Zuza
(Sceny przeznaczone dla pełnoletnich. Czytasz na własną odpowiedzalność. :D)
Przyszedł wieczór i mama kazała nam zejść aby oglądnąć
jakieś filmy. Usiadłyśmy i oglądnęłyśmy wodę dla słoni. Lubiłam ten film jak i
każdy z udziałem Roberta Pattisona lecz moje problemy dalej mnie gnębiły.
-Wiecie co? Mam jutro wolne może pójdziemy na jakieś wspólne
zakupy?- Mama zapytała i przytaknęłyśmy. Postanowiłam wziąć odprężającą kąpiel.
Ściągając ciuchy dotknęłam płaskiego brzucha. Poczułam pustkę i ból które
rozszywały całe moje ciało i myśli. Odrzuciłam je i weszłam do wanny cała
pokrywając się taflą wody. Nie wierzyłam w własnego pecha. CO JA DO KURWY NĘDZY
ZROBIŁAM. Po dłuższej kąpieli wyszłam i ubrałam się w piżamę i poszłam do
pokoju. Może spotkam się z. No tak nie miałam tutaj znajomych. Jutro pójdę i
wznowię naukę którą porzuciłam. Albo jeszcze poczekam. Przecież mogę już zacząć
staż. Jestem dosłownie okropna. Nie mam na nic ochoty. Położyłam się na łóżku i
mocno przykryłam i przytuliłam poduszkę. Co ja mam teraz za cholerę robić? Całą
noc przepłakałam i spędziłam na rozmyślaniu co zrobić z resztą życia. Przespałam
ledwie trzy lub cztery godziny. Ubrałam się w zestaw wybrany i zrobiłam lekki
makijaż. Mimo że wybieram się tylko na zakupy i także wrócę tutaj za godzinę.
Minęło zaledwie pół godziny kiedy mama waliła w moje drzwi. Powiedziałam ciche
proszę i weszła. Jak zwykle jej złote loki rozświetlały jej kruchą twarz a na
jej szczupłej sylwetce leżała śliczna sukienka a do tego miała na sobie czarne
koturny. Uśmiechnęłam się i odpowiedziałam że za chwilę zejdę. Spojrzałam w
lustro które oświetlało moją jasną twarz. Wyprostowałam włosy i zeszłam na dół.
Wszyscy siedzieli przy stole i jedli. Przywitałam się z nimi i usiadłam
nalewając mleka do miski i wsypując płatki.
-Siedziałam wczoraj na internecie i znalazłam dla was idealnego
lekarza!- Rodzicielka pisnęła a ja uśmiechnęłam się blado. Jasne masz pole do
popisu mamusiu!
-Zuza blado wyglądasz coś się stało?
-Nie mamo wszystko jest w świetnym porządku. Naprawdę-
Skłamałam. Jestem pieprzoną kłamczuchą ale jeśli to ma uszczęśliwić wszystkich
to czemu nie? Klara mnie kopnęła w kostkę na co wydałam cichy jęk z bólu.
Popatrzałam na nią która pokazała że jej to się nie podoba. Lekko przewróciłam
oczami i dostałam smsa od nieznanego numeru. Wiedziałam że to od Beau. Lecz nie
otworzyłam wiadomości tylko wstałam od stołu popędzając dziewczyny. W aucie
odzywała się tylko Klara i mama a ja siedziałam cicho w tyle auta. Wysiadłyśmy
z auta i weszłyśmy do centrum. Ja byłam nie widoczna i patrzałam jak nawiązują
wspólnie tematy i wpadają w zakupy szał. Tak też taka byłam parę miesięcy temu.
Wchodziłam z nimi do sklepów i wychodziłam. Byłam spłukana ze wszelkiej radości.
A także wszystko zaczęło mnie nudzić. I sądziłam o małej przemianie na złe.
Zauważyłam czarne jeansy i lity z ćwiekami. Na samym końcu weszłyśmy do sklepu
dziecięcego.
-Patrzcie za parę miesięcy będziemy wychodzić stąd z torbami- I znowu o dziecko. Może ona w
końcu się zamknąć?! Oj jestem nie grzeczna ale podoba mi się moje zachowanie.
Skoro byłam dobra i dostawałam kopa w dupe się pobawię z życiem.
-A ty Zuza?- Mama wyrwała mnie z zamyśleń.
-Jaki styl będziesz preferować podczas ciąży.
-Żaden.- Odpowiedziałam oschle i powróciłam do oglądania tweetów.
Matka mnie obróciła i stanęła prze de mną.
-Co się dzieje w twoim życiu?- Nie odpowiedziałam. Patrzyłam
wszędzie lecz tylko nie na rodzicielkę. Nie rozgryzie mnie. Ona zaczęła dawać mi różne kazania aż w końcu
nie wytrzymałam i wybuchłam.
-Wczoraj byłam u lekarza który powiedział mi że
poroniłam do tego Beau ze mną zerwał! A
teraz się odpierdol!- Wykrzyczałam i wyszłam ze sklepu zostawiając Klarę i mamę
w osłupieniu. Weszłam do sklepu i
kupiłam parę nowych ubrań a następnie wróciłam do domu. Wybrałam numer do
Belli.
-Bella?
-No siemasz Zuz gdzie się podziewałaś?
-Tu i tam. Co powiesz na imprezę?
-Zajebiście. To pod Top Topem o 20- Blondynka zapiszczała i
się rozłączyła. Uśmiechnęłam się i usiadłam na łóżku. Miałam gdzieś co sobie
wszyscy teraz pomyślą. Chciałam zapomnieć. Wiedziałam że będą wszyscy wraz z
Taylor i będę mogła się w pełni zabawić z elitą. Spojrzałam na zegarek który
wskazywał godzinę 17. Poszłam pod prysznic i się ogoliłam a następnie w
ręcznikach ubrałam krótkie spodenki i krótką koszulkę a na to skórę. Czarne
lity dopełniały to. Zrobiłam mocne kreski eyelinerem oraz wytuszowałam rzęsy.
Moja doskonała cera nie błyszczała więc nie na to nie nałożyłam.
Wyprostowałam włosy i spakowałam telefon
i resztę potrzebnych rzeczy do kieszeń. Wyszłam z pokoju i natrafiłam się na
matkę. Przeszłam obojętnie.
-Zuza.
-No czego no?!- Warknęłam.
-Porozmawiamy?
-Jestem zajęta i muszę iść. Może jutro.- Odpowiedziałam i
wyszłam zostawiając ją w przed pokoju. Przeszłam przez Klarę.
-Nie, nie, nie Zuza wróć!-
Odwróciłam się i z rozbawieniem wróciłam do siostry.
-Gdzie idziesz?
-Na imprezę. A co też chcesz iść?-
Zapytałam się.
-Może ale nie teraz. Co znowu
wykombinowałaś.
-Nic nie martw się o mnie. Po
prostu muszę odreagować. Najwyżej będę rano bo może przenocuje u Belli.-
Przytuliłam siostrę i wyszłam kierując się do Top Topa. W którym byłam godzinę
później. Zauważyłam elitę więc przyśpieszyłam kroku. Przytuliłam się ze
wszystkimi i weszliśmy do środka. Pierwsze poszły lekkie drinki ale już po
trzech innych kolejkach każda z nas świrowała po parkiecie. Zauważyłam Zayna
podchodzącego do i po chwili razem ocieraliśmy się o siebie. Był dobrym kumplem
i go jak Liama znałam dłużej. To z nim przeżyłam swój pierwszy raz. Tak miałam
swoje ciemne strony i bardziej mnie on pociągał lecz potem mama znowu wyjechała
ze mną do Polski. Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi z korzyściami. Tańcząc
przygryzłam jego płatek i wyszeptałam
-Potrzebuje ciebie we mnie.- Zayn
popatrzał na mnie lecz skumał o co chodzi. Wziął mnie za rękę i zaprowadził do
łazienki i zablokował drzwi od kabiny gdzie posadził mnie na toalecie i otaczał
moją szyję mokrymi pocałunkami. Chłopak ściągnął swoje rurki wraz z bokserkami a
ja zajęłam się swoimi spodenkami. Po chwili jego kolega ruszał się w mojej
kobiecości a on masował moje sutki. Jęczałam cicho pomrukując jego imię. Zawsze
to lubił. Przytuliłam się do niego jęcząc jeszcze mocniej z przyjemności której
mi dawał. Chłopak ściągnął mój stanik i przygryzł sutka na przygryzłam jego
skórę na szyi. Chłopak wbił się mocniej na co głośniej zajęczałam.
-Zayn
-Ja też- Chłopak zrozumiał o co
chodzi więc przyśpieszył swoje ruchy. Potem szybko się ubraliśmy i pocałowałam
go jako podziękowanie. Chłopak się uśmiechnął i pociągnął mnie do baru gdzie we
dwójkę wypiliśmy kolejkę i poszliśmy na parkiet. Z Zayna przeszłam na Justina.
Ciekawe że każdy nazywa gwiazdy takie cholernie grzeczne i idealne. A
wieczorami potrafią ze mną wziąć kokę i potańczyć w klubie po pięciu drinkach.
Dni mijały i mijały kiedy doszliśmy
do 1 czerwca. Czas zajebiście szybko minął co nie? Oh tak ale pewnie się zastanawiacie
co robiłam więc opowiem wam. Wieczorami wychodziłam na imprezy a dnie spędzałam
z Klarą i rodzicami którzy wiedzieli o Beau i stracie dziecka, oraz o podciętej
ręce. Nie byli zadowoleni i próbowali mnie namówić na psychologa lecz odparłam
że bardzo dobrze mi idzie. Dzisiaj mijał 10 tydzień ciąży Klary i postanowiła
abym poszła z nią na USG. Zgodziłam się. Ubrałam się w zestaw i wyszłam z domu
do auta w którym byłam kierowcą.
-Boję się- Uśmiechnęłam się
pocieszająco do siostry uspokajając ją. Możliwe że jej pomogłam. Wchodząc do
przychodni usiedliśmy na poczekalni aż w końcu pielęgniarka zawołała nas do
lekarza. Spotkałam wzrokiem Wrena.
-O Zuza? Ktoś cię zapłodnił?
-Haha śmieszne kutasie. Nie. Moja
siostra jest w ciąży.- Pokazałam na siostrę a on przytaknął uspokajając się.
Jeszcze by coś powiedział i bym była martwa przy Klarze. Jasne że wie o mnie
wszystko ale nie opowiadam jej że kolesie robią mi przyjemność. Chłopak cały
czas patrząc się na mnie konsultował się z moją siostrą. Po USG dziewczyna była
szczęśliwa słysząc bicie serca swojego potomka. Widać było że była szczęśliwa a
ten kutas Sykes nie umiał być odpowiedzialny i użyć gumki. No co? Nie lubiłam go
bo skrzywdził moją siostrzyczkę. Tak to moja siostrzyczka. Ale chcę aby
znalazła sobie albo kogoś albo żeby wróciła do Natha. Bo nie będzie
imprezowiczką. Lub sama jej pomogę się zająć dziećmi. Fajnie nie?
-Zuza?
-Nom?
-Skąd ty wszystkich znasz?
-Oh. A czy to takie ważne?
-Jasne że tak.
-Ym większość poznałam kiedy
zwiedzałam z mamą a niektórych od jej znajomych lub z imprez.
-Oh. A jak wyglądało twoje dzieciństwo?-
Spojrzałam na siostrę i się uśmiechnęłam. Nie było aż takie różowe.
-Ale proszę nie zmieniaj stosunków
do nikogo okej?
-Oke- Klara obiecała a ja usiadłam
obok niej na łóżku.
-Po tym jak się urodziłam
mieszkałam z babcią trzy lata iż mama kończyła studia w Nowym Jorku. Po
przyjechaniu do Polski mieszkałyśmy w Warszawie w dzielnicy snobów. Mama
zajmowała się tym abym wyrosła na porządnego człowieka więc nie pozwalała mi
chodzić do normalnej szkoły i spotykać
się z innymi dzieciakami. W końcu postanowiła pozwiedzać ze mną świąt i
mieszkałyśmy w różnych częściach na półkuli. Tam poznałam Wrena, Liama, Zayna,
Justina z czego nasze mamy strasznie się przyjaźniły oraz wielu innych. Potem
wróciłyśmy do polski i mama postanowiła że będą mnie uczyć w domu aż nie
została nauczycielką swojej szkoły i nie zapisała mnie do katolickiej i
prywatnej szkoły gdzie poznałam Honey. Ona mnie wciągnęła w różne zabawy tam.
Oraz świetne kontakty z chłopakami pomagały mi. Wreszcie kiedy Zayn mieszkał w
Niemczech latałam do niego w każde weekendy. Mama też się z nim przyjaźniła i
się stało że w wieku 16 lat straciłam dziewictwo. Potem szło jak z górki.
Pierwszy papieros, wódka, impreza, amfa. Przystopowałam w na końcówce 17 i spokojnie
skończyłam liceum. Nie było pięknie bo słowo mama powiedziałam do babci kiedy
moja mama w kończyła studia jako 18 latka a ja miałam półtora roczku. Nie miała
dla mnie za dużo czasu w dzieciństwie. Traktowała jak przybłędę i często się
kłóciłyśmy. Co by jeszcze powiedzieć. Dzięki temu wszystkiemu i wszystkim
lepiej mi było. Ale przez to że mama się o wszystkim dowiedziała przed
skończeniem szkoły trafiłam na odwyk. Tak nie było za kolorowo i teraz też nie
jest ale co czas leczy rany- Uśmiechnęłam się sztucznie i wstałam.
-Pomyślałaś o tym aby porozmawiać
z Nathem? Długo już nie rozmawiacie.- Spojrzałam na Klarę która się uśmiechnęła
i poszłyśmy zjeść lody.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz