*Oczami Klary*
Obudziłam się w
jakimś pustym pomieszczeniu. Byłam tam tylko ja, łóżko, na którym siedziałam i
kilka krzeseł. Nie pamiętam za dużo tylko tyle, że zadzwoniłam do Nathana i
zdążyłam mu powiedzieć gdzie jestem… to znaczy tylko, w którym kraju jestem. Boże,
jaka ja jestem głupia, gdybym była, chociaż trochę mądrzejsza i aż nie tak
bardzo wybuchowa to nic by się nie stało. Mogłam przynajmniej przyjechać tu z
Nathanem. A co jeżeli już więcej go nie zobaczę, bo mnie nie znajdzie? A co
jeżeli w ogóle mnie nie szuka, bo mnie nienawidzi za moje zachowanie? Nie nawet
tak nie mogę myśleć… on mnie kocha, jestem tego pewna. Moje przemyślenia
przerwał jakiś mężczyzna. Nawet nie wiem, kiedy wszedł do pokoju, w którym się
znajdowałam.
- Nasza
księżniczka w końcu się obudziła.-
- Kim jesteś i
czego ode mnie chcesz?- Próbowałam być odważna tak jak zawsze, ale jakoś nie
wychodziło mi to i nie mam pojęcia, dlaczego. Czy ja zaczynam się zmieniać?
- Nie sądzisz chyba,
że ci powiem, kim jestem? A to, że tu jesteś to już nie moja sprawa, ja po
prostu wykonuję zadania.-
- Dla kogo
pracujesz?- Nie musiałam długo czekać na odpowiedź. Zza pleców mężczyzny
wyszedł bardzo mi znany blondyn. - Niall co ty wyprawiasz? Zuza ci nigdy tego
nie wybaczy, więc lepiej mnie wypuść!-
- Co ja
wyprawiam? Mszczę się za to, co mi zrobiłaś. Nie pamiętasz już jak rozwaliłaś
mój związek z Zuzą? Tobie się ułożyło a moje życie straciło sens. Nie mogłem
patrzeć na szczęśliwego Nathana, który ma przy sobie najważniejszą dla niego
dziewczynę a ja nie. To teraz żaden z nas nie będzie szczęśliwy. A poza tym, od
kiedy cię obchodzi Zuza? Przecież ty jej nienawidzisz. Ona mi jeszcze
podziękuję za to, że zniknęłaś z ich życia.- Chyba za mocno go walnęłam, bo coś
mu się we łbie poprzestawiało.
- Robisz to tylko
i wyłącznie z zazdrości? Jesteś żałosny, przecież dałam ci szansę żebyś mógł to
wszystko naprawić a ty, co zrobiłeś? Jeszcze bardziej ją skrzywdziłeś. A co do
Zuzy do mnie coś obchodzi. Gdyby tak nie było w ogóle bym tutaj nie
przyjeżdżałam a teraz mnie wypuść!- Wtedy Niall kiwnął do mężczyzny a ten
podszedł do mnie i coś mi wstrzyknął. Nie wiem, co to było, ale na pewno jakieś
narkotyki, bo po chwili poczułam się bardzo senna i w końcu odpłynęłam.
*
Poczułam tak
jakby ktoś mnie przenosił z miękkiego łóżka na coś twardego. Po pewnym czasie
otworzyłam oczy, ale z wielkim trudem. Głowa mi pękała jeszcze bardziej niż
wcześniej i do tego czułam się jeszcze trochę ospała, dlatego po raz kolejny
zamknęłam oczy. Okazało się, że ktoś przeniósł mnie na krzesło. W pewnym momencie
zorientowałam się, że ktoś mówi moje imię, ale słyszałam to tak jakby przez
mgłę. Byłam pewna, że znam ten głos i że należy on do Nathana, ale to nie mogła
być prawda, bo niby, co on by miał to robić. Dźwięk jego głosu nie ustępował,
więc postanowiłam ponownie otworzyć oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu.
Nie mogłam w to uwierzyć… koło mnie siedział mój Nath… on mnie znalazł, wiedziałam,
że mnie kocha i że mnie odnajdzie.
- Nath jak… jak
ty się tu znalazłeś?- Powiedziałam ledwo słyszalnym głosem, ale byłam tak podekscytowana,
że po chwili poczułam się o wiele lepiej. Nie wiem, jakim cudem, ale tak było.
- Razem z Zuzą
jakoś udało nam się cię odnaleźć. Nawet nie wiesz jak bardzo się o ciebie
wszyscy martwiliśmy a szczególności ja i Zuza.-
- Przecież ona mnie
nienawidzi za to, co zrobił jej Niall, przecież to moja wina.-
- Nie to nadal ty
masz do niej żal o to, co się stało. Czemu ty w ogóle uciekłaś aż tak daleko?-
Dopiero teraz zauważyłam, że Nathan ma związane ręce i jest cały poobijany na
twarzy.
- Nathan, co ci
się stało? Boże to wszystko moja wina, gdybym, chociaż trochę pomyślała to nic
by się nie stało. Nathan ja cię strasznie przepraszam, wybacz mi a obiecuję, że
się zmienię. Przyjechałam tu, ponieważ czułam się winna i chciałam wygarnąć,
Niallowi. Przepraszam.- Było mi strasznie głupio, więc spuściłam głowę i
wpatrywałam się w moje zniszczone buty.
- Klara popatrz
na mnie.- Nie chętnie, ale zrobiłam to, o co mnie po prosił.- To nie twoja
wina, rozumiem chciałaś dobrze. Nie musisz mnie przepraszać o te kilka siniaków.
Ja za ciebie jestem gotowy poświęcić życie. Obiecaj mi, że więcej mi tak nie
uciekniesz i że nie zmieniaj się za bardzo, bo właśnie w takiej dziewczynie się
zakochałem.-
- Obiecuje.-
Chociaż było to dość trudne, bo siedzieliśmy dość daleko siebie pocałowałam go.
Po tym jak ponownie poczułam smak jego ust byłam pewna, że tu jest i nie są to
jakieś skutki uboczne narkotyków, które dostałam. Następnie oparłam się o ramie
mojego chłopaka i ponownie zasnęłam.
*
Po raz kolejny
obudziło mnie uczucie jakby ktoś mnie podnosił tylko tym razem także poczułam,
że przemieszczamy się dość szybko. Otworzyłam oczy i zorientowałam się, że
Nathan trzyma mnie na rękach i ucieka. Spojrzałam w drugą stronę i zobaczyłam Nialla,
który robił dokładnie to samo tylko miał Zuze przewieszoną przez ramię. Nie mam
pojęcia, co oni planują a w szczególności Niall. Wydostaliśmy się z budynku i zobaczyłam,
że Zuza kazała Niallowi ją odstawić na ziemię i samodzielnie zaczęła biec.
- Nath możesz
mnie już odstawić, sama dam radę.- Postanowiłam pójść w ślady dziewczyny.
- Jesteś pewna?-
Jak zwykle mogłam usłyszeć troskę w jego głosie.
- Tak.-
Uśmiechnęłam się do niego i chłopak zrobił to, o co go prosiłam.
- Ale nie
puszczasz mojej ręki.- Złapałam go za rękę i zaczęliśmy biec. Zostaliśmy trochę
z tyłu, więc musieliśmy dogonić Zuzę i Nialla. W pewnym momencie zobaczyłam Zuzę
upadającą na ziemię. Strasznie się przestraszyłam, więc puściłam rękę Natha i
przyśpieszyłam. Kiedy do niej dobiegłam Niall już ją podnosił.
- Zostaw ją
gnojku!-
- Próbuję jej pomóc.-
- Gdyby nie ty
nie było by nas tutaj!-
- Gdybyś nie
popsuła naszego związku też nas by tu nie było!-
- Chcesz zacząć
tą wymianę zdań po raz kolejny?- Byłam na niego nieźle wkurzona.
- Ej dosyć! Teraz
trzeba zanieść Zuzę do domu i zastanowić się, co dalej. A ty Niall masz się nie
zbliżać i nie odzywać w taki sposób do niej. Za to, co zrobiłeś już dawno
powinienem dać ci w mordę, ale pomagasz nam, więc tego nie zrobię.- Wiedziałam,
że Nath nigdy nie pozwoli na mnie powiedzieć złego słowa… no chyba, że jest to
prawda, ale w takich momentach opieprza tego, co to powiedział a później, kiedy
jesteśmy sami mówi mi, że miał trochę racji. Czasami mnie to denerwowało, ale
robił słusznie.
- Najlepiej od
razu iść do szpitala, bo niewiadomo, co nam wstrzyknęli.- Chłopacy zgodzili się
ze mną i zaczęliśmy iść w stronę samochodu Nialla.
- Dziękuję, że
mnie obroniłeś.- Powiedziałam na tyle cicho żeby tylko Nath mnie słyszał.
- To mój
obowiązek.- Uśmiechnął się i złożył namiętny pocałunek na moich ustach.
- Ej gołąbeczki
wsiadacie czy nie?- Niall zaczął trochę się denerwować, więc wsiedliśmy do jego
samochodu.
*
Dojechaliśmy na
miejsce i od razu zabrali mnie i Zuzę na badania a Nathana na przegląd. Robili
mi mnóstwo badań, połowę z nich nawet nie znałam nazwy. Po badaniach przyjechali
jacyś tłumacze, ponieważ tylko Zuza rozumiała Francuski a podobno jeszcze się
nie obudziła. Nie pozwolili się z nią zobaczyć ani nie chcieli powiedzieć chłopakom,
co z nią jest. Wiedzieli tylko, że coś jest nie tak, ponieważ co chwile jacyś
lekarze do niej przychodzili. Z naszych badań wyszło, że w naszym organizmie są
narkotyki, więc zadzwonili na policję i musieliśmy zeznawać. Po to byli ci
tłumacze. Wiedziałam, że muszę powiedzieć prawdę, ale jeszcze przed dojechaniem
do szpitala uznaliśmy, że o Niallu nic nie powiemy tylko to, że nam pomógł. Nie
wiem czy to słuszne posunięcie, ale w końcu nam pomógł. Po zeznaniach
postanowiłam dowiedzieć się, co z, Zuzą ale najpierw musiałam pogadać z
Nathanem. Brunet siedział na krześle i czekał aż przyjdę. Usiadłam koło niego i
położyłam głowę na ramieniu. Miałam już tego wszystkiego dosyć, najchętniej poszłabym
spać i już nie wstać z łóżka.
- Jak wyniki?-
- Nie wiem,
kazali mi zrobić jeszcze jedne, czyli coś ich chyba zaniepokoiło. Jutro rano
będą wyniki.-
- Na pewno wszystko
będzie dobrze, może chcą się tylko upewnić.-
- Miejmy taką
nadzieję.- Przez dłuższą chwilę nic nie mówiliśmy, ale postanowiłam przerwać tą
ciszę.- Nath myślisz, że Zuza wybaczy mi to wszystko i się pogodzimy? Ja chcę
już schować ten topór wojenny, już nie mam na to siły.-
- Na pewno tak
będzie. Może teraz ty spróbujesz się coś dowiedzieć o Zuzie, nam nie chcą powiedzieć,
bo nie jesteśmy z rodziny.-
- Spróbuję.-
Wstałam i poszłam znaleźć jakiegoś lekarza. Nie zajęło mi to dużo czasu. -
Przepraszam panie doktorze może mi pan coś powiedzieć o stanie zdrowia Zuzy
Nowickiej?-
- Przepraszam,
ale nie mogę.-
- Ale to jest
moja siostra. Ja muszę wiedzieć, co z nią jest.- Próbowałam tak jeszcze kilka minut,
ale był nie ugięty. Postanowiłam zadzwonić do mamy, bo wiem, że tata na pewno nie
odbierze telefonu od Nathana, swój gdzieś zgubiłam.
- Nath mogę pożyczyć
twój telefon?-
- Jasne.-
Wyciągnął swojego Iphona i podał mi go. - Proszę.-
- Dzięki.-
Wybrałam numer do mamy i już po trzecim sygnale odebrała.
- Halo Nathan, i
co znaleźliście ją? Wszystko z nią w porządku?- Ona naprawdę się o mnie
martwiła?
- Mamo to ja
Klara, tak znaleźli mnie i nic mi nie jest… tak myślę. Z Zuzą za to jest gorzej
i jest w szpitalu. Musicie tu przyjechać, bo nam nic nie chcą powiedzieć.-
- Jak to, Zuza
jest w szpitalu? Co się stało?- Opowiedziałam wszystko mamię od początku, od
przyjazdu do Paryża. Postanowiłam jej powiedzieć całą prawdę nie pomijając nic
o Niallu.
- Dobrze ty z
Nathanem jedzcie do hotelu i odpocznijcie a my z tatą i Beau już bukujemy
bilety. Kamień spadł mi z serca, że tobie nic nie jest. To widzimy się jutro, pozdrów,
Natha.-
- Dobrze, to do
zobaczenia. Kocham cię.- Nie wiem skąd wzięłam odwagę na to żeby jej to
powiedzieć.
- Ja ciebie też
córciu.- Rozłączyła się. Oddałam telefon Nathanowi i powtórzyłam wszystko.
*
Weszliśmy do
mojego hotelowego pokoju i pierwsze, co zrobiłam to poszłam pod prysznic. Po 20
minutach wyszłam z pod prysznica, owinęłam się w ręcznik i opuściłam łazienkę. Podeszłam
do szafy, w której miałam swoje ciuchy. Szukałam mojej piżamy, ale nie mogłam
jej znaleźć.
- Czego szukasz?-
- Mojej piżamy.-
- Po co ci.-
Poczułam jak kładzie swoje dłonie na moich biodrach.
- Bo jestem
zmęczona i chcę się położyć spać.- Czy on nie wie, że jak jestem śpiąca to mnie
się nie drażni?
- To szkoda, bo
miałem inny pomysł na tą noc.- Zaczął całować mnie po szyi.
- To może się
skuszę.-
- Przecież jesteś
zmęczona.- Wiedziałam, że teraz się uśmiecha.
- Oj zamknij się
już.- Odwróciłam się i wpiłam się w jego miękkie usta. Nath podniósł mnie i
zaniósł w stronę łóżka i….
*
Obudził mnie
telefon Natha. Chłopak jeszcze spał, więc odebrałam.
- Tak słucham.-
- Pani Klara
Nowicka.- Usłyszałam głos kobiety. Była to nasza tłumaczka z wczoraj.
- Tak to ja.-
- Chciałam tylko
poinformować panią, że mamy już wyniki i żeby się pani po nie dzisiaj
zgłosiła.-
- Dobrze za
godzinkę będę. Dziękuję.- Rozłączyłam się. Popatrzyłam na chłopaka obok mnie. Tak
bardzo kochałam budzić się u jego boku. Wygląda tak słodko i niewinnie, kiedy
śpi, włosy ma jeszcze nie w ładzi po wczorajszej nocy. Samowolnie się
uśmiechnęłam. Chciałam niezauważona wygramolić się z łóżka, ale mi się to nie
udało. Brunet złapał mnie za ramię i z powrotem wylądowałam u jego boku.
- A ty gdzie mi
uciekasz?-
- Chciałam iść
się ubrać, bo dzwonili ze szpitala, że są już wyniki.-
- Idę z tobą i nie
chcę słyszeć żadnego, 'ale'.-
- I tak nie
miałam żadnego pretekstu.- Uśmiechnęłam się i pocałowałam mojego chłopaka.
*
- Mamo!-
Krzyknęłam i zaczęłam biec w jej stronę, kiedy zobaczyłam dobrze mi znaną
kobietę. Wpadłam w jej ramiona i nie chciałam żeby mnie z nich wypuściła. Nie wiedziałam,
że kogoś takiego jak mama aż tak mi brakowało.
- Cieszę się, że
jesteś cała.-
- Wie Pani już,
co z Zuzą.- Dołączył do nas Nath.
- Tak, miała dużo
szczęścia. Beau teraz nie puści jej nawet na krok.-
- Co się stało.-
Muszę przyznać, że trochę się przestraszyłam.
- O niemal doszło
do poronienia.-
- Co?! Ona jest w
ciąży?!- Powiedziałam to prawie w tym samym czasie, co mój partner.
- Tak.-
- A Beau jest
świadom tego, że to może być dziecko Nialla?- Chyba rozszarpie Horana.
- Jest tego
świadomy i tego najbardziej się obawia. A ty nie miałaś czasami iść po wyniki?-
- Tak już idę,
zaraz wracam.- Skierowałam się w stronę gabinetu mojej lekarki. Nie pewni
zapukałam i kiedy usłyszałam 'proszę' weszłam do środka.
- Dzień dobry przyszłam
po odbiór wyników.-
- Dzień dobry
proszę niech pani usiądzie.- Powiedziała tłumaczka. Zrobiłam tak jak kazała.
- Nie będę tego
przeciągała i powiem tylko, że miała Pani bardzo duże szczęście tak samo jak
Pani siostra.-
- Nie za bardzo rozumiem.-
- Mam namyśli to,
że jest pani w ciąży.- Zamurowało mnie, jak to ja w ciąży? Ja nie mogę być w
ciąży, jestem na to za młoda i do tego jeszcze dochodzi szkoła, praca. A co
powie na to Nath? Przecież dopiero, co zaczął karierę i nie mogę mu tego
popsuć. Boję się tego jak zareaguję, ale nie mogę go okłamywać. Muszę mu
powiedzieć jeszcze dzisiaj. A jeżeli mnie zostawi? Nie, nie mogę myśleć w ten
sposób, wszystko będzie dobrze.
- Nie żartuje
pani?- Wolałam się jeszcze upewnić.
- Nie żartuję.-
Uśmiechnęła się.
- Dobrze, a te
narkotyki nie zaszkodzą dziecku?-
- Tak jak już
mówiłam miała pani bardzo dużo szczęścia. Proszę tylko o siebie dbać.-
- Dziękuję i
dowidzenia.-
- Dowidzenia.-
Odpowiedział tłumaczka i lekarka. Wyszłam z gabinetu i jak zombie kierowałam
się w stronę gdzie siedział Nath i moja mama.
- I co ci
powiedzieli?- Jako pierwszy zareagował chłopak.
- Ja… ja nie wiem
jak mam to powiedzieć.- Strasznie się denerwowałam jak on zareaguję. - Może
powiem tak, że teraz z Zuzą będziemy miała bardzo dużo wspólnych tematów.-
Próbowałam coś wyczytać z twarzy chłopaka, ale nie dałam rady. Łzy zaczęły mi
lecieć po policzku.
- To znaczy, że…-
Zaczęła mama.
- Jestem w
ciąży!- Dokończyłam za nią i wtuliłam się w Natha, którego zupełnie zamurowało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz