*Oczami Klary*
Podeszłam do Nathana i teraz wyraźnie widziałam, że płacze. Stanęłam na przeciw niego.
- Nathan ja cię przepraszam, że ci to zrobiłam. Nawet nie wiesz jak bardzo żałuję, ale chciałam żebyś wiedział jak to boli.-
- Rozumiem, wiedziałem, że w jakiś sposób się zemścisz. Znam cię cztery lata, zawsze taka byłaś. Zasłużyłem, ale teraz wybacz mi i wróć do mnie.- Patrzył mi prosto w oczy, kiedy to mówił. To pierwszy raz, kiedy go wysłuchałam do końca. Widzę, że bardzo żałuję tego, co zrobił.
- Nie potrafię Nathan... Nie potrafię, kiedy ona tu jest.- Spojrzałam na Zuzę, która właśnie rozmawiała z Niallem.
- Czyli mi wybaczysz, kiedy ona wyjdzie, tak?-
- Nie wiem Nathan. Wiem tylko, że jak ją widzę to wtedy wszystko wraca.- Wtedy Nathan wyruszył jak z procy.
- Nathan gdzie idziesz?-
- Idę wszystko naprawić. Zobaczysz jeszcze wszystko będzie jak dawniej.-
- O czym ty mówisz?-
- Mam plan.-
- Jaki plan... Nathan?-
- Dowiesz się we właściwym czasie.- Chłopak zniknął z mojego pola widzenia. On jest tak zdesperowany żebym do niego wróciła, że nie wiem, co mu do głowy wpadnie. Wcześniej mogłam się pocieszyć, że jest rozsądny, ale teraz. Nie miałam innego wyboru jedynie iść do domu i czekać. Odwróciłam się jeszcze raz w stronę Zuzy. Dziewczyna płakała, chyba trafiłam w jej czuły punkt.
Wróciłam i potknęłam się o jakieś pudła. Przeklęłam pod nosem i do przedpokoju wszedł ojciec.
- O Klara dobrze, że już jesteś. Pomożesz nam zanieść te pudla do mojej sypialni?-
- Jakie my i co to za pudła?- Zadałam pytanie. Musze przyznać byłam trochę podenerwowana.
- To są rzeczy twojej mamy. Wprowadza się do nas. Całkiem możliwe, że Zuza też się wprowadzi.-
- Ty sobie żartujesz prawda? Po pierwsze nie nazywaj jej moja mamą a po drugie wątpię żeby Zuza chciała tu zamieszkać.- Zaczęłam iść na górę do pokoju.
- Czemu Zuza nie chciałaby tu zamieszkać? Klara, co ty znowu zrobiłaś?-
Zignorowałam to zupełnie i zamknęłam się w pokoju. Zadzwoniłam jeszcze do Margaret żeby jej podziękować za pomoc, przyznać rację, kiedy mówiła żeby odpuścić Nathanowi i żeby powiedzieć o naszym nowym współlokatorze. Następnie poszłam wziąć kąpiel i poszłam spać. Długo nie mogłam zasnąć, co chwile myślałam o Nathanie i jego planie. W końcu "odleciałam". Obudziłam się następnego dnia rano. Wstałam, ubrałam się i zeszłam na dół. Weszłam do kuchni i zobaczyłam moja pseudo mamę robiącą śniadanie.
- O wstałaś kochanie. Naleśnika?-
- Nie sama umiem sobie zrobić śniadanie. Nie potrzebuje niczyjej pomocy.-
- Tata mówił, że niezłe z ciebie ziółko i że to ja dostałam tą odpowiedzialną córkę.- Po chwili się zorientowała, co właśnie powiedziała.
- Dobrze słyszałaś a ja właśnie się dowiedziałam, że rodzice sobie wybierali dzieci. Niestety ojciec trafił na tą złą, ale wiesz, co ta twoja córeczka nie jest taka niewinna.- Wykrzyknęłam jej to wszystko i wyszłam do szkoły. Usłyszałam jeszcze jej słowa.
- Klara nie miałam tego na myśli.-
Doszłam do szkoły nie czekając na Mar weszłam do klasy. W środku było już kilka osób. Zaczęła się lekcja, ale nie mogłam się skupić. Zastanawiałam się czy Zuza wzięła do siebie to, co powiedziałam wczoraj. Z nudów wyjrzałam zza okno i zobaczyłam Nathana wchodzącego do budynku. Pomyślałam, że chce się zemną spotkać i powie mi, co wykombinował. Pod pretekstem wyjścia do łazienki opuściłam klasę. Szłam w stronę wyjścia i zatkało mnie, kiedy zobaczyłam Nathana rozmawiającego z Zuzą. Czyli przyszedł tu żeby spotkać się z nią. Pojedyncza łza spłynęła mi po policzku. Po cichu wycofałam się i wróciłam do klasy. Na przerwie powiedziałam Margaret o wszystkim. Jak zwykle widziała w nim same dobro i zaczęła go bronić. Zajęcia się skończyły, ale nie miałam zamiaru wracać do domu. Od razu zaczęłaby się awantura o dzisiejszy ranek. Mar pozwoliła mi zostać u niej na jedna noc.
*Następny dzień po szkole*
Postanowiłam wrócić do domu, bo i tak nie ominie mnie ta rozmowa. Weszłam do domu i na powitanie usłyszałam,
-Gdzie ty się podziewałaś i co ty najlepszego w świecie zrobiłaś?-
- Nocowałam u Mar a nie jestem pewna, o co chodzi ci z tym drugim pytaniem.-
- Nie udawaj, że nie wiesz!- Do naszej rozmowy przyłączyła się Izabella.
- No właśnie o to chodzi, że nie udaje.-
- Przez ciebie Zuza wyjechała do... No właśnie... Nie wiadomo gdzie.-
Zaczęli czytać list, ale w cale nie słuchałam. Miałam tysiąc myśli na minutę. Czyli jednak wyjechała... Ale czemu tak nagle, czy się mnie przestraszyła... O co chodzi? Moje przemyślenia przerwał fragment listu. "Przekaż Klarze, że wygrała. I że przepraszam ją za Nathana." Czy ona naprawdę tego żałuje czy może znowu się podlizać i chce żebym miała większe kłopoty.
- Możesz nam wytłumaczyć, o co chodzi, że wygrałaś i to z Nathanem.- Ojciec jeszcze bardziej podniósł na mnie głos.
- I tak byście mi nie uwierzyli.-
- Spróbuj.-
- Dobra... Zuza przespała się z MOIM chłopakiem.-
- Co ty za bzdury opowiadasz... Zuza taka nie jest.- Izabella broniła swojej ulubionej córki.
- Mówiłam, że mi nie uwierzysz... Ale tym razem nie kłamię sami się jej zapytajcie.-
Nadal mi nie wierzyli. Nawet opowiedziałam im całą historię i nadal obwiniali mnie. Miałam już tego dosyć. Tak mijały mi miesiące. Nathan próbował do mnie wrócić, ale nie dałam mu szansy. Twierdził, że to dzięki niemu Zuza wyjechała, ale nie uwierzyłam mu. Rodzice w końcu się dowiedzieli gdzie mieszka Zuza, więc pojechaliśmy do niej na Święta. Musieli mnie tam zaciągnąć siłą, nie miałam ochoty na nią patrzeć. Przez cały pobyt się kłóciłyśmy. Mówiłam jej żeby powiedziała rodzicom prawdę, ale dalej chciała udawać tą wspaniałą córeczkę.
Po powrocie do Londynu Mar zabrała mnie na jakiś akustyczny koncert. Wiedziałam, co ona kombinuje. Miało tam być nie, jakie The Wanted. Nowy zespół, do którego należał Nathan. Udało mu się, byłam szczęśliwa jego szczęściem. Zgodziłam się tam pójść, ponieważ stęskniłam się za nim. Przez ten zespół przestał do mnie wydzwaniać, więc pomyślałam, że teraz ma swój zespół a o mnie zapomniał. Musiałam się dowiedzieć, o co chodzi. Tak wiem moja logika jest dziwna. Najpierw mówię, że nie chcę go znać i żeby dał mi spokój a kiedy mi go daje to chcę żeby zadzwonił i dalej próbował. Dojechałyśmy na miejsce i weszłyśmy do środka. Niestety cała sala była już zapełniona, więc musiałyśmy stanąć na samym końcu. Koncert się zaczął, na samym początku wyszli The Wanted. Każda dziewczyna zaczęła piszczeć na ich widok. Istnieją kilka tygodni a już mają tyle fanek? Najpierw zaśpiewali swoja pierwszą piosenkę All Time Low. Bardzo mi się podobała. Po zakończeniu tej piosenki Nathan wstał i zaczął mówić do publiczności.
- Następną piosenkę dedykuję ważnej dla mnie dziewczyny. Nie mam pewności czy jest na widowni, ale jeśli jest niech wie, że bardzo ją przepraszam i że żałuję tego, co zrobiłem. Jeżeli ta piosenka coś zmieni spotkajmy się za kulisami.- Nath wrócił do pozostałych i zaczęli śpiewać.
So lately, I've been wonderin
Who will be there to take my place
When I'm gone, you'll need love
To light the shadows on your face
If a great wave should fall
It would fall upon us all
And between the sand and stone
Could you make it on your own
If I could, then I would
I'll go wherever you will go
Way up high or down low
I'll go wherever you will go
And maybe, I'll find out
The way to make it back someday
To watch you, to guide you
Through the darkest of your days
If a great wave should fall
It would fall upon us all
Well I hope there's someone out there
Who can bring me back to you
If I could, then I would
I'll go wherever you will go
Way up high or down low
I'll go wherever you will go
Runaway with my heart
Runaway with my hope
Runaway with my love
I know now, just quite how
My life and love might still go on
In your heart and your mind
I'll stay with you for all of time
If I could, then I would
I'll go wherever you will go
Way up high or down low
I'll go wherever you will go If I could turn back time I’ll go wherever you will goof I could make you mine I’ll go wherever you will go
Czyli jednak się nie poddał. Po tej piosence coś we mnie pękło i zrozumiałam, że go potrzebuje. Kiedy chłopcy zeszli ze sceny od razu ruszyłam w stronę kulis. Na początku ochroniarz nie chciał mnie wpuścić, ale na szczęście jeden z zespołu (Jay jak mi dobrze wiadomo) wyszedł i kazał mu mnie wpuścić. Szłam długim korytarzem aż w końcu znalazłam drzwi z napisem 'The Wanted'. Zapukałam i kiedy usłyszałam 'proszę' weszłam do środka. Zobaczyłam Nathana niecierpliwiącego się. Kiedy mnie zobaczył od razu wstał i podszedł do mnie.
- Klara a cię bardzo prze...- Przerwałam mu delikatnym muśnięciem jego ust. Tak bardzo mi tego brakowało. Następnie Nathan zaczął mnie namiętnie całować. Objęłam go i odwzajemniłam każdy nawet najmniejszy pocałunek. W jego ramionach mogłam zapomnieć o wszystkim. Czułam się bezpieczna i potrzebna. Tym razem jego pocałunki były pełne... Łapczywie obejmował moje wargi swoimi chcąc nadrobić te kilkanaście miesięcy, które straciliśmy. Zwykły człowiek powiedziałby, że to była chwila, że mamy przed sobą jeszcze masę czasu, który spędzimy razem... Ale w tym momencie liczyła się każda sekunda, w której jesteśmy razem... Każdy oddech... Każde zetknięcie naszych ust...Każdy dotyk... Każde spojrzenie...Każde uderzenie naszych serc, szczególnie jego... Było bezcenne. Myślałam teraz tylko o tym, aby być z nim... Być jak najbliżej. Zatraciłam się w ponownym poznaniu cudownych ust Nathana, kiedy usłyszałam wyrywające mnie z raju pukanie do drzwi...
Podeszłam do Nathana i teraz wyraźnie widziałam, że płacze. Stanęłam na przeciw niego.
- Nathan ja cię przepraszam, że ci to zrobiłam. Nawet nie wiesz jak bardzo żałuję, ale chciałam żebyś wiedział jak to boli.-
- Rozumiem, wiedziałem, że w jakiś sposób się zemścisz. Znam cię cztery lata, zawsze taka byłaś. Zasłużyłem, ale teraz wybacz mi i wróć do mnie.- Patrzył mi prosto w oczy, kiedy to mówił. To pierwszy raz, kiedy go wysłuchałam do końca. Widzę, że bardzo żałuję tego, co zrobił.
- Nie potrafię Nathan... Nie potrafię, kiedy ona tu jest.- Spojrzałam na Zuzę, która właśnie rozmawiała z Niallem.
- Czyli mi wybaczysz, kiedy ona wyjdzie, tak?-
- Nie wiem Nathan. Wiem tylko, że jak ją widzę to wtedy wszystko wraca.- Wtedy Nathan wyruszył jak z procy.
- Nathan gdzie idziesz?-
- Idę wszystko naprawić. Zobaczysz jeszcze wszystko będzie jak dawniej.-
- O czym ty mówisz?-
- Mam plan.-
- Jaki plan... Nathan?-
- Dowiesz się we właściwym czasie.- Chłopak zniknął z mojego pola widzenia. On jest tak zdesperowany żebym do niego wróciła, że nie wiem, co mu do głowy wpadnie. Wcześniej mogłam się pocieszyć, że jest rozsądny, ale teraz. Nie miałam innego wyboru jedynie iść do domu i czekać. Odwróciłam się jeszcze raz w stronę Zuzy. Dziewczyna płakała, chyba trafiłam w jej czuły punkt.
Wróciłam i potknęłam się o jakieś pudła. Przeklęłam pod nosem i do przedpokoju wszedł ojciec.
- O Klara dobrze, że już jesteś. Pomożesz nam zanieść te pudla do mojej sypialni?-
- Jakie my i co to za pudła?- Zadałam pytanie. Musze przyznać byłam trochę podenerwowana.
- To są rzeczy twojej mamy. Wprowadza się do nas. Całkiem możliwe, że Zuza też się wprowadzi.-
- Ty sobie żartujesz prawda? Po pierwsze nie nazywaj jej moja mamą a po drugie wątpię żeby Zuza chciała tu zamieszkać.- Zaczęłam iść na górę do pokoju.
- Czemu Zuza nie chciałaby tu zamieszkać? Klara, co ty znowu zrobiłaś?-
Zignorowałam to zupełnie i zamknęłam się w pokoju. Zadzwoniłam jeszcze do Margaret żeby jej podziękować za pomoc, przyznać rację, kiedy mówiła żeby odpuścić Nathanowi i żeby powiedzieć o naszym nowym współlokatorze. Następnie poszłam wziąć kąpiel i poszłam spać. Długo nie mogłam zasnąć, co chwile myślałam o Nathanie i jego planie. W końcu "odleciałam". Obudziłam się następnego dnia rano. Wstałam, ubrałam się i zeszłam na dół. Weszłam do kuchni i zobaczyłam moja pseudo mamę robiącą śniadanie.
- O wstałaś kochanie. Naleśnika?-
- Nie sama umiem sobie zrobić śniadanie. Nie potrzebuje niczyjej pomocy.-
- Tata mówił, że niezłe z ciebie ziółko i że to ja dostałam tą odpowiedzialną córkę.- Po chwili się zorientowała, co właśnie powiedziała.
- Dobrze słyszałaś a ja właśnie się dowiedziałam, że rodzice sobie wybierali dzieci. Niestety ojciec trafił na tą złą, ale wiesz, co ta twoja córeczka nie jest taka niewinna.- Wykrzyknęłam jej to wszystko i wyszłam do szkoły. Usłyszałam jeszcze jej słowa.
- Klara nie miałam tego na myśli.-
Doszłam do szkoły nie czekając na Mar weszłam do klasy. W środku było już kilka osób. Zaczęła się lekcja, ale nie mogłam się skupić. Zastanawiałam się czy Zuza wzięła do siebie to, co powiedziałam wczoraj. Z nudów wyjrzałam zza okno i zobaczyłam Nathana wchodzącego do budynku. Pomyślałam, że chce się zemną spotkać i powie mi, co wykombinował. Pod pretekstem wyjścia do łazienki opuściłam klasę. Szłam w stronę wyjścia i zatkało mnie, kiedy zobaczyłam Nathana rozmawiającego z Zuzą. Czyli przyszedł tu żeby spotkać się z nią. Pojedyncza łza spłynęła mi po policzku. Po cichu wycofałam się i wróciłam do klasy. Na przerwie powiedziałam Margaret o wszystkim. Jak zwykle widziała w nim same dobro i zaczęła go bronić. Zajęcia się skończyły, ale nie miałam zamiaru wracać do domu. Od razu zaczęłaby się awantura o dzisiejszy ranek. Mar pozwoliła mi zostać u niej na jedna noc.
*Następny dzień po szkole*
Postanowiłam wrócić do domu, bo i tak nie ominie mnie ta rozmowa. Weszłam do domu i na powitanie usłyszałam,
-Gdzie ty się podziewałaś i co ty najlepszego w świecie zrobiłaś?-
- Nocowałam u Mar a nie jestem pewna, o co chodzi ci z tym drugim pytaniem.-
- Nie udawaj, że nie wiesz!- Do naszej rozmowy przyłączyła się Izabella.
- No właśnie o to chodzi, że nie udaje.-
- Przez ciebie Zuza wyjechała do... No właśnie... Nie wiadomo gdzie.-
Zaczęli czytać list, ale w cale nie słuchałam. Miałam tysiąc myśli na minutę. Czyli jednak wyjechała... Ale czemu tak nagle, czy się mnie przestraszyła... O co chodzi? Moje przemyślenia przerwał fragment listu. "Przekaż Klarze, że wygrała. I że przepraszam ją za Nathana." Czy ona naprawdę tego żałuje czy może znowu się podlizać i chce żebym miała większe kłopoty.
- Możesz nam wytłumaczyć, o co chodzi, że wygrałaś i to z Nathanem.- Ojciec jeszcze bardziej podniósł na mnie głos.
- I tak byście mi nie uwierzyli.-
- Spróbuj.-
- Dobra... Zuza przespała się z MOIM chłopakiem.-
- Co ty za bzdury opowiadasz... Zuza taka nie jest.- Izabella broniła swojej ulubionej córki.
- Mówiłam, że mi nie uwierzysz... Ale tym razem nie kłamię sami się jej zapytajcie.-
Nadal mi nie wierzyli. Nawet opowiedziałam im całą historię i nadal obwiniali mnie. Miałam już tego dosyć. Tak mijały mi miesiące. Nathan próbował do mnie wrócić, ale nie dałam mu szansy. Twierdził, że to dzięki niemu Zuza wyjechała, ale nie uwierzyłam mu. Rodzice w końcu się dowiedzieli gdzie mieszka Zuza, więc pojechaliśmy do niej na Święta. Musieli mnie tam zaciągnąć siłą, nie miałam ochoty na nią patrzeć. Przez cały pobyt się kłóciłyśmy. Mówiłam jej żeby powiedziała rodzicom prawdę, ale dalej chciała udawać tą wspaniałą córeczkę.
Po powrocie do Londynu Mar zabrała mnie na jakiś akustyczny koncert. Wiedziałam, co ona kombinuje. Miało tam być nie, jakie The Wanted. Nowy zespół, do którego należał Nathan. Udało mu się, byłam szczęśliwa jego szczęściem. Zgodziłam się tam pójść, ponieważ stęskniłam się za nim. Przez ten zespół przestał do mnie wydzwaniać, więc pomyślałam, że teraz ma swój zespół a o mnie zapomniał. Musiałam się dowiedzieć, o co chodzi. Tak wiem moja logika jest dziwna. Najpierw mówię, że nie chcę go znać i żeby dał mi spokój a kiedy mi go daje to chcę żeby zadzwonił i dalej próbował. Dojechałyśmy na miejsce i weszłyśmy do środka. Niestety cała sala była już zapełniona, więc musiałyśmy stanąć na samym końcu. Koncert się zaczął, na samym początku wyszli The Wanted. Każda dziewczyna zaczęła piszczeć na ich widok. Istnieją kilka tygodni a już mają tyle fanek? Najpierw zaśpiewali swoja pierwszą piosenkę All Time Low. Bardzo mi się podobała. Po zakończeniu tej piosenki Nathan wstał i zaczął mówić do publiczności.
- Następną piosenkę dedykuję ważnej dla mnie dziewczyny. Nie mam pewności czy jest na widowni, ale jeśli jest niech wie, że bardzo ją przepraszam i że żałuję tego, co zrobiłem. Jeżeli ta piosenka coś zmieni spotkajmy się za kulisami.- Nath wrócił do pozostałych i zaczęli śpiewać.
So lately, I've been wonderin
Who will be there to take my place
When I'm gone, you'll need love
To light the shadows on your face
If a great wave should fall
It would fall upon us all
And between the sand and stone
Could you make it on your own
If I could, then I would
I'll go wherever you will go
Way up high or down low
I'll go wherever you will go
And maybe, I'll find out
The way to make it back someday
To watch you, to guide you
Through the darkest of your days
If a great wave should fall
It would fall upon us all
Well I hope there's someone out there
Who can bring me back to you
If I could, then I would
I'll go wherever you will go
Way up high or down low
I'll go wherever you will go
Runaway with my heart
Runaway with my hope
Runaway with my love
I know now, just quite how
My life and love might still go on
In your heart and your mind
I'll stay with you for all of time
If I could, then I would
I'll go wherever you will go
Way up high or down low
I'll go wherever you will go If I could turn back time I’ll go wherever you will goof I could make you mine I’ll go wherever you will go
Czyli jednak się nie poddał. Po tej piosence coś we mnie pękło i zrozumiałam, że go potrzebuje. Kiedy chłopcy zeszli ze sceny od razu ruszyłam w stronę kulis. Na początku ochroniarz nie chciał mnie wpuścić, ale na szczęście jeden z zespołu (Jay jak mi dobrze wiadomo) wyszedł i kazał mu mnie wpuścić. Szłam długim korytarzem aż w końcu znalazłam drzwi z napisem 'The Wanted'. Zapukałam i kiedy usłyszałam 'proszę' weszłam do środka. Zobaczyłam Nathana niecierpliwiącego się. Kiedy mnie zobaczył od razu wstał i podszedł do mnie.
- Klara a cię bardzo prze...- Przerwałam mu delikatnym muśnięciem jego ust. Tak bardzo mi tego brakowało. Następnie Nathan zaczął mnie namiętnie całować. Objęłam go i odwzajemniłam każdy nawet najmniejszy pocałunek. W jego ramionach mogłam zapomnieć o wszystkim. Czułam się bezpieczna i potrzebna. Tym razem jego pocałunki były pełne... Łapczywie obejmował moje wargi swoimi chcąc nadrobić te kilkanaście miesięcy, które straciliśmy. Zwykły człowiek powiedziałby, że to była chwila, że mamy przed sobą jeszcze masę czasu, który spędzimy razem... Ale w tym momencie liczyła się każda sekunda, w której jesteśmy razem... Każdy oddech... Każde zetknięcie naszych ust...Każdy dotyk... Każde spojrzenie...Każde uderzenie naszych serc, szczególnie jego... Było bezcenne. Myślałam teraz tylko o tym, aby być z nim... Być jak najbliżej. Zatraciłam się w ponownym poznaniu cudownych ust Nathana, kiedy usłyszałam wyrywające mnie z raju pukanie do drzwi...
- Hej
skończyliście się już godzić? Chcielibyśmy się już przebrać i jechać do domu.- Wychylił
się ten sam chłopak, co kazał mnie wpuścić.
- No
przeszkodziliście nam, ale już wejdźcie.- Na te słowa cała czwórka wpadła do
pomieszczenia. Nathan wszystkich nas przedstawił i każdy pojechał w swoją
stronę.
*3 Marzec 2013*
Moje życie
naścieracie nabiera sensu. Rodzice dalej mają mi za złe to, że Zuza wyjechała,
ale teraz mam Nathana. Pewnie za to, co zrobiłam wczoraj Zuza znienawidzi mnie
jeszcze bardziej. Szczerze mówiąc to mi to wisi. Wczoraj wieczorem spotkałam
Nialla i poprosił mnie o pomoc. Chciał się dowiedzieć gdzie może znaleźć Zuzę. Widać,
że w nim i Nathanie jest pewne podobieństwo. Nie myślą, kiedy robią coś źle,
ale później za wszelką cenę chcą to naprawić. Przekonał mnie, kiedy
powiedział
- Zuza wjechała
żebyście ty i Nathan byli szczęśliwi. Teraz ty coś zrób żebyśmy ja i ona byli
szczęśliwi.- Napisałam mu adres, ponieważ w pewnym sensie ma racje. Nie wiem
czy dobrze zrobiłam, ale trudno. Co ona może mi zrobić? Znowu się prześpi z
moim chłopakiem? Nie wybaczę jej i nie odpuszczę dopóki się nie przyzna rodzicom,
co zrobiła. Nie zawsze jestem tą złą.
_________________________________________________________________________________
Nowi bohaterowie:
The Wanted: szaleni, energetyczni chłopcy. Ciężko pracujący imprezowicze. Każdy jest inny ale są tacy sami (jeśli wiecie o co mi chodzi).
_________________________________________________________________________________
Nowi bohaterowie:
The Wanted: szaleni, energetyczni chłopcy. Ciężko pracujący imprezowicze. Każdy jest inny ale są tacy sami (jeśli wiecie o co mi chodzi).

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz