piątek, 18 października 2013

Rozdział 10

*Oczami Zuzy*

Otworzyłam oczy i od razu pożałowałam tego. Biel pomieszczenia była zbyt jasna i na nowo musiałam zamknąć i otworzyć oczy. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, czekaj przecież coś jest nie tak.

-Ym jak panienka się czuje?

-Strasznie mnie głowa boli oraz jestem strasznie spragniona.- Pielęgniarka podała mi wodę i zabrała na mnóstwo badań. Po męczących badaniach położyłam się na łóżku i chciałam zasnąć ale do Sali wszedł lekarz z policjantami.

-Więc mogłaby mi pani powiedzieć jak to się stało że miała pani dużą ilość narkotyków w ciele?

-Więc moja siostra została porwana, zaczęłam ją szukać iż ostatni rozmawiał z nią jej chłopak i mówiła że potrzebuje pomocy. Potem po całym dniu znaleźliśmy ją ale my też byliśmy porwani, tam wstrzykiwali nam narkotyki bez naszej wiedzy i trzymali w okropnych warunkach oraz podnieśli na nas rękę i to nie raz. Po jakimś czasie uratował nas Niall i tak o to tu trafiłam.

-Dziękujemy pani.

-Proszę odpoczywać bo jest to pani bardzo potrzebne

-Co się stało? Macie już wyniki?

-Mamy jakieś początki ale dalej diagnozujemy.

-Yhym dobrze- Doktor wyszedł a ja wreszcie mogłam zasnąć. Rano siedział przy mnie Beau. Trzymał mnie za rękę i czuwał na de mną. Pocałowałam go w policzek i mocno się w niego wtuliłam. Miałam ograniczone ruchy przez aparaturę. Mimo że czułam się już dobrze miałam płukanie żołądka i mam teraz podłączone kroplówki. Brunet wtulił się we mnie i pocałował w czoło.

-Jak się cieszę że cię widzę.

-Ja też. Wiadomo kiedy wrócę do domu?

-Jeszcze nie. Ale czemu mi nie powiedziałaś że będziemy mieli potomka?- Wybałuszyłam oczy ze zdziwienia.

-Bo… ja nie… wiedziałam. Ale mam nadzieję że mnie nie zostawisz.

-Kochanie ja ciebie nigdy nie zostawię. Kocham cię a to że będziemy mieli dziecko jest jeszcze większym gestem na to że się mocno kochamy.

-Dziękuje. Kocham cię.

-Ja ciebie też. Połóż się.- Położyłam się a on obok mnie i zaczęliśmy rozmawiać. Potem znowu zabrali mnie na różne badania i ciągnęły się one w nie skończoność. Potem przyszła mama i tatą. Trochę ze mną posiedzieli i zostałam sama. Pielęgniarki przychodziły i zmieniały kroplówki a ja jak na razie jeszcze nic nie mogłam zjeść. W następnych dwóch dniach nic się nie dowiedziałam. I one leciały tak samo. W popołudnie kiedy siedziałam i czytałam magazyn do sali weszła Klara. Dziwnie na nią spojrzałam bo była pełna współczucia, ale ja już miałam jej serdecznie dość. Byłam miła, a co ciągle dostaję kopa w dupę. Mam dość bycia miłą i znoszenia jej humorków. Popełniłam błąd ale ona się odwdzięczyła i okej wyrównaliśmy rachunki. Ale ona dalej się mści. Nie chcę jej więcej widzieć. Ignorowałam co do mnie mówiła a wiem że coś mówi. Po jej monologu w końcu mi wyrwała magazyn który czytałam i kazała spojrzeć na nią.

-Zuza, wiem że mnie pewnie nie słyszałaś. Rozumiem cię, ale wybacz mi. Chcę zacząć od początku.

-Znowu ty. Czemu chcesz nagle zacząć wszystko od początku ja chciałam ale teraz wiesz co chce? Chcę cię już więcej nie zobaczyć. Kochałam cię jak siostrę popełniłam błąd, ty się odwdzięczyłaś ale dalej brnęłaś w zemstę. Chciałaś żebym ciągle cierpiała, to ty zepsułaś moją miłość, ty zesłałaś Nialla a potem cię ratowałam i jeszcze byłaś strasznie zazdrosna kiedy się z nim przywitałam. Nigdy nie próbowałaś nawet mnie poznać a do mamy nigdy nie miałaś szacunku. Próbowała stać się dla ciebie matką ale nie ty byłaś dla niej jak jej wróg! Ja oczywiście byłam miła i przynajmniej próbowałam ale wiesz co ci powiem? Wszystko niszczyłaś. Ciągłe kłótnie między nami doprowadzały każdego do szału. Po co teraz chcesz się ze mną godzić? Bo co nie masz już więcej zemst?- Wkurzyłam się na nią.

-Zuza ja naprawdę przepraszam cię.

-To nic nie pomoże! Cofniesz czas? Cofniesz, zdradę, kłótnie, poznanie nas, rozstania, ucieczkę, płacze, gwałt?

-No nie… proszę daj mi szansę chociaż ostatnią.-Nic nie odpowiedziałam-Proszę-Klara mnie przy mnie przyklękła i zaczęła płakać.- Zuza proszę odpowiedz mi! Chcę zacząć wszystko od nowa, chcę mieć siostrę nie wroga. Zuza proszę.- Ciągle ją zbywałam choć ruszyło to moje serce. Klara po paru minutach wyszła a ja rozpłakałam się jak małe dziecko. Zaraz przyszedł lekarz i dał mi lek na uspokojenie a potem zaczął mówić wyniki mojej diagnozy.

-Więc żeby to na szybko, jest pani w 3 i połowie tygodnia ciąży. Ma pani wielkie szczęście i udało nam się odratować płód. Myślę że pani stan wraca do normy więc już jutro będzie mogła pani wyjść.

-Dziękuje panu- Uśmiechnęłam się a on wyszedł. Potem wszedł Nathan, niewiem czy chcę z nim rozmawiać.

-Zuza musisz jej wybaczyć, ona nie może się denerwować.

-Słucham? Doprowadziła do ucieczki z wymarzonego miasta, rozpadu związku z osobą którą kocham, mnóstwo płaczu, gwałtu, wszystkiego co złe a teraz mam jej wybaczyć ponieważ biedna Klara nie może się denerwować? A to niby z jakiego powodu? Popatrz na mnie jestem prawie w 4 tygodniu ciąży, prawie doszło do poronienia, a ojcem może być i Niall i Beau! W czym jest tak fajnie?

-Zobaczysz z czasem zapomnisz o niektórych sprawach, potrzebujesz siostry teraz, wszystko się wyjaśni ty jej potrzebujesz!- Rozejrzałam się po pomieszczeniu a potem spojrzałam na bruneta.

-Wiesz co?

-Co?

-Idź stąd, wracaj do Londynu wraz z Klarą i zarabiaj na waszą rodzinkę i nie pokazujcie mi się na oczy.- Wyraziłam się jasno i wyraźnie. Nathan wstał i dziwnie na mnie popatrzał jakby z tęsknotą. Pielęgniarka mi już odłączyła kroplówki a ja wstałam i podeszłam do drzwi i słucham nad czym rozmawiają. Wszyscy są teraz przeciwko mnie i spiskują. Jedynie Niall siedzi i rozmyśla, Beau przywiózł moje rzeczy. Wzięłam te które mi będą potrzebne i poszłam do łazienki. Tam wzięłam głęboki prysznic i umyłam się płynem malinowym i szamponem o tym samym zapachu. Szybko wytarłam i wybalsamowałam moje ciało oraz nałożyłam piżamę. Pielęgniarka zmieniała mi pościel. Kazałam jej aby zawołała Nialla, kiedy wszyscy spiskują ja se zamówię fastfood’a.

-Niall ty mój blondasie, nie jesteś całkiem głodny?- Zapytałam na co on pokiwał twierdząco głową.- Proszę załatwiłbyś dla nas jakiś pyszny fastfood?

-Ym jasne będę za pół godziny- Uśmiechnęłam się wdzięcznie i położyłam wygodnie, kazałam nikogo nie zapraszać prócz Nialla. Wszedł po 40 minutach, 10 minut spóźnienia Horan! Podał mi zestaw z McDonalda i zaczęliśmy jeść jedzenie świetnie się dogadując.

-Wiesz nie obiecuje ci że nie naprawimy tego co było kiedyś ale możemy się przyjaźnić, co ty na to?

-Jasne uwierz mi chciałbym wszystko naprawić.

-Horan ale wiesz że to bardzo możliwe że dziecko jest twoje? Tak samo jak Beau?

-No wiem, nie chcę się z tobą kłócić, nawet jeśli dziecko byłoby moje to i tak nie namawiałbym cię abyś wróciła do mnie tylko abyś była szczęśliwa. Bo po tobie i Beau mogę to stwierdzić!

-Dzięki Niall że jesteś wyrozumiały- Przytuliłam blondyna na co on odwzajemnił uścisk.

-Cieszę się że znowu jesteśmy przyjaciółmi.- Pogadaliśmy jeszcze przez chwilę kiedy czułam że jestem zmęczona Niall wyszedł a ja położyłam się spać. Mama przyszła dwa dni temu. Przez całą noc nie mogłam spać, cały czas płakałam i rozmyślałam. Dopiero o 6 zasnęłam ale błogi spokój nie był mi dany. Ponieważ do Sali weszła cała moja rodzinka…

-Kochanie jak się cieszę że już wychodzisz- Mama pocałowała mnie w czubek głowy i przytuliła. Przytaknęłam tylko i wstałam gwałtownie z łóżka i podeszłam do łazienki ale o mało nie upadłam gdyby nie Niall. Wszyscy przyglądali się nam a ja wstałam i wzięłam rzeczy oraz poszłam do łazienki. Tam wzięłam prysznic i ubrałam się: http://www.polyvore.com/cgi/set?id=97120714&.locale=pl. Zrobiłam koka którego z tyłu spięłam kokardą, następnie zrobiłam lekki makijaż i nałożyłam dodatki i buty. Wzięłam piżamę i wyszłam z łazienki pakując wszystko do torby.

-Ślicznie wyglądasz- Skomentował to Niall na co odpowiedziałam dziękuje.

-Zuza jak ty się ubrałaś?- Ale ojciec zaczął swoje komentarze.

-Jestem dopiero w 3 tygodniu i zostały teraz ostatnie momenty aby ubierać się w rzeczy tego typu bo potem zostaną jakieś wielkie bluzki i spodnie.- Wkurzyłam się już i trochę to było po mnie widać, brunet podszedł i przytulił mnie od tyłu i pocałował mój policzek. Kiedy już byłam gotowa, założyłam kurtkę i mogliśmy wyjść. Mama mnie wcześniej wypisała i mogłam normalnie wyjść. Sory zapomniałam że Niall i Nathan są sławni… Przepychaliśmy się przez fanów aż doszliśmy do auta. Mama, tata, Klara i Nath pojechali swoim a ja z Niallem i Beau pojechaliśmy busem z One Direction. Wszyscy się przywitaliśmy. Ja z Beau sama wysiadłam ponieważ oni mieli coś innego do zrobienia.

-To co jesteśmy w domu- Beau mnie przywitał kiedy już siedzieliśmy na kanapie.

-Jesteśmy i nie chcę już się stąd ruszać. A co z mamą i resztą?

-Nie długo przyjadą mają jakąś sprawę do załatwienia.- Przytaknęłam tylko i weszłam na telefon. Pierw spojrzałam na datę która wskazywała Środę 17 kwietnia. Ale szybko zleciał ten czas. Już nawet niewiem ile tam siedziałam. 2-3 tygodnie? Wpierw weszłam na Facebooka. Miałam milion powiadomień. Beau już poszedł się pakować iż musiał wyjechać do Australii na dwa tygodnie. Beau miał tam rodzinę, przyjaciół i zespół o którym ciągle opowiadał. Iż teraz każdy miał dużo spraw do załatwienia i mieli przerwę ale Beau musi wrócić. Chce znaleźć dla nas mieszkanie, i zapewnia że z pewnością się tam zaaklimatyzuje. Kiedy się spakował poszliśmy wspólnie pod prysznic, no w końcu jutro wylatuje jakoś trzeba się pożegnać (bez skojarzeń xd). Kiedy wyszliśmy po intensywnym prysznicu poszliśmy do sypialni i od razu padliśmy. Rano wstaliśmy pomału i szczęście że brunet miał wylot wieczorem. Pierw zrobiliśmy śniadanie i po śniadaniu poszłam do łazienki wziąć prysznic. Szybko się ubrałam: http://www.polyvore.com/cgi/set?id=98017097&.locale=pl i wysuszyłam włosy oraz zrobiłam makijaż. Nałożyłam dodatki i usiedliśmy w salonie.

-To co dzisiaj robimy?

-Wiem mam pomysł-niespodziankę tylko musisz dać mi się prowadzić, okej?

-Jasne.- Mruknęłam i poszłam ubrać buty i kurtkę a następnie zielonooki zawiązał mi oczy i złapał moją rękę i prowadził w pewnym kierunku.

*

-Beau ile jeszcze?

-Właśnie jesteśmy. Teraz schody i już- Beau ściągnął opaskę i ujrzałam salon z tatuażami. Jak zwykle, on uwielbiał robić sobie tatuaże. Najpierw on zrobił sobie jeden a potem ja.

-To panienko jaki sobie tatuaż chcesz zrobić?

-Na nadgarstku chcę napis ‘’I WILL NEVER GIVE UP’’ a na palcu serduszko.- Wielki facet wziął coś i zaczął rysować a po paru minutach przyłożył to do nadgarstka i patrzył rozmiary. Po dwóch godzinach skończył już tatuaże. Niewiem jak on dał radę z moimi piskami i płaczem. Potem zrobił mały opatrunek i poszłam do łazienki poprawić makijaż a mój partner w tym samym czasie płacił za nasze zachcianki. Potem poszliśmy na spacer do parku. Kochałam spędzać czas samemu. Kupiliśmy lody i usiedliśmy na ławce.

-Niewiem jak bez ciebie wytrzymam- Rzekłam kiedy siedzieliśmy wtuleni w siebie zajadając się mrożonym smakołykiem.

-Kochanie popatrz na tatuaże one na zawsze zostają. Ten z serduszkiem jest zadedykowany dla mnie. Pamiętaj zawsze gdzie byś nie była i za mną zatęsknisz po prostu przypomnij sobie o serduszku. Jasne?-Tak, pokiwałam twierdząco głową i w spokoju zjedliśmy lody kiedy nie podeszli do nas Klara i Nathan.

-Cześć- Rzuciła para.

-Ym hej, co tu robicie?

-Skoro to jest Paryż-miasto zakochanych a my mamy wolny dzień postanowiliśmy pochodzić i pozwiedzać miasto.

-To może wam pomożemy?

-Z wielką chęcią- Wstaliśmy i zaczęliśmy chodzić i pokazywać różne zabytki i ciekawe miejsca jakie można tu spotkać.

*

Po czterech godzinach wróciliśmy do domu. Klara i Nathan poszli do hotelu a my się cieszyliśmy naszymi ostatnimi godzinami.

-Patrz ostatni raz jesteśmy razem w Paryżu. Kiedy po ciebie wrócę będziesz w Londynie a potem zamieszkamy z naszym maleństwem w Melbourne. Zobaczysz jeszcze będzie okej. Weźmiemy ślub i będziemy szczęśliwi. Potem kupimy psa i będziemy chodzili na długie spacery. A wieczory będziemy spędzać romantycznie i to bardzo. I będziemy wykorzystywać każdą chwilę aby korzystać z życia.

-Za ile jedziesz?

-Za pół godziny ma być taksówka. Spokojnie. Klara tu będzie nie długo. Nie zostawie cię samej.- Beau pocałował mnie w czubek nosa i poszedł do łazienki. Po chwili wyszedł i wiedziałam że już musi iść co oznaczyło pożegnanie. Zawsze byłam kiepska i płakałam za byle kim. Zeszłam z Beau na dół i pożegnałam się z nim namiętnym pocałunkiem.

-Kocham cię.

-Ja ciebie też.- Rzekł brunet i wszedł do auta a następnie odjechał. Uroniłam parę łez a następnie weszłam do środka. Usiadłam na kanapie i wzięłam kubek. Nagle coś się zaczęło zbliżać i zaczęłam krzyczeć a ostatnie co usłyszałam to

-Co tu się do cholorey dzieje! Zuza ej!- I zemdlałam.

___________________________________________________________________________________


WIĘC NOTKA BARDZIEJ DO @LOVE NATHJAYTOMAXSIVA.

Soo, ostatnio nie mamy najlepszych kontkaktów ale to nie moja wina. I nie możemy zaniedbywać tak wszystkiego. Niewiem za co się do mnie nieodzywasz, ale ja pierwsza nie napisze. Napewno nie. Musimy sie spotkać i porozmawiać na temat dlaczego się nie odzywamy do siebie. Oraz na temat blogów. Jak to przeczytasz to napisz. Dzięki twoja... hmmm Oliwia x

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz