wtorek, 31 grudnia 2013

Rozdział 16

Zuza

Po pięknej jakże i wzruszające także i moje serce scence pogodzenia poszłam na górę i z oddali zauważyłam Jaia. Szybko zbiegłam i wyszłam z domu.
-O Zuza. Kochana co tam?
-Skąd mnie znalazłeś?
-Oh naprawdę? Znam ten adres od tylu lat- Chłopak się uśmiechnął.- Ale są problemy. Spotkamy się w klubie co nie?
-Jakie problemy, w ogóle gdzie Beau?- Chłopak spuścił głowę i otworzył usta w zamiarze czegoś powiedzenia lecz nic nie pisnął tylko włożył papierosa do ust.- Powiesz coś czy tak będziesz stał i jarał nawet nie pytając się czy sama chcę.- Chłopak popatrzał na mnie zdziwiony.
-Przecież ty jesteś w ciąży.
-Już nie. Już dawno nie jestem.- Odpowiedziałam i odebrałam papierosa. Odpaliłam się i zaciągnęłam mocno. Po skończonej fajce i umówiliśmy się w klubie gdzie codziennie przebywam. Wróciłam do domu i wzięłam prysznic. Ubrałam jeden z ciuchów przygotowanych wcześniej i ubrałam się szybko. Ubrałam moje buty i zeszłam na dół.
-Zuzanno gdzie się wybierasz?- Fuknęłam pod nosem kiedy usłyszałam donośny głos ojca. Wróciłam się do salonu i zaczęłam niecierpliwie tupać obcasem.
-Do klubu a gdzie mam się wybrać?
-Może byś posadziła te swoje cztery litery na kanapie i miło spędziła z nami wieczór- Zaśmiałam się oschle patrząc na wszystkich zebranych którzy czekali na moją odpowiedź.
-Nie dzięki. Mam inne zajęcia niż siedzenie w prawie rodzinnym gronie- Popatrzałam na chłopka mojej siostry.
-Zuza daj już sobie spokój.- Klara rzekła ale ja przewróciłam oczami.
-Dobra niech idzie tylko niech potem nie siedzi i nie płacze za to że nie będzie znała ojca swojego dziecka- Rzekł Nathan a we mnie się zagotowało i podeszłam do niego strzeliłam mu z liścia.
-Nigdy tak więcej nie mów bo stanie ci się krzywda- Rzekłam i odeszłam żegnając się środkowym palcem. Bo przepraszam ale ja nie zdradzam mojego faceta. Po godzinie siedząc w klubie z ekipą która poprawiła mi humor. Kochałam ich. Dorastałam z nimi i wiedzą jak się czuje. Weszłam na parkiet i już po chwili muzyka mną zapanowała i poruszałam się łapiąc wzrok prawie każdego faceta. Uśmiechnęłam się łobuzersko kiedy podszedł do mnie Zayn i przywarłam do niego. Ocierałam się o jego krocze kiedy faceci umierali z zazdrości. Chłopak mnie odwrócił i przywarł do moich ust.
-Nathan to idiota i dupek. Mogę mu coś zrobić z Ianem i Jusem- Chłopak mi wyszeptał między przerwami.
-Nie, to nadal ojciec przyszłego dziecka Klary. Nie mogę jej tego zrobić. Wie o nas- Też mu wyszeptałam i poczułam jak lekki grymas wraz z uśmiechem wpełzły na jego twarz. Mocniej do niego przywarłam a on ścisnął mnie za pośladki. Uśmiechnęłam się i dalej pogłębialiśmy nasz taniec jak i pocałunek.
-No to kiedy polecą ciuchy?- Obróciliśmy głowę i zobaczyliśmy prawie całe TW. Chciałam ich polubić ale niektórych po prostu nie mogę polubić.
-Idźcie stąd to nie wasz arena.- Wysyczał Zayn a muzyka ucichła. Ekipa zeszła na dół i gapiła się na nieproszonych gości a tłum nas okrążył. U zapowiada się kłótnia. Uśmiechnęłam się złośliwie ale Jay złapał mnie za nadgarstek.
-Musisz z nami pogadać.
-Nie?- Odpowiedziałam oschle i próbowałam się wyrwać lecz na nic mi to nie uszło. Ian podszedł i wyrwał mój nadgarstek i przerzucił do mulata w którego się wtuliłam. I tak się zaczęła mała bitwa podczas której ja i Bella wybiegłyśmy biorąc nasze rzeczy i czekając na chłopaków. Dostałam smsa od Klary, proszącej abym się pogodziła z Nathanem. Ha to niech on mnie przeprosi. Zignorowałam wiadomość. Przez wspomnienie jak mnie dzisiaj potraktował zachciało mi się płakać. Potraktował mnie jak jakąś dziwkę. Kiedy w końcu wszyscy wyszli i każdy zaczął wybiegać Ian schował broń i kazał nam uciekać. Wsiadłam z mulatem do jego samochodu i odjechaliśmy żegnając się ze wszystkimi.
-Gdzie jedziemy?
-Do mnie- Zayn położył swoją dłoń i zaczął jechać z nią wyżej.
-Zayn?
-Tak?
-Co byś powiedział na ucieczkę?
-Zuza przecież ja mam One Direction. Oni znajdą mnie wszędzie a fani znienawidzą
-Chodziło mi o to że jakbym wyjechała do USA?- Odwróciłam się w jego stronę i widziałam jak jego mimika się zmienia.
-A czemu chcesz wyjechać do USA?
-Chcę coś zmienić. Jus też wyjeżdża po teraźniejszej przerwie. Bo na każdy weekend chyba nie chce mu się przyjeżdżać? Ty też ostatnio miałeś dużo rzeczy a ja chcę odreagować. Wiesz tutaj w Londynie się dużo działo i dzieje. Oczywiście kocham to miasto ale fajnie jakbym się przeniosła. Ty i tak musisz być z Perrie. Znaczy wiem że nie ma miłości między wami ale jeżeli media coś zauważą jakieś nasze pocałunki to po nas Zayn. A tym bardziej nikt nie powinienem wiedzieć co się dzieje z tobą wieczorami. Wyjadę a jak będziesz chciał to możesz do mnie przyjechać.- Wypowiedziałam swój monolog i musnęłam policzek chłopaka. Uśmiechnął się lecz nadal widziałam zawód w jego oczach. Wjechaliśmy do jego domu i weszliśmy do środka. Ułożyliśmy się wygodnie na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać. Tak w większości czasu polegały nasze nocki. Dalej jesteśmy przyjaciółmi. Ja nie wierzę w miłość. W ogóle. Miłość mnie dużo razy zniszczyła abym mogła w nią uwierzyć. Nie wierzę w nią odkąd skończyłam 16 lat. Oczywiście że zauroczenie zmienia człowieka ale jest tymczasowe. Zayn delikatnie musnął moje wargi po czym dalej miałam moją głowę na jego kolanach. Jak byliśmy z ekipą wszyscy byliśmy niebezpieczny i nikt nie był wrażliwy. Jak ja i Zayn byliśmy sami nadal byliśmy zagubionymi nastolatkami. Uśmiechnęłam się patrząc w jego przepiękne tęczówki. Pamiętam dzień w którym się w nim zauroczyłam. Lubiłam go i to bardzo. Lecz mówiłam nie wierzę w te różne miłosne badziewia.

Chłopak złapał mnie w talii i obydwoje patrzeliśmy na słońce. Nasze mamy stały i wpatrywały się w nas jak w obrazek. Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi lecz mamy twierdziły że jest między nami coś więcej. Lubiłam Zayna i to mocno. Kiedy te poszły po jakieś napoje odwróciłam się i znowu spojrzałam w jego tęczówki. Chłopak przygryzł lekko wargę a następnie przytulił. Zauroczyłam się nim jeszcze bardziej. On lubił mnie taką jaką jestem. A nie za to że nie jestem chuda. Uśmiechnęłam się i po chwili chłopak uciekał przed de mną bawiąc się w berka. Tak 15 latkowie się bawili w berka, upadłam na chłopaka który po chwili musnął moje wargi pogłębiając pocałunek.
Powróciłam do rzeczywistości i zauważyłam że mulat już przysypia. Poszliśmy do sypialni a chłopak mi wręczył koszulkę. Ściągnęłam spódniczkę i górę i zostałam w samych stringach. Nie wstydziłam się Zayna, znał mnie jak nikt inny. Ubrałam białą koszulkę z napisem ‘OBEY’ i wtuliłam się w jego umięśniony tors które dawało niezwykłe ciepło. Pierwsza noc od dwóch miesięcy gdzie zostaje po za domem. Telefon dzwonił jak opętany. Więc go wyłączyłam i ponownie się wtuliłam w sylwetkę mulata. Obudziłam się rano o dziewiątej. Podświadomość dawała mi złe znaki. Zayna nie było w sypialni więc ubrałam się w moje ciuchy i poszłam do łazienki gdzie rozczesałam włosy i poprawiłam makijaż. Zeszłam i zauważyłam Nialla siedzącego i pijącego kawę. Blado się uśmiechnęłam i podeszłam do Zayna. Chłopak mnie przytulił i podał kubek z kawą po który chwyciłam i napiłam się.
-Co z Top Topem?- Zapytałam chłopaka a ten spuścił głowę.
-Ktoś go podpalił i wszystko zostało zniszczone. Ludzie zdążyli uciec ale nasza kryjówka spłonęła i wszystko co w niej było- Przytaknęłam lekko głową siadając obok blondyna. Poczułam jego rękę na swoim udzie. Nie strąciłam jej chociaż powinnam.
-Zawiezie mnie ktoś do domu? I tak już wczoraj mi się dostało.
-Ja cię zawiozę- Blondyn się uśmiechnął i wstał wraz ze mną i wsiadłam do jego auta i zatrzymaliśmy się na czerwonych światłach.
-Zuza. Dajmy sobie szansę.
-Niall- Rzekłam łagodnie patrząc w moją stronę.- Nie wierzę w miłość- Dopowiedziałam i patrzałam na jego idealną twarz. Był idealny, dla mnie zawsze był.
-Naprawdę, parę miesięcy było inaczej.
-Niall do cholery. Nie widzisz co wszystko ze mną robi?! Oczywiście zauroczyłam się w tobie i nie powiem że mi to minęło ale miłość nie idzie dobrze na mojej drodze życia.- Stanęliśmy przed moim domem i szybko wysiadłam a chłopak za mną i przygwoździł mnie do auta. Patrzyliśmy sobie chwilę w oczy gdzie chłopak mnie następnie namiętnie zaczął całować. Odwzajemniałam każdy pocałunek który u niego był z miłości. Całowaliśmy się tak jakby to byłby nasz ostatni pocałunek.
-I tak będę o ciebie walczyć- Uśmiechnęłam się i pocałowałam go na dowidzenia i poruszyłam z gracją do domu. Weszłam i od razu mama się na mnie rzuciła mocno przytulając.
-Zuzanno! Martwiłam się i chciałam już dzwonić na policje! Gdzie byłaś, coś ci się stało?- Kobieta zaczęła mnie oglądać. Na co się zaczęłam śmiać.
-Nie mamo. Spokojnie, po prostu chłopak Klary mnie zdenerwował i musiałam odreagować a potem pojechałam do Zayna pamiętasz go?- Kobieta przytaknęła jeszcze raz mnie przytulając. Poszłam do górę biorąc prysznic. I ubrałam się w leginsy i zwykłą niebieską koszulkę. Byłam zmęczona a wyjazd do USA wchodził mi do głowy coraz bardziej. Email od kolegi taty dodał mi nadziei. Usiadłam na łóżku i włączyłam telewizor sprzątając w pokoju. Po ogarnięciu go usiadłam przy biurku jeszcze raz czytając dokładnie email. Jeśli bym się zgodziła dostałabym wczesną zaliczkę w wysokości 1000 dolarów. A ze znajomych byłby Justin który mówi że LA to jedno z najlepszych miast. Siedziałam przy biurku do późnej nocy kiedy stwierdziłam że jestem strasznie głodna. Zeszłam po ciuchu i wzięłam butelkę mleka i wyciągnęłam chleb i nutelę. Zrobiłam i usiadłam przy blacie kiedy po chwili tata usiadł obok mnie.
-Czemu nie śpisz? I nie jesteś w żadnym klubie? Znaczy cieszę się że siedzisz w domu…- zdążyłam się już przyzwyczaić że tata dużo gada.
-Tato miałeś kiedyś tak że próbowałeś ciągle nowych dróg lecz wszystko się szybciej waliło i po prostu się zgubiłeś?
-Córeczko miałem ci coś dać ale ciągle ciebie nie było- Rodziciel podał mi trzy listy. Były zamknięte.
-Zaglądałeś do nich?
-Nie jak chcesz to idź na górę i je przeglądnij. A właśnie mój kolega mi pisał że wysłał emaila że potrzebują modelki do zdjęć dostałaś go?- Ojciec zapytał a ja się lekko uśmiechnęłam i przytaknęłam głową. Wróciłam na górę z kubkiem mleka i trzema listami. Były dla mnie wielką zagadką. Najpierw położyłam się w łóżku i przymknęłam oczy. Bałam się ich. Po chwili poczułam jak ktoś puka w moje okno. Spojrzałam w bok i ujrzałam tego blondyna którego nigdy nie mogłam wymazać z pamięci. Podeszłam i otworzyłam okno, chłopak rzucił mnie na ścianę i namiętnie pocałował. Oddawałam pocałunki które przechodziły w coś większego. Oderwałam się od niego i pchnęłam go na łóżko.
-Czemu zawsze tylko ty mi tkwisz w pamięci?
-Bo to miłość- Chłopak się zaśmiał kiedy siedziałam na nim i całowałam go z zachłannością jak nikogo nigdy. Cholera, miał racje. On jako jedyny mi tkwił w pamięci i nie mogłam zapomnieć. Ściągnęłam jego bluzkę a on pozbył się mojej całej góry. Uśmiechnęłam się zadziornie i złapałam się za jego rozporek. Chłopak przerzucił mnie tak że on teraz miał na de mną władzę. Włożył palce do mojej kobiecości i lekko nimi poruszał. Wiedziałam że mnie drażni.
-Kochanie powiedz że mnie kochasz.- Uśmiechnęłam mu i powiedziałam.
-Niall kocham ciebie, proszę nie znęcaj się tak na de mną.- Chłopak uśmiechnął się zadziornie i przyśpieszył swoje ruchy a z moich ust wychodziły stłumione jęki przez to że chłopak mnie całował. Chłopak zdjął moje majtki i swoje bokserki a następnie wszedł we mnie. Poruszał się szybko i namiętnie w tym samym czasie całując mnie. Mocno do niego przywarłam i stworzyliśmy jedność. Przytuliłam się do jego karku i czułam się łączymy w tą jedyną jedność. Mogłabym tak zostać przez całą noc. Chłopak wyszedł ze mnie po skończonym stosunku i czułam motyle w brzuchu. I ignorowałam je. Wtuliłam się w tors chłopaka a on mnie głaskał po włosach.
-Zuza kocham cię.
-Wiem Niall.
-Proszę dajmy sobie szansę. Ostatnią- Podniosłam głowę i musnęłam lekko wargi a następnie powróciłam do ostatniej pozycji.
-Kocham cię Niall- Przyznałam po chwili a on to zrozumiał jako odpowiedź tak. Moje powieki z czasem zaczęły robić się cięższe aż opadły i wpadłam w objęcia morfeusza. Obudził mnie jakieś wibrowanie. Podniosłam głowę i spojrzałam na przedmiot któremu miałam odebrać życie. Komórka Nialla.
-Niall kochanie twoja komórka dzwoni.
-Chuj z nią chcę spać. Odbierz jak chcesz- Podniosłam się i wzięłam jego komórkę do ręki. ‘Liam’ odebrałam.
-Hejka nadopiekuńczy, Niall jest u mnie nie martw się- Powiedziałam mu to radośnie.
-O widzę że gołąbeczki znowu razem. Przekaż mu że za godzinę mamy lot. To miłego dnia leniwcu.
-Nawzajem kudłaty- Uśmiechnęłam się i zakończyłam połączenie. Zauważyłam że mam na sobie koszulkę Nialla a on ma na sobie bokserki. Usiadłam na niego okrakiem i zaczęłam znaczyć drogę moimi mokrymi pocałunkami od jego torsu aż do ust.
-Kochanie wstawaj za godzinę masz lot musisz jechać na lotnisko.- Wyszeptałam mu na ucho i zaraz wstałam.
-Ale pod jednym warunkiem.
-Jakim?- Zaśmiałam się i podeszłam.
-Pojedziesz ze mną- Zaśmiałam się i spoglądnęłam na chłopaka byłam zaskoczona. Chłopak przyciągnął mnie do siebie tak że usiadłam na nim.
-Bez ciebie nigdzie nie jadę i Directioners się pogniewają na mnie- Chłopak zrobił smutną minkę a ja pocałowałam go w jego wargi.- No chodź, będziemy sami i się znowu poznamy jak kiedyś. Pochodzimy na spacery, napijemy się jakiejś kawy rano zobaczysz to tylko tydzień. Mały koncert i wywiady.- Spojrzałam się na chłopaka. JECHAĆ CZY NIE JECHAĆ? OTO JEST PYTANIE.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz