piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział 12



Zuza
Obudziłam się na mojej kanapie a moja głowa leżała na kolanach Nialla który wpatrywał się we mnie swoimi lazurowymi oczami.
-Niall? Co ty tu robisz?
-Klara miała się tobą zaopiekować ale musiała polecieć do Londynu i poprosiła mnie o pomoc. Co się stało że leżałaś na podłodze?
-Niewiem może to z przemęczenia. Beau wyjechał i zaczęłam odczuwać stres jakby coś się miało stać. Ale dlaczego wyjechali be ze mnie przecież miałam wracać z nimi.- Usiadłam prosto i spojrzałam na dłoń która jeszcze była w opatrunku.
-A ci co się w rękę stało?
-Tatuaże.- Uśmiechnęłam i się i oznajmiłam chłopakowi że idę pod prysznic. Jak zwykle woda miała rozluźnić moje mięsnie lecz nie teraz. Wyszłam z pod prysznica i ubrałam się w koszulkę Beau i majtki. Była to moja ulubiona jego koszulka. Rozczesałam moje pomoczone końcówki od wody i związałam je w niedbałego koka. Wyszłam z łazienki i skierowałam się do kuchni gdzie unosiła się para w garnkach.
-Co gotujesz?
-Pyszną zapiekankę. Makaron się już dogotowuje.
-Aha. Dzięki. Niall?
-Tak?
-Ile trwa lot do Australii?
-Z Paryża około 10 godzin? A co?
-Nie nic. Po prostu Beau obiecał mi że napiszę jak tylko wyląduje. Strasznie się martwię.- Niall podszedł do mnie i pozwolił mi się przytulić. Strasznie się czułam i byłam pewna że coś się stało lub stanie. Odeszłam od blondyna i położyłam się na kanapie włączając spokojnie telewizor. Dobrze że Niall miał takie różne ulgi w One Direction. Muszę ich odwiedzić a tym bardziej Liama z którym długo się nie widziałam. Po pysznej kolacji jaką przygotował mi Niall spojrzałam na zegarek który wskazywał 22. Usiedliśmy i jeszcze chwilę pooglądaliśmy na co później spałam wygodnie w moim łóżku.

Siedzieliśmy spokojnie na łące i spoglądaliśmy w niebo. Było wieczorne lipcowe ciepłe powietrze. Mój brzuch był już zaokrąglony i siedziałam w objęciach Beau który szeptał mi sprośne słówka do uszu a ja co chwilę wybuchałam śmiechem. Chłopak przyciągnął mnie do siebie i czule po całował z czego odwzajemniałam każde pocałunki.
-Mógłbym cię tutaj rżnąć przez całą noc.
-Pacan- Powiedziałam i walnęłam go w ramię- Nie gadaj tak nigdy przy naszym dziecku. Jasne?- Powiedziałam rozbawiona.
-Ale jak się urodzi to będę ciebie rżnąć długi czas kochanie. Będę się musiał tobą nacieszyć.- Chłopak spochmurniał i wstał podając mi rękę.
-Kochanie obiecaj mi że będziesz silna. Nie poddawaj się i wychowaj nasze dziecko jak najlepiej potrafisz.
-O co chodzi?
-Ja muszę odejść. Umrzeć.
-Co?! Nie pozwalam ci. Rozumiesz masz zostać ze mną- Warknęłam na chłopaka i mocno się w niego wtuliłam.
-Kocham cię Zuza nie zapomina o mnie. Pamiętaj nie próbuj cierpieć i bądź silna. Kocham cię- Chciałam go zatrzymać ale rozpłynął się jak chmura. Wydałam mocny krzyk wyrażający uczucia.


Krzyk. Usiadłam na łóżko i dotknęłam brzucha. Spojrzałam w bok i odczułam pustkę która rozerwała moje serce. Pieprzony koszmar. Spojrzałam na zegarek który wskazywał godziną 8.15. Wstałam kierując się do łazienki i załatwiłam potrzeby i ubrałam się w za dużą bluzę Beau i czarne leginsy. Weszłam i spotkałam Liama siedzącego na kanapie. Od razu się mu rzuciłam z zaskoczenia w ramiona.
-Hejka Zuzu- Chłopak się uśmiechnął i mnie mocno przytulił okręcając wokół osi. Usiedliśmy na kanapie i Liam spoważniał.
-Gdzie Niall?
-Musiał pojechać do studia. A potem wracamy do Londynu. Twoi rodzice są po ciebie w drodze. Mają dla ciebie ważną wiadomość.
-Jaką? Ty już wiesz o niej?
-Nie. Wiem tyle co ty.- Odpowiedziałam uśmiechem i nie wiedziałam co mam teraz robić więc poszłam odwinąć bandaże. Wyszłam z łazienki i rzuciłam się na kanapę obok przyjaciela i oglądnęłam z nim parę teleturniejów. Kiedy zadzwonił dzwonek wstałam i je otworzyłam i zauważyłam mamę i tatę. Weszli z przywitaniem całusa w policzek i usiedli na kanapie obok Liama który siedział zamyślony w fotelu. Usiadłam na drugim fotelu i owinęłam się kocem.
-Zuza.
-No słucham was cały czas.
-Mamy dla ciebie różne wiadomości. Pierwsza jest taka że wiem że nie będzie ci się chciało siedzieć w Londynie więc mamy dla ciebie jak na razie wynajęte od kumpla taty mieszkanie. Zamieszkasz tam dopóki nie postanowicie z Beau co następne. A teraz przejdziemy do drugiej sprawy.
-Dalej słucham.
-Musisz się pogodzić z Klarą.
-A to niby czemu?
-Dowiedziała się że Nathan ma na boku synka. Nie chce go znać i zamknęła się w pokoju i w ogóle nie wychodzi pojedź do niej i porozmawiaj z nią.
-Czekajcie, nie coś mi tutaj nie pasuje. Nath by jej nigdy nie powiedział że ją zdradził i ma synka. Kto to odnalazł- Spojrzałam gniewnie w oczy rodzicielki i rodziciela lecz tylko ojciec nie próbował nawiązać wzroku- Świetnie. Jezu serio musiałeś im wszystko zepsuć?
-Ale nie lubię tego kolesia. Najpierw ją zdradził a teraz zniszczył życie robiąc dzieciaka- Ojciec próbował się bronić lecz żaden argument nie umiał go obronić. Uderzyłam się w czoło i poszłam do sypialni i spakowałam walizkę.
-Jedziemy do Londynu. Dzięki Liam za pilnowanie mnie- Zaśmiałam się i przytuliłam przyjaciela. Następnie tata zabrał moją walizkę i pojechaliśmy na lotnisko.
W domu w Londynie byliśmy dopiero o 19 i położyłam się zmęczona na kanapę lecz oprzytomniałam i poszłam w stronę pokoju Klary. Wzięłam głęboki wdech i zapukałam lecz nic nie usłyszałam. Mama z tatą wyszli na kolację.
-Klara tutaj Zuza proszę otwórz. Wiem co się stało.- Usłyszałam jak dziewczyna podchodzi do drzwi i siada przy drzwiach tak samo jak ja.
-Skąd?
-Ojciec mi powiedział. Gdybyś wiedziała jaki był zakłopotany jak zaczęłam na niego wrzeszczeć.- Klara chciała abym więcej opowiedziała więc opowiedziałam jej mina zakłopotanego ojca kiedy wrzeszczałam że zniszczył wszystko. Po chwili Klara mnie wpuściła i wpadłyśmy sobie w ramiona. Wow nigdy nie spodziewałam się takiego obrotu lecz cieszyłam się że wojna jest za nami. Następnie usiadłyśmy na jej dużym łóżku i zaczęłyśmy rozmawiać kiedy stwierdziłyśmy że możemy sobie zrobić babski wieczór. Pojechałyśmy do supermarketu i kupiłyśmy słodycze, różne napoje i bezalkoholowe piwo. Wróciłyśmy i usiadłyśmy i bawiłyśmy się. Nagle ktoś zaczął mocno kopać w drzwi a ona tylko bezszelestnie powiedziała imię Nathan.

Flashback
Nobody

Po tym jak ojciec Klary wyznał prawdę i przyprowadził czerwonowłosą wraz z dzieckiem Klara czuła się zdradzona.
-Nathan możesz mi to wytłumaczyć?!- Brunetka krzyknęła na chłopaka który był zaskoczony widokiem dziewczyny i ich dziecka.
-Klara ja.. ja przepraszam- Nathan wybełkotał i schował twarz w dłonie i następnie rzucił się do ojca Klary okładając go pięściami. Brunetka i starsza blondynka podbiegły odpychając chłopaka. Zraniona dziewczyna zerwała pierścionek który wisiał na jej palcu i wręczyła go w ręce chłopaka. Czerwonowłosa stała i przyglądała się wszystkiemu. Oczekiwała tego że Nath wróci do niej i ich synka i nie będzie musiała tłumaczyć wszystkiego swojemu synkowi że był jakąś przygodą.
-Idź stąd i nigdy więcej nie wchodź w moje życie. Tutaj masz Arianę i synka. Zainteresuj się nią. Między nami nigdy nic nie będzie- Klara warknęła a starsza kobieta odprowadziła parę do drzwi i powróciła przytulając mocno córkę. Ta po chwili obrzuciła ojca obelgami kiedy chciał ją przeprosić i pobiegła na górę siedząc tutaj do przyjazdu Zuzy. Chłopak wyszedł za drzwi wraz z Arianą.
-Na chuj ty tutaj przyszłaś! Mieliśmy umowę- Dziewczyna położyła ich dziecko do wózka i podeszła przytulając się do jego ramienia i szeptając mu a potem przygryzła jego płatek
-Nath musiałeś powiedzieć jej to prędzej czy później. Przecież NIGDY nie utrzymasz podwójnego życia w tajemnicy!
-Przecież SUKO, nie pasowało ci to? Wiedziałaś w co się pakujesz a teraz idę do mojego mieszkania-Chłopak warknął do niej i lekko ją pchnął i odszedł. Klara przyglądała się temu całemu zdarzeniu z okna. Jak on mógł tak kłamać? Ich cały trzy letni związek był na kłamstwie. A mimo tego ona za nim tęskniła. I to mocno. Lecz on miał swoją drugą dziewczyną i dziecko. Brunetka dotknęła swojego brzucha gdzie leżał jej potomek. Chciała go urodzić lecz nie chciała bez ojca. Ponownie usiadła na łóżku i zalała się łzami. Rodzice sióstr siedzieli w salonie i rozmyślali. Kobieta na niego krzyczała a on wiedział że sobie zasłużył lecz chciał pomóc Klarze. Nie chciał aby jego kochana córeczka żyła w kłamstwie. Kochał ją mocno. W końcu wychował ją i jest mu niezwykle ważna. Pan Nowicki ukrył twarz w dłoniach z której poleciały łzy. Naprawdę nie chciał niszczyć ich relacji. Chciał aby ona go kochała i wiedziała że może na niej polegać. Lecz teraz nic nie mógł zrobić lecz czekać. Pani Nowicka kręciła się po salonie martwiąc się o swoje ciężarne córki. Wiedziała że są na samym początku i bardzo szybko można poronić. Chciała zostać babcią lecz wiedziała że na pewno to i dla Zuzy i dla Klary za szybko.
End


Zuza

Otworzyłam drzwi i bezszelestnie zeszłam po schodach. Otworzyłam drzwi i zauważyłam pijanego Natha.
-Nath nie powinieneś tutaj przychodzić więcej.
-Zuza? Skąd ty się tutaj wzięłaś?
-Nieważne. Ważne co ty tutaj robisz?!- Warknęłam przymykając drzwi
-Przyszedłem do mojej narzeczonej i przyjaciółki bo jesteśmy przyjaciółmi?
-Nie jesteśmy.
-Oj przestań prze studiowaliśmy swoje ciała i dalej nie uważasz że nie jesteśmy przyjaciółmi- Poczułam oddech bruneta na swojej szyi i szybko go odepchnęłam czując mokre pocałunki. Dostał ode mnie z liścia i groźbą że jeśli się tutaj pojawi zgłosimy to na policje. Wróciłam do domu i usiadłam z siostrą pozwalając aby się wypłakała we mnie.

Minęło może 3-4 dni odkąd przebywam w Londynie i nie dostałam żadnej wiadomości. Do cholery co jest z nim nie tak?! Rozumiem że może się upić ale zawsze do mnie dzwonił! Siedziałam w kuchni i popijałam poranną kawę kiedy zeszła Klara. Mimo tego że i obydwie byłyśmy skrzywdzone i ciężarne musiałyśmy ogarnąć coś w domu czy pójść na zakupy. Dzisiaj Klara chciała wyjść i pojechała po jakieś jedzenie. A ja dostałam telefon.
-Halo?
-Tu ja. – Poznałam głos mojego chłopaka. Czemu nie powie ‘Kochanie wylądowałem i jest świetnie!’ ah zapomniała że to nie żadna komedia romantyczna.
-Beau czemu dzwonisz z nieznanego numeru?
-Zuza zmieniam plany.
-Co to oznacza?
-Kocham ciebie ale wylądowałem w małym gównie. Przepraszam po prostu zapomnij o mnie. Jakbym nigdy nie istniał
-Do kurwy nędzy to jest nie możliwe! Co chmury mnie zapłodniły?- Wykrzyczałam do telefonu i usłyszałam pikanie oznaczające koniec rozmowy. Cholera. Przeklęłam i poszłam do łazienki i przemyłam twarz totalnie tracąc przytomność i czując ból z tyłu głowy. Obudziłam się na szpitalnej kozetce. ZNOWU. Chyba powinnam sobie kupić pokój i najlepiej w nim zamieszkać.
-Tak wiem zemdlałam. To się zdarza podczas ciąży. Wiem bla, bla, bla mogę już iść?- Wstałam lecz lekarka posadziła mnie wzrokiem.
-Przykro mi. Poroniła pani dziecko- Lekarka poklepała mnie po ramieniu i wyszła a ja zdumiona faktem wstałam i zrzuciłam wszystko co leżało na biurku wchodząc w szloch. SŁUCHAM?! TY TAM NA GÓRZE SE CHYBA JAKIEŚ PIERDOLONE ŻARTY ROBISZ?! Mój umysł nie pracował dobrze więc wyszłam trzaskając mocno drzwiami i wpadając w ramiona siostry która wiedziała już nowinę. Wróciłyśmy do domu i złapałam drogie whisky ojca i zamknęłam się w łazience pijąc butelkę i tnąc moją rękę tak mocno jak tylko potrafiłam. Po połowie godziny połowa łazienki gościnnej była w mojej krwi a ja miałam tak zwaną głupawkę. Myśl o stracie ukochanej osoby i dziecka przyprawiła mnie na mdłości. W końcu kiedy Klarze udało się otworzyć drzwi wpadła w szok. Szybko zabandażowała mi rękę i wsadziła mnie pod prysznic na górze. Trochę mnie odświeżył. Klara szybko przyszła i podała mi moją krótką koszulkę z długim rękawem i leginsy oraz bieliznę. Wzięłam prysznic i przebrałam się i zeszłam na dół przepraszając siostrę która odparła ‘nic się nie stało’. Dopiero teraz zauważyłam jak bardzo brakowało mi obecności takiej osoby jaką jest Klara. Siostry która będzie ze mną. Po ogarnięciu domu usiadłyśmy w salonie czekając aż ojciec wróci i dostane surową karę. Pierwsza wróciła mama.
-Mamo..- Klara chciała jej powiedzieć co się mi stało i że straciłam dziecko lecz walnęłam ją w ramię słodko się uśmiechając i karząc jej być cicho. Sama im powiem w swoim czasie. Na pewno im powiem. Sądzę że nie są jeszcze na to zbyt gotowi. Dopiero się dowiedzieli że Nathan zdradził Klarę. Nasze życie było jak w jakimś dennym i tanim thrillerze. Nie lubiłam filmów tego typu. Wkurzały mnie. Czując jak mama rozmawia o naszej ciąży poszłam na górę i zakryłam się kołdrą szlochają w poduszkę. Tak był tutaj dla mnie pokój po tym jak zaczęłam tutaj częściej przebywać. Mój pokój był taki jaki chciałam. Ściany były koloru pudrowego a podłoga kasztanowego. Głównie miejsce zabrało wielkie łóżko. A obok tego dwie etażerki. Garderoba, małe biurko i telewizor plazmowy. Załkałam oglądając zdjęcia na komórce. Co się tutaj do cholery dzieje? Klara przyszła i mocno objęła siostrę.
-Dzwonił dzisiaj do mnie Beau.- Powiedziałam siostrze spotykając się z jej spojrzenie.
-Naprawdę? I co doleciał? Szuka już czegoś dla was?
-Nie była to miła pogawędka. Oznajmił że wpadł w gówno i zerwał karząc o sobie zapomnieć jakby to była cholerna przelotna znajomość lub szybko numerek w aucie.- Wtuliłam się jeszcze bardziej.
-Zuza?
-Tak?- Odpowiedziałam pytaniem.
-Czemu tylko my mamy takiego cholernego pecha?- Odsunęłam się i patrzałam na nią chwilę ze wzrokiem typu: ‘Ty też to zauważyłaś?’. Wzruszając ramionami wtuliłam się w jej drobne ciało które dawało tyle rodzinnego ciepła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz