*Oczami Klary*
Jestem Klara i jestem można
powiedzieć nie posłuszną dziewczyną. Mój ojciec ma mnie w dupie, mamy nigdy nie
poznałam, ale za to mam wspaniałą przyjaciółkę i wspaniałego chłopaka. Tylko
oni trzymają mnie jeszcze przy życiu. Przede wszystkim Nathan. Gdyby nie on to
pewnie bym już popadła w jakiś nałóg. Żadne słowa nie mogą opisać jak bardzo go
kocham i jak bardzo jestem mu wdzięczna.
Jest już 6 rano i właśnie wracam
do domu u boku Nathana. On by mi nigdy nie pozwolił wrócić do domu o tej porze
w Londynie. Doszliśmy do domu a tam, co? Nie ma samochodu ojca.
- Pewnie znowu wyjechał na te
swoją "delegacje".- Zaczęłam z wyrzutem. Nie lubiłam sama zostawać w
domu.
- No, co na to poradzisz? Wiesz
ile on pracował na ten awans.-
- Tak, ale praca nie powinna być
ważniejsza ode mnie.-
- Dla mnie zawsze będziesz
najważniejsza.- Powiedział mój cudowny chłopak i namiętnie pocałował.
- Może wejdziesz do środka?-
- Nie dzisiaj, muszę odespać tą
noc. Pilnowanie ciebie jest bardzo męczące.- Uśmieszek pojawił się na jego
twarzy.
- Dziękuje ci bardzo za tą
szczerość. Ale przyjdziesz wieczorem?-
- Wieczorem? Nie mów, że następną
imprezę robisz pod nieobecność ojca?-
- Okej nie mówię.-
- W takim razem przyjdę, ale
powinnaś przystopować. Wakacje niedługo się kończą i...- Nie dałam mu
dokończyć.
- Wiem, dokąd idzie ta rozmowa. Podobno
jesteś zmęczony, więc lepiej idź do domu.- Odwróciłam się i weszłam do domu
zamykając za sobą drzwi. Pierwsze, co zrobiłam to wysłałam smsy do wszystkich
moich znajomych. Wszyscy mają być na miejscu o 20. Poszłam do swojego pokoju,
opadłam na łóżko i momentalnie zasnęłam.
Wstałam o 16. Poszłam wziąć
prysznic i ogólnie się ogarnąć. Ubrałam się w to i poszłam na zakupy kupić wszystko,
co potrzebne. Po drodze do domu spotkałam Margaret.
- Hej kochana widzę, że już
szykujesz się na imprezę.- Podeszła do mnie i przytuliłam.
- Tak a ty przychodzisz?-
- Nie mogę, przepraszam cię. Za 2
godziny mam lot do USA.-
- Następny koncert? Ale to dobrze
przynajmniej się rozwijasz.-
- Tak, ale źle się z tym czuję. Przez
moją karierę oddalamy się od siebie. Nie chce żebyś pomyślała sobie, że mam cię
gdzieś tak jak twój ojciec.- Zaczęła się tłumaczyć.
- Przestań.-
- No, bo wiesz nie chcę żebyś
została sama, kiedy Nathan zacznie swoją karierę.-
- Wow stop! Jak Nathan zaczyna
własną karierę. Ja o niczym nie wiem.- Teraz to szczerze mnie zaskoczyła.
- Jak to o niczym nie wiesz? Boże,
ale wtopa. Może miał ci to dzisiaj powiedzieć.-
- Ale czemu ty wiesz przede mną?-
- No, bo ja mu załatwiłam
przesłuchanie. Dobra chodź pomogę ci się przygotować na imprezę.- Złapała mnie
za rękę i poszłyśmy w stronę mojego domu.
Po godzinie wszystko było gotowe.
Margaret wyszła a ja poszłam się szykować. Ubrałam to. Po jakimś czasie zaczęli
się zbierać ludzie. Z niecierpliwością czekałam na Nathana. Kiedy w końcu
przyszedł od razu pociągnęłam go za rękę prowadząc do mojego pokoju.
- Klara, o co chodzi?- Mówił z
rozkojarzony chłopak.
- Ty się mnie jeszcze pytasz, co
się stało?!- Podniosłam trochę głos.
- Przepraszam, ale w myślach
jeszcze nie czytam!- Nathan też podniósł głos.
- Kiedy miałeś zamiar mi powiedzieć,
że planujesz zrobić karierę?!- Łzy zaczęły mi napływać do oczu.
- Nie chciałem ci mówić póki bym
się nie dostał.- Od razu zmienił ton głosu.
- A pomyślałeś, co będzie ze mną
jak się dostaniesz?-
- Klara nie wszystko kręci się w okuł
ciebie. Nie mogę całe życie siedzieć na dupie i cię pilnować żebyś nie zrobiła
czegoś głupiego. Ja też mam marzenia i chcę je realizować. Ty też powinnaś coś
zrobić ze swoim życiem.-
- I znowu zaczynasz ten temat?-
- Tak i będę go zaczynał dopóki
tego nie zrozumiesz. Od zawszę chciałaś być stylistką... Idź na studia. Zacznij
własną karierę, pokaż ojcu, że nie potrzebujesz go, że umiesz sobie bez niego
poradzić. Zmieniłaś się odkąd cię poznałem. Teraz tylko udajesz tą osobę przed
nim. Ty taka nie jesteś... Ty jesteś wrażliwą dziewczyną.-
- Nie Nathan... To właśnie ja. Przepraszam,
jeżeli nie tego się spodziewałeś, kiedy mnie spotkałeś, ale tak się lepiej
czuję... Kiedy nie liczę się z nikim. Ale jednym masz rację nie wszystko kręci
się w okuł mnie. Przepraszam cię za to.- Podeszłam do niego i mocno się w niego
wtuliłam.- Masz też rację, że powinnam pokazać ojcu, że go nie potrzebuje. W
tym roku zaczynam studia...
CUDNY ! :)
OdpowiedzUsuń