłam myśleć o tym, co powinnam zrobić. Wiem
powtarzam się, ale nic innego nie chodzi mi po głowie przez ostatnie kilka
miesięcy.
- Zuza, co
myślisz o Nathanie?- Przerwałam ciszę.
- Uważam, że to
dupek i za szybko się poddał.-
- A jeżeli właśnie
się nie poddał? Ostatnio też myślałam, że się poddał a on zaprosił mnie na swój
koncert i zadedykował mi piosenkę, po czym wróciliśmy do siebie.- Uśmiech
pojawił mi się na twarzy jak tylko sobie o tym pomyślałam.
- Chcesz mu wybaczyć,
ale nie wiesz czy to będzie dobre dla dziecka, prawda?-
- Zgadłaś. Myślisz,
że byłby dobrym ojcem?-
- Wiem, że byłby świetnym
ojcem, ale pytanie jest czy byłby dobrym chłopakiem.- I tu ma racje.
- Ja już nie wiem,
co mam robić.-
- Zrób to, co
każe ci serce. Wiem, że brzmię jak jakaś stara babcia, która wierzy w miłość.-
- A nie
wierzysz?- Nie dostałam odpowiedzi. A ja wierzę i zrobię to, co każe mi serce,
a to mi mówi żebym poszła porozmawiać z Nathanem. Chwyciłam za telefon i
wykręciłam numer, Sykesa. Blondynka cały czas mi się przyglądała.
- Halo.-
Usłyszałam głos Jaya.
- Jay? Jest
Nathan?-
- Klara? To
naprawdę ty dzwonisz czy to ja wczoraj za dużo wypiłem i teraz mam jakieś
omamy?- Zaśmiałam się pod nosem.
- To naprawdę ja.
To dasz mi Nathana?-
- W tej chwili
nagrywa nową piosenkę, ale jak chcesz to powiem mu żeby do ciebie oddzwonił.-
- Nie, wiesz, co
to ja tam wpadnę. Widzimy się za kilka minut. Pa-
- To czekamy.
Pa.- Rozłączyłam się i skierowałam się do mojej siostry.
- Możesz pójść w
jedno miejsce?-
- Jasne, nawet
chyba wiem gdzie.- Uśmiechnęła się i poszłyśmy do studia gdzie nagrywali
chłopacy.
*
Byłyśmy już pod
drzwiami. Wzięłam głęboki oddech weszłam do pomieszczenia. Wszyscy spojrzeli
się w stronę drzwi włącznie z Nathanem, który nadal nagrywał. Kiedy mnie
zobaczył zaczął się jąkać tak jakby zapomniał słów. Czyli Jay nic mu nie powiedział,
że przyjdę. Nathan nic się nie zmienił zresztą żaden z nich się nie zmienił. No
może oprócz mojego Loczka, który już nie miał loczków. Chłopak ściągnął
słuchawki i podszedł do mnie.
- Klara, co ty tu
robisz?-
- Dzwoniłam żeby
z tobą porozmawiać, ale Jay powiedział, że jesteś zajęty, więc postanowiłam
przyjść.- Wyjaśniłam mu.
- Jak się
czujecie?- Zadał standardowe pytanie i dotknął mojego brzucha. Na początku
chciałam się odsunąć, ale jednak tego nie zrobiłam.
- Dobrze, dzisiaj
byłam na USG.-
- Co? Czemu mi
nie powiedziałaś? Powinienem tam być, jak by nie patrzeć to jednak jestem ojcem
czy ci się to podoba czy nie.- Nath trochę podniósł głos, ale nie krzyczał. Rozumiałam,
że się zdenerwował.
- Wiem, dlatego
tu jestem.- Z torebki wyciągnęłam zdjęcie, które wcześniej dostałam od lekarza
i wręczyłam je Nathanowi. Chłopak wziął zdjęcie i przyglądał mu się bardzo
poważnie. Nagle uśmiech pojawił się na jego ustach a czy mu się zaszkliły.
- To nasza
'fasolka'?- Spojrzałam się na niego. Skąd on wie, że ja tak je nazywam? -
Kiedyś jak jeszcze byliśmy przyjaciółmi i jak rozmawialiśmy to powiedziałaś, że
jak będziesz w ciąży to będziesz je tak nazywała.- On to pamięta? Przecież to
było jakieś pięć lat temu.
- Tak to nasza
fasolka. Jak chcesz to zatrzymaj sobie zdjęcie a my już pójdziemy.- Razem z
Zuzą miałyśmy już wychodzić, ale Nath złapał mnie za nadgarstek.
- Poczekaj, mam
dla ciebie piosenkę. Chodźcie chłopaki.- Chłopacy już wstawali, ale ja ich
zatrzymałam.
- Nie Nathan. Ja wiem,
co planujesz. Teraz zadedykujesz mi piosenkę i będziesz oczekiwał, że do ciebie
wrócę a ja nie po to tu przyszłam.-
- Ale Nath sam ją
dla ciebie napisał.- Wtrącił się Siva.
- Do zobaczenia.-
Razem z moją siostrą wyszłyśmy i pojechałyśmy do domu.
*
Jest już wieczór
a ja od naszego powrotu od chłopaków siedzę nie 'przytomna' na kanapie. Zuza i
mama próbowały ze mną porozmawiać, ale to było bez sensu, bo i tak nie
słuchałam. Nie muszę chyba mówić, o czym myślałam? Do pokoju wszedł mój tata i usiadł
koło mnie.
- Proszę cię
zostaw mnie.- Nie chciałam z nim rozmawiać. Nadal miałam do niego żal.
- Klara wybacz
mi. Wiem, że źle zrobiłem.- Odwróciłam się do niego plecami. - Jak nie chcesz
to mnie nie słuchaj, ale i tak, co to powiem. Ja naprawdę nienawidzę tego
chłopaka…-
- Fajnie się
zaczyna.- Przerwałam mu.
…, ale widzę jak
tobie na nim zależy. Wszyscy wiemy, że prędzej czy później i tak do niego
wrócisz, to jest tylko kwestia czasu. Przez ten czas jak będziesz się
zastanawiała będziesz strasznie cierpiała. Uwierz mi ja nie mogę patrzeć jak
cierpisz. Więc może poco zwlekać? Wybacz mu chociażby dzisiaj i oszczędź sobie
tego cierpienia.- Popatrzyłam się na niego z wielkim szokiem wymalowanym na
mojej twarzy.
- Nie rozumiem,
po co to robisz. Przecież go nienawidzisz.-
- Wiem, ale
zrozumiałem też, że on to zrobił wieki temu. On już dostał nauczkę po tym jak
przespał się z Zuzą i jestem pewien, że już nigdy tego nie zrobi. Nie potrzebnie
grzebałem w przeszłości.-
- I niby jak
chcesz go polubić skoro nie udało ci się to przez te wszystkie lata.-
- Zmądrzałem
córuś i są trzy powody, dlaczego powinienem spróbować go polubić. Po pierwsze
kochasz go, po drugie jest ojcem mojego wnuka lub wnuczki no i po trzecie on
był z tobą i cię wspierał, kiedy ja tego nie robiłem, bo praca była dla mnie ważniejsza.
Przeze mnie straciliśmy tyle czasu na kłótnie i za to też strasznie żałuję…
gdybym mógł cofnąć czas…- Nie dokończył, bo mocno się w niego wtuliłam. Nie pamiętam,
kiedy ostatnio rozmawialiśmy w taki sposób bez żadnej kłótni.
- Wybaczam ci
tato.- Ojciec jeszcze mocniej mnie do siebie przytulił i wtedy usłyszeliśmy
pukanie do drzwi. Odsunęłam się od mojego taty i do pokoju weszła Zuza z mamą.
- Klara masz
gości.- Powiedziała moja siostra i do pokoju weszło całe The Wanted. Klara i
mama usiadły na kanapie a chłopaki stanęli w progu. Dopiero teraz zauważyłam,
że Tom trzyma gitarę.
- Co wy tu
robicie i po co wam ta gitara?- Zapytałam.
- Nie chciałaś
zostać w studiu, dlatego przyszliśmy tutaj.- Opowiedział Nath i chłopaki
stanęli w rządku przed nami. Tom zaczął grać na gitarze i zaczęli śpiewać.
Chciało mi się
płakać, ta piosenka była przepiękna i do tego on ją napisał dla mnie. Podeszłam
do nich a Nathan zaczął panikować.
- I co
zadziałało? Bo jak nie to mam jeszcze jedną piosenkę. Miałaś rację… chciałem
zadedykować ci piosenkę i oczekuję, że mi wybaczysz a wiesz, dlaczego? Bo
jestem naiwny…- Zakryłam usta Nathana ręką i podniosłam wzrok tak żebym mogła
popatrzeć w jego niebieskozielone oczy. W tej chwili zrozumiałam, że za nim
strasznie tęsknie i stać mnie na tyle żeby dać mu drugą szansę. Nasze twarze dzieliło tylko kilka
centymetrów. Czułam jego oddech na swojej skórze. Czułam zapach jego perfum. Zapach,
przy którym nie umiałam się skupić i myśleć. Chciałam już żeby przestały nas
dzielić nawet centymetry. On chyba pomyślał o tym samym, bo jego usta znalazły
się na moich w tej samej sekundzie. Na początku całowaliśmy się delikatnie.
Lekko muskając się ustami. Jego ręce znalazły się na mojej tali i przyciągnął
mnie do siebie. Moje ręce owinęły mu się na karku, a palce wplotły się w jego
włosy. Z czasem nasze wargi zaczęły ze sobą współ pracować, całowaliśmy się
coraz namiętniej. A ja chciałam żeby ten pocałunek trwał wiecznie. I nagle
oderwaliśmy się od siebie. On jednak mnie nie puścił. Przytuliłam się do niego
i położyłam głowę na jego ramieniu. Gładził mnie po włosach jedną ręką, drugą
cały czas mnie trzymał, jak gdyby bał się, że ucieknę. Ale nie zamierzałam tego
zrobić. Miałam dość powstrzymywania się. Chciałam żyć chwilą i nie martwić się
o konsekwencje. Chciałam być z nim tu i teraz. Chciałam go czuć, jego dotyk,
jego oddech.
Wszyscy w pokoju
zaczęli klaskać i wiwatować. Jeszcze raz spojrzałam się w oczy chłopaka.
- Nath wybaczę ci,
ale obiecaj, że… pokażesz mi Amerykę i to wszystko, co wymieniłeś w piosence.-
- Nie pokażę ci
tego.- Dziwnie się na niego spojrzałam a on się tylko uśmiechnął. - Obiecuję,
że pokaże to wam.- Dotknął mojego brzucha a mnie pocałował. W końcu czuję, że
wszystko wraca do normy i w końcu będę szczęśliwa.
Biedna Zuza, miała naprawdę smutne dzieciństwo... Współczuję jej. No i się wkurzyłam na Sykesa, że niby myśli, że napisze dla dziewczyny piosenkę, a ona się ucieszy i od razu mu wpadnie w ramiona, i wszystko będzie cacy. Otóż nie. Ale teraz... Po tym jak Klara mu wybaczyła, to naprawę było słodkie Mam nadzieję, że nie będą się już kłócili, że zobaczą razem Amerykę, a co najważniejsze, ze będą szczęśliwi razem z fasolką. Rozdział jest cudowny. Fajnie, że jej tata w końcu polubił Natha. Mam też nadzieje, ze Zuza będzie szczęśliwa, naprawdę byłoby fantastycznie,bo ona też zasługuje na miłość. I mam nadzieję, że szybko napiszesz kolejny, bo chce wiedzieć, jaki los im zgotowałaś. Do następnego.♥
OdpowiedzUsuń