sobota, 7 września 2013

Rozdział 9

*Oczami Klary*
Obudziłam się w jakimś pustym pomieszczeniu. Byłam tam tylko ja, łóżko, na którym siedziałam i kilka krzeseł. Nie pamiętam za dużo tylko tyle, że zadzwoniłam do Nathana i zdążyłam mu powiedzieć gdzie jestem… to znaczy tylko, w którym kraju jestem. Boże, jaka ja jestem głupia, gdybym była, chociaż trochę mądrzejsza i aż nie tak bardzo wybuchowa to nic by się nie stało. Mogłam przynajmniej przyjechać tu z Nathanem. A co jeżeli już więcej go nie zobaczę, bo mnie nie znajdzie? A co jeżeli w ogóle mnie nie szuka, bo mnie nienawidzi za moje zachowanie? Nie nawet tak nie mogę myśleć… on mnie kocha, jestem tego pewna. Moje przemyślenia przerwał jakiś mężczyzna. Nawet nie wiem, kiedy wszedł do pokoju, w którym się znajdowałam.
- Nasza księżniczka w końcu się obudziła.-
- Kim jesteś i czego ode mnie chcesz?- Próbowałam być odważna tak jak zawsze, ale jakoś nie wychodziło mi to i nie mam pojęcia, dlaczego. Czy ja zaczynam się zmieniać?
- Nie sądzisz chyba, że ci powiem, kim jestem? A to, że tu jesteś to już nie moja sprawa, ja po prostu wykonuję zadania.-
- Dla kogo pracujesz?- Nie musiałam długo czekać na odpowiedź. Zza pleców mężczyzny wyszedł bardzo mi znany blondyn. - Niall co ty wyprawiasz? Zuza ci nigdy tego nie wybaczy, więc lepiej mnie wypuść!-
- Co ja wyprawiam? Mszczę się za to, co mi zrobiłaś. Nie pamiętasz już jak rozwaliłaś mój związek z Zuzą? Tobie się ułożyło a moje życie straciło sens. Nie mogłem patrzeć na szczęśliwego Nathana, który ma przy sobie najważniejszą dla niego dziewczynę a ja nie. To teraz żaden z nas nie będzie szczęśliwy. A poza tym, od kiedy cię obchodzi Zuza? Przecież ty jej nienawidzisz. Ona mi jeszcze podziękuję za to, że zniknęłaś z ich życia.- Chyba za mocno go walnęłam, bo coś mu się we łbie poprzestawiało.
- Robisz to tylko i wyłącznie z zazdrości? Jesteś żałosny, przecież dałam ci szansę żebyś mógł to wszystko naprawić a ty, co zrobiłeś? Jeszcze bardziej ją skrzywdziłeś. A co do Zuzy do mnie coś obchodzi. Gdyby tak nie było w ogóle bym tutaj nie przyjeżdżałam a teraz mnie wypuść!- Wtedy Niall kiwnął do mężczyzny a ten podszedł do mnie i coś mi wstrzyknął. Nie wiem, co to było, ale na pewno jakieś narkotyki, bo po chwili poczułam się bardzo senna i w końcu odpłynęłam.
*
Poczułam tak jakby ktoś mnie przenosił z miękkiego łóżka na coś twardego. Po pewnym czasie otworzyłam oczy, ale z wielkim trudem. Głowa mi pękała jeszcze bardziej niż wcześniej i do tego czułam się jeszcze trochę ospała, dlatego po raz kolejny zamknęłam oczy. Okazało się, że ktoś przeniósł mnie na krzesło. W pewnym momencie zorientowałam się, że ktoś mówi moje imię, ale słyszałam to tak jakby przez mgłę. Byłam pewna, że znam ten głos i że należy on do Nathana, ale to nie mogła być prawda, bo niby, co on by miał to robić. Dźwięk jego głosu nie ustępował, więc postanowiłam ponownie otworzyć oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Nie mogłam w to uwierzyć… koło mnie siedział mój Nath… on mnie znalazł, wiedziałam, że mnie kocha i że mnie odnajdzie.
- Nath jak… jak ty się tu znalazłeś?- Powiedziałam ledwo słyszalnym głosem, ale byłam tak podekscytowana, że po chwili poczułam się o wiele lepiej. Nie wiem, jakim cudem, ale tak było.
- Razem z Zuzą jakoś udało nam się cię odnaleźć. Nawet nie wiesz jak bardzo się o ciebie wszyscy martwiliśmy a szczególności ja i Zuza.-
- Przecież ona mnie nienawidzi za to, co zrobił jej Niall, przecież to moja wina.-
- Nie to nadal ty masz do niej żal o to, co się stało. Czemu ty w ogóle uciekłaś aż tak daleko?- Dopiero teraz zauważyłam, że Nathan ma związane ręce i jest cały poobijany na twarzy.
- Nathan, co ci się stało? Boże to wszystko moja wina, gdybym, chociaż trochę pomyślała to nic by się nie stało. Nathan ja cię strasznie przepraszam, wybacz mi a obiecuję, że się zmienię. Przyjechałam tu, ponieważ czułam się winna i chciałam wygarnąć, Niallowi. Przepraszam.- Było mi strasznie głupio, więc spuściłam głowę i wpatrywałam się w moje zniszczone buty.
- Klara popatrz na mnie.- Nie chętnie, ale zrobiłam to, o co mnie po prosił.- To nie twoja wina, rozumiem chciałaś dobrze. Nie musisz mnie przepraszać o te kilka siniaków. Ja za ciebie jestem gotowy poświęcić życie. Obiecaj mi, że więcej mi tak nie uciekniesz i że nie zmieniaj się za bardzo, bo właśnie w takiej dziewczynie się zakochałem.-
- Obiecuje.- Chociaż było to dość trudne, bo siedzieliśmy dość daleko siebie pocałowałam go. Po tym jak ponownie poczułam smak jego ust byłam pewna, że tu jest i nie są to jakieś skutki uboczne narkotyków, które dostałam. Następnie oparłam się o ramie mojego chłopaka i ponownie zasnęłam.
*
Po raz kolejny obudziło mnie uczucie jakby ktoś mnie podnosił tylko tym razem także poczułam, że przemieszczamy się dość szybko. Otworzyłam oczy i zorientowałam się, że Nathan trzyma mnie na rękach i ucieka. Spojrzałam w drugą stronę i zobaczyłam Nialla, który robił dokładnie to samo tylko miał Zuze przewieszoną przez ramię. Nie mam pojęcia, co oni planują a w szczególności Niall. Wydostaliśmy się z budynku i zobaczyłam, że Zuza kazała Niallowi ją odstawić na ziemię i samodzielnie zaczęła biec.
- Nath możesz mnie już odstawić, sama dam radę.- Postanowiłam pójść w ślady dziewczyny.
- Jesteś pewna?- Jak zwykle mogłam usłyszeć troskę w jego głosie.
- Tak.- Uśmiechnęłam się do niego i chłopak zrobił to, o co go prosiłam.
- Ale nie puszczasz mojej ręki.- Złapałam go za rękę i zaczęliśmy biec. Zostaliśmy trochę z tyłu, więc musieliśmy dogonić Zuzę i Nialla. W pewnym momencie zobaczyłam Zuzę upadającą na ziemię. Strasznie się przestraszyłam, więc puściłam rękę Natha i przyśpieszyłam. Kiedy do niej dobiegłam Niall już ją podnosił.
- Zostaw ją gnojku!-
- Próbuję jej pomóc.-
- Gdyby nie ty nie było by nas tutaj!-
- Gdybyś nie popsuła naszego związku też nas by tu nie było!-
- Chcesz zacząć tą wymianę zdań po raz kolejny?- Byłam na niego nieźle wkurzona.
- Ej dosyć! Teraz trzeba zanieść Zuzę do domu i zastanowić się, co dalej. A ty Niall masz się nie zbliżać i nie odzywać w taki sposób do niej. Za to, co zrobiłeś już dawno powinienem dać ci w mordę, ale pomagasz nam, więc tego nie zrobię.- Wiedziałam, że Nath nigdy nie pozwoli na mnie powiedzieć złego słowa… no chyba, że jest to prawda, ale w takich momentach opieprza tego, co to powiedział a później, kiedy jesteśmy sami mówi mi, że miał trochę racji. Czasami mnie to denerwowało, ale robił słusznie.
- Najlepiej od razu iść do szpitala, bo niewiadomo, co nam wstrzyknęli.- Chłopacy zgodzili się ze mną i zaczęliśmy iść w stronę samochodu Nialla.
- Dziękuję, że mnie obroniłeś.- Powiedziałam na tyle cicho żeby tylko Nath mnie słyszał.
- To mój obowiązek.- Uśmiechnął się i złożył namiętny pocałunek na moich ustach.
- Ej gołąbeczki wsiadacie czy nie?- Niall zaczął trochę się denerwować, więc wsiedliśmy do jego samochodu.
*
Dojechaliśmy na miejsce i od razu zabrali mnie i Zuzę na badania a Nathana na przegląd. Robili mi mnóstwo badań, połowę z nich nawet nie znałam nazwy. Po badaniach przyjechali jacyś tłumacze, ponieważ tylko Zuza rozumiała Francuski a podobno jeszcze się nie obudziła. Nie pozwolili się z nią zobaczyć ani nie chcieli powiedzieć chłopakom, co z nią jest. Wiedzieli tylko, że coś jest nie tak, ponieważ co chwile jacyś lekarze do niej przychodzili. Z naszych badań wyszło, że w naszym organizmie są narkotyki, więc zadzwonili na policję i musieliśmy zeznawać. Po to byli ci tłumacze. Wiedziałam, że muszę powiedzieć prawdę, ale jeszcze przed dojechaniem do szpitala uznaliśmy, że o Niallu nic nie powiemy tylko to, że nam pomógł. Nie wiem czy to słuszne posunięcie, ale w końcu nam pomógł. Po zeznaniach postanowiłam dowiedzieć się, co z, Zuzą ale najpierw musiałam pogadać z Nathanem. Brunet siedział na krześle i czekał aż przyjdę. Usiadłam koło niego i położyłam głowę na ramieniu. Miałam już tego wszystkiego dosyć, najchętniej poszłabym spać i już nie wstać z łóżka.
- Jak wyniki?-
- Nie wiem, kazali mi zrobić jeszcze jedne, czyli coś ich chyba zaniepokoiło. Jutro rano będą wyniki.-
- Na pewno wszystko będzie dobrze, może chcą się tylko upewnić.-
- Miejmy taką nadzieję.- Przez dłuższą chwilę nic nie mówiliśmy, ale postanowiłam przerwać tą ciszę.- Nath myślisz, że Zuza wybaczy mi to wszystko i się pogodzimy? Ja chcę już schować ten topór wojenny, już nie mam na to siły.-
- Na pewno tak będzie. Może teraz ty spróbujesz się coś dowiedzieć o Zuzie, nam nie chcą powiedzieć, bo nie jesteśmy z rodziny.-
- Spróbuję.- Wstałam i poszłam znaleźć jakiegoś lekarza. Nie zajęło mi to dużo czasu. - Przepraszam panie doktorze może mi pan coś powiedzieć o stanie zdrowia Zuzy Nowickiej?-
- Przepraszam, ale nie mogę.-
- Ale to jest moja siostra. Ja muszę wiedzieć, co z nią jest.- Próbowałam tak jeszcze kilka minut, ale był nie ugięty. Postanowiłam zadzwonić do mamy, bo wiem, że tata na pewno nie odbierze telefonu od Nathana, swój gdzieś zgubiłam.
- Nath mogę pożyczyć twój telefon?-
- Jasne.- Wyciągnął swojego Iphona i podał mi go. - Proszę.-
- Dzięki.- Wybrałam numer do mamy i już po trzecim sygnale odebrała.
- Halo Nathan, i co znaleźliście ją? Wszystko z nią w porządku?- Ona naprawdę się o mnie martwiła?
- Mamo to ja Klara, tak znaleźli mnie i nic mi nie jest… tak myślę. Z Zuzą za to jest gorzej i jest w szpitalu. Musicie tu przyjechać, bo nam nic nie chcą powiedzieć.-
- Jak to, Zuza jest w szpitalu? Co się stało?- Opowiedziałam wszystko mamię od początku, od przyjazdu do Paryża. Postanowiłam jej powiedzieć całą prawdę nie pomijając nic o Niallu.
- Dobrze ty z Nathanem jedzcie do hotelu i odpocznijcie a my z tatą i Beau już bukujemy bilety. Kamień spadł mi z serca, że tobie nic nie jest. To widzimy się jutro, pozdrów, Natha.-
- Dobrze, to do zobaczenia. Kocham cię.- Nie wiem skąd wzięłam odwagę na to żeby jej to powiedzieć.
- Ja ciebie też córciu.- Rozłączyła się. Oddałam telefon Nathanowi i powtórzyłam wszystko.
*
Weszliśmy do mojego hotelowego pokoju i pierwsze, co zrobiłam to poszłam pod prysznic. Po 20 minutach wyszłam z pod prysznica, owinęłam się w ręcznik i opuściłam łazienkę. Podeszłam do szafy, w której miałam swoje ciuchy. Szukałam mojej piżamy, ale nie mogłam jej znaleźć.
- Czego szukasz?-
- Mojej piżamy.-
- Po co ci.- Poczułam jak kładzie swoje dłonie na moich biodrach.
- Bo jestem zmęczona i chcę się położyć spać.- Czy on nie wie, że jak jestem śpiąca to mnie się nie drażni?
- To szkoda, bo miałem inny pomysł na tą noc.- Zaczął całować mnie po szyi.
- To może się skuszę.-
- Przecież jesteś zmęczona.- Wiedziałam, że teraz się uśmiecha.
- Oj zamknij się już.- Odwróciłam się i wpiłam się w jego miękkie usta. Nath podniósł mnie i zaniósł w stronę łóżka i….
*
Obudził mnie telefon Natha. Chłopak jeszcze spał, więc odebrałam.
- Tak słucham.-
- Pani Klara Nowicka.- Usłyszałam głos kobiety. Była to nasza tłumaczka z wczoraj.
- Tak to ja.-
- Chciałam tylko poinformować panią, że mamy już wyniki i żeby się pani po nie dzisiaj zgłosiła.-
- Dobrze za godzinkę będę. Dziękuję.- Rozłączyłam się. Popatrzyłam na chłopaka obok mnie. Tak bardzo kochałam budzić się u jego boku. Wygląda tak słodko i niewinnie, kiedy śpi, włosy ma jeszcze nie w ładzi po wczorajszej nocy. Samowolnie się uśmiechnęłam. Chciałam niezauważona wygramolić się z łóżka, ale mi się to nie udało. Brunet złapał mnie za ramię i z powrotem wylądowałam u jego boku.
- A ty gdzie mi uciekasz?-
- Chciałam iść się ubrać, bo dzwonili ze szpitala, że są już wyniki.-
- Idę z tobą i nie chcę słyszeć żadnego, 'ale'.-
- I tak nie miałam żadnego pretekstu.- Uśmiechnęłam się i pocałowałam mojego chłopaka.
*
- Mamo!- Krzyknęłam i zaczęłam biec w jej stronę, kiedy zobaczyłam dobrze mi znaną kobietę. Wpadłam w jej ramiona i nie chciałam żeby mnie z nich wypuściła. Nie wiedziałam, że kogoś takiego jak mama aż tak mi brakowało.
- Cieszę się, że jesteś cała.-
- Wie Pani już, co z Zuzą.- Dołączył do nas Nath.
- Tak, miała dużo szczęścia. Beau teraz nie puści jej nawet na krok.-
- Co się stało.- Muszę przyznać, że trochę się przestraszyłam.
- O niemal doszło do poronienia.-
- Co?! Ona jest w ciąży?!- Powiedziałam to prawie w tym samym czasie, co mój partner.
- Tak.-
- A Beau jest świadom tego, że to może być dziecko Nialla?- Chyba rozszarpie Horana.
- Jest tego świadomy i tego najbardziej się obawia. A ty nie miałaś czasami iść po wyniki?-
- Tak już idę, zaraz wracam.- Skierowałam się w stronę gabinetu mojej lekarki. Nie pewni zapukałam i kiedy usłyszałam 'proszę' weszłam do środka.
- Dzień dobry przyszłam po odbiór wyników.-
- Dzień dobry proszę niech pani usiądzie.- Powiedziała tłumaczka. Zrobiłam tak jak kazała.
- Nie będę tego przeciągała i powiem tylko, że miała Pani bardzo duże szczęście tak samo jak Pani siostra.-
- Nie za bardzo rozumiem.-
- Mam namyśli to, że jest pani w ciąży.- Zamurowało mnie, jak to ja w ciąży? Ja nie mogę być w ciąży, jestem na to za młoda i do tego jeszcze dochodzi szkoła, praca. A co powie na to Nath? Przecież dopiero, co zaczął karierę i nie mogę mu tego popsuć. Boję się tego jak zareaguję, ale nie mogę go okłamywać. Muszę mu powiedzieć jeszcze dzisiaj. A jeżeli mnie zostawi? Nie, nie mogę myśleć w ten sposób, wszystko będzie dobrze.
- Nie żartuje pani?- Wolałam się jeszcze upewnić.
- Nie żartuję.- Uśmiechnęła się.
- Dobrze, a te narkotyki nie zaszkodzą dziecku?-
- Tak jak już mówiłam miała pani bardzo dużo szczęścia. Proszę tylko o siebie dbać.-
- Dziękuję i dowidzenia.-
- Dowidzenia.- Odpowiedział tłumaczka i lekarka. Wyszłam z gabinetu i jak zombie kierowałam się w stronę gdzie siedział Nath i moja mama.
- I co ci powiedzieli?- Jako pierwszy zareagował chłopak.
- Ja… ja nie wiem jak mam to powiedzieć.- Strasznie się denerwowałam jak on zareaguję. - Może powiem tak, że teraz z Zuzą będziemy miała bardzo dużo wspólnych tematów.- Próbowałam coś wyczytać z twarzy chłopaka, ale nie dałam rady. Łzy zaczęły mi lecieć po policzku.
- To znaczy, że…- Zaczęła mama.

- Jestem w ciąży!- Dokończyłam za nią i wtuliłam się w Natha, którego zupełnie zamurowało. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz