niedziela, 16 czerwca 2013

Rozdział 2

Rozdział 2
*Oczami Zuzy*
Dzisiejszy dzień rozpoczynał się pięknie. W końcu wylecę do Londynu i będę na swoim. Szybko pobiegłam do łazienki i ubrałam się w w i zleciałam na dół gdzie wszystko było uszykowane. Zjadłam śniadanie i poleciałam do Honey. Ją jak zwykle trzeba budzić ale szybko pobiegła do łazienki a ja jej zrobiłam przy okazji śniadanie. Wyszła ubrana tak. Szybko zjadła i pojechałyśmy na lotnisko. Nie wspomniałam że Honey była mega fanką JB? Ah to Honey jest Belieber. Potem zanim wsiadłyśmy do samolotu nie odbyło się od autografów dla fanów Honey. Po drodze w samolocie nie odbyło się od słitek na tt i Instagrama. Potem odebraliśmy bagaże i skierowaliśmy się do naszego domku na obrzeżach. Potem rozpakowaliśmy się w swoich pokojach. Mój wyglądał tak: a Honey tak:
Honey zawsze przesadzała z różem. Potem poszłyśmy do starbucks’a na kawę. Nagle dostałam smsa od Liama ‘Hejka dojechałyście już? Wiesz dawno się nie widzieliśmy i może przyda wam się ktoś do oprowadzania. Odpisz Liam xx’ szybko odpisałam mu ‘Tak już jesteśmy jak chcesz to możesz przyjechać do Starbucks’a na obrzeżach siedzimy i popijamy latte.’ Za 15 minut do kawiarni wszedł Liam z bananem na twarzy od razu go rozpoznałam i pobiegłam się z nim przywitać.
-Jeny Liam jak dawno się nie widzieliśmy
-Tak ile to już lat. To kim jest ta twoja naj naj?
-Choć- Podeszliśmy do stolika gdzie Honey patrzała na nas z miną ‘WTF, co tu robi Liam Payne?’
-A więc Liam poznaj moją przyjaciółkę Honey a ty Hon poznaj Liama mojego dawnego byłego chłopaka i przyjaciela.- Liam dosiadł się do nas i wdaliśmy się w rozmowę a potem pojechaliśmy do Liama domu i reszty chłopców. Jak zwykle Honey musiała się czymś pochwalić na tt. Potem usiedliśmy w salonie i zaczęliśmy pogawędkę. Lokowaty cały czas się na mnie patrzył, kiedy nadeszła godzina 21 musiałyśmy pojechać do domu a że jako Liam jedyny był trzeźwy odwiózł nas. No Hon była zalana w cztery dupy tak samo jak ja. Wreszcie wolność i kiedy wrócimy do domu nie będzie ‘Zuzanno czemu cię tak długo nie było?’ Lub ‘Gdzie byłaś? Czy ty piłaś?!’ ja od razu poleciałam do swojego pokoju i nałożyłam na siebie jakąś koszulkę i położyłam się spać. Wstałam o 10 z dużym bólem głowy. Poszłam do mojej łazienki i wzięłam prysznic a potem poszłam się ubrać. Jako że pogoda dziś nie dopisywała zdecydowałam się na  to, zeszłam na dół gdzie już czekała na mnie Hon która się ubrała to.
-No ile na ciebie można czekać?
-No niewiem jeny ale nie krzycz tak, głowa mi pęka
-Masz- Honorata podała mi tabletki i jakąś ciecz. Zaraz wszystko wzięłam i od razu zrobiło mi się lepiej
-O mój boże musimy już lecieć zaraz musimy być w akademii- Szybko ubrałam płaszczyk, wzięłam torebkę i poleciałyśmy do akademii.
*Po skończonych zajęciach w akademii*
Wreszcie wyszłyśmy na świeże powietrze i oddychałyśmy ze spokojem. Zajęcia są spoko i nie są aż tak trudne, no w końcu chodzimy na studia artystyczno-muzyczno-humanistyczne. Poznałyśmy paru ludzi a także to że Liam, Harry i Niall chcą się dokształcić i też będą chodzili na zajęcia z nami tylko nie aż tak często. No są to gwiazdy i mają też pracę.
-No to co robimy?
-Niewiem może jakieś zakupy a potem impreza?
-Jasne to idziemy!- Pojechałyśmy do centrum i okupiłyśmy trochę sklepów, a potem wróciłyśmy do domu gdzie zjadłyśmy pizzę i poszłyśmy się przebrać
-Ej a może pójdziemy na imprezę urodzinową do tej mojej koleżanki Cary? Ma urodziny
-Jasne- Szybko się przebrałyśmy i miałyśmy zamiar wychodzić kiedy nagle ktoś zapukał otworzyłyśmy drzwi stała tam cała piątka która wtargnęła nam do domu
-A wy się gdzieś wybieracie?
-No miałyśmy zamiar iść na imprezę urodzinową do Cary a wy nie idziecie?
-Nie mamy lepsze plany i wolimy zrobić je z wami
-Nie teraz Cara jest najpopularniejsza w naszym collegu więc skoro nie chcecie być lamusami to musicie chodzić na jej imprezy i innych.- Wszystko wytłumaczyła Honey
-Ah okej niech wam będzie- Wszyscy wyszliśmy z domu i pokierowaliśmy się na imprezę. Bawiliśmy się tam świetnie i kiedy wypiliśmy alkohol nie zastanawiałam się co będzie i bawiłam się świetnie. Tak mi się film urwał
*Ranek*
Obudziłam się w miękkim łóżku. Nie wiedziałam gdzie jestem. Szybko odwróciłam się na drugi bok i ujrzałam śpiącego bruneta. Na około miał 19 lat i miał grzywkę z której nie widziałam jego pełnej twarzy. Zaraz się obudził i popatrzył na mnie i zaraz szybko usiadł
-Więc my ten tego?-Zapytałam
-Tak ale musisz się zmywać bo mam dziewczynę która zaraz tu przyjdzie- Nagle do sypialni gdzie spaliśmy wparowała brunetka i pierwsze na co się spojrzała to na mnie leżącą obok bruneta. Coś na niego nakrzyczała potem mnie wyzwała i wybiegła z płaczem. Chłopak szybko się ubrał i pobiegł za nią a ja pojechałam do domu. Weszłam szybko do mojej sypialni i wzięłam szybki prysznic i się ubrałam. Szybko zbiegłam i pojechałam na zajęcia. Byłam akurat na czas i usiadłam obok Honoraty, Liama, Harrego i Nialla.
-Hej
-Hejka- Odpowiedzieli wszyscy a na mnie patrzyła się podejrzanie Hon. Kiedy wyszłyśmy po zakończeniu poszłyśmy na lunch do Starbucks’a który był obok. Usiadłyśmy w stoliku dla dwojga
-Gdzie byłaś w nocy? Wiesz że mnie nie można z nimi zostawić
-No byłam z kimś u kogoś ale on miał dziewczynę i widać że mu na niej zależy tylko że ona nas widziała w łóżku.
-Ooooo no to wpadłaś. 
-Nom teraz muszę się z kimś związać
-Tak ty musisz się z kimś związać. Wiesz ja tu czekam na Biebera lub kogoś do niego podobnego- Hon wypiła swoją kawę i poszłyśmy na zajęcia. Po zajęciach wróciłyśmy do domu gdzie postanowiłyśmy się pouczyć. Po dwóch godzinach już wszystko umiałyśmy i byłyśmy przygotowane postanowiłyśmy pójść do kina na Zmierzch na ostatnią część. Ja się ubrałam tak a Honorata tak. Zadzwonił do nas telefon był to Harry
-Hejka
-Hej co robicie nauczyłyście się?
-No teraz idziemy do kina na zmierzch. Idziecie z nami?- Kiedy ich to zapytałam Hon popatrzała na mnie ze wzrokiem zabójcy ja się tylko zaśmiałam i czekałam na odpowiedź.
-Jasne to spotkamy się w kinie? W kawiarni okej?
-Jasne- Rozłączyłam się i wyszłyśmy. Kiedy dojechałyśmy chłopacy już czekali z biletami i popcornem. Poszliśmy na film.
*1 miesiąc później*
Dzisiaj mama przyleciała do mnie bo miała jakąś ważną sprawę. Spotkałyśmy się w Starbucksie zamówiłam kawę i usiadłam przy stoliku dzisiaj wybrałam ten zestaw. Zaraz przyszła mama ubrana tak.
-Hej mamciu co tam?- Zapytałam upijając łyk kawy
-Ah nic ciekawego ale otwieram szkołę w Londynie. Wiesz poznałam kogoś- Od razu ją wyplułam
-To świetnie ale co wy już jesteście razem?
-No tak córeczko i chciałam cię z kimś zapoznać.
-Okej to na co czekamy- Zapłaciłam za kawę i pojechaliśmy do jakiegoś domu. Tam zapukaliśmy i weszliśmy w salonie siedział ten wcześniej poznany facet i ta dziewczyna która ostatnio mnie zobaczyła ze swoim chłopakiem.
-Więc Zuzo poznaj Klarę i Roberta to znaczy tatę i swoją siostrę
-Co?- Powiedziałyśmy jednocześnie.
-O co wam chodzi to nie jest mój tata on zginął a ja jestem jedynaczką
-Nie kochanie to twoja prawdziwa siostra uznaliśmy że tak będzie lepiej
-Ale co będzie lepiej że rozdzielicie mnie i niby siostrą i będziecie kłamać przez całe życie a potem nas poznacie i myślicie że będziemy taką zajebistą rodziną?! Nie, nienawidzę was i ciebie- Z płaczem zaczęłam wychodzić z domu
-Zuza poczekaj- Złapał mnie niby mój ojciec
-Odwal się- Dorzuciłam i uciekłam do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz