sobota, 8 czerwca 2013

Rozdaził 1

*Oczami Klary*
Jestem Klara i jestem można powiedzieć nie posłuszną dziewczyną. Mój ojciec ma mnie w dupie, mamy nigdy nie poznałam, ale za to mam wspaniałą przyjaciółkę i wspaniałego chłopaka. Tylko oni trzymają mnie jeszcze przy życiu. Przede wszystkim Nathan. Gdyby nie on to pewnie bym już popadła w jakiś nałóg. Żadne słowa nie mogą opisać jak bardzo go kocham i jak bardzo jestem mu wdzięczna. 
Jest już 6 rano i właśnie wracam do domu u boku Nathana. On by mi nigdy nie pozwolił wrócić do domu o tej porze w Londynie. Doszliśmy do domu a tam, co? Nie ma samochodu ojca.
- Pewnie znowu wyjechał na te swoją "delegacje".- Zaczęłam z wyrzutem. Nie lubiłam sama zostawać w domu. 
- No, co na to poradzisz? Wiesz ile on pracował na ten awans.-
- Tak, ale praca nie powinna być ważniejsza ode mnie.-
- Dla mnie zawsze będziesz najważniejsza.- Powiedział mój cudowny chłopak i namiętnie pocałował. 
- Może wejdziesz do środka?-
- Nie dzisiaj, muszę odespać tą noc. Pilnowanie ciebie jest bardzo męczące.- Uśmieszek pojawił się na jego twarzy. 
- Dziękuje ci bardzo za tą szczerość. Ale przyjdziesz wieczorem?-
- Wieczorem? Nie mów, że następną imprezę robisz pod nieobecność ojca?-
- Okej nie mówię.- 
- W takim razem przyjdę, ale powinnaś przystopować. Wakacje niedługo się kończą i...- Nie dałam mu dokończyć.
- Wiem, dokąd idzie ta rozmowa. Podobno jesteś zmęczony, więc lepiej idź do domu.- Odwróciłam się i weszłam do domu zamykając za sobą drzwi. Pierwsze, co zrobiłam to wysłałam smsy do wszystkich moich znajomych. Wszyscy mają być na miejscu o 20. Poszłam do swojego pokoju, opadłam na łóżko i momentalnie zasnęłam. 
Wstałam o 16. Poszłam wziąć prysznic i ogólnie się ogarnąć. Ubrałam się w to i poszłam na zakupy kupić wszystko, co potrzebne. Po drodze do domu spotkałam Margaret.
- Hej kochana widzę, że już szykujesz się na imprezę.- Podeszła do mnie i przytuliłam.
- Tak a ty przychodzisz?-
- Nie mogę, przepraszam cię. Za 2 godziny mam lot do USA.-
- Następny koncert? Ale to dobrze przynajmniej się rozwijasz.-
- Tak, ale źle się z tym czuję. Przez moją karierę oddalamy się od siebie. Nie chce żebyś pomyślała sobie, że mam cię gdzieś tak jak twój ojciec.- Zaczęła się tłumaczyć.
- Przestań.-
- No, bo wiesz nie chcę żebyś została sama, kiedy Nathan zacznie swoją karierę.-
- Wow stop! Jak Nathan zaczyna własną karierę. Ja o niczym nie wiem.- Teraz to szczerze mnie zaskoczyła.
- Jak to o niczym nie wiesz? Boże, ale wtopa. Może miał ci to dzisiaj powiedzieć.- 
- Ale czemu ty wiesz przede mną?-
- No, bo ja mu załatwiłam przesłuchanie. Dobra chodź pomogę ci się przygotować na imprezę.- Złapała mnie za rękę i poszłyśmy w stronę mojego domu.
Po godzinie wszystko było gotowe. Margaret wyszła a ja poszłam się szykować. Ubrałam to. Po jakimś czasie zaczęli się zbierać ludzie. Z niecierpliwością czekałam na Nathana. Kiedy w końcu przyszedł od razu pociągnęłam go za rękę prowadząc do mojego pokoju.
- Klara, o co chodzi?- Mówił z rozkojarzony chłopak.
- Ty się mnie jeszcze pytasz, co się stało?!- Podniosłam trochę głos.
- Przepraszam, ale w myślach jeszcze nie czytam!- Nathan też podniósł głos.
- Kiedy miałeś zamiar mi powiedzieć, że planujesz zrobić karierę?!- Łzy zaczęły mi napływać do oczu.
- Nie chciałem ci mówić póki bym się nie dostał.- Od razu zmienił ton głosu.
- A pomyślałeś, co będzie ze mną jak się dostaniesz?-
- Klara nie wszystko kręci się w okuł ciebie. Nie mogę całe życie siedzieć na dupie i cię pilnować żebyś nie zrobiła czegoś głupiego. Ja też mam marzenia i chcę je realizować. Ty też powinnaś coś zrobić ze swoim życiem.-
- I znowu zaczynasz ten temat?-
- Tak i będę go zaczynał dopóki tego nie zrozumiesz. Od zawszę chciałaś być stylistką... Idź na studia. Zacznij własną karierę, pokaż ojcu, że nie potrzebujesz go, że umiesz sobie bez niego poradzić. Zmieniłaś się odkąd cię poznałem. Teraz tylko udajesz tą osobę przed nim. Ty taka nie jesteś... Ty jesteś wrażliwą dziewczyną.- 
- Nie Nathan... To właśnie ja. Przepraszam, jeżeli nie tego się spodziewałeś, kiedy mnie spotkałeś, ale tak się lepiej czuję... Kiedy nie liczę się z nikim. Ale jednym masz rację nie wszystko kręci się w okuł mnie. Przepraszam cię za to.- Podeszłam do niego i mocno się w niego wtuliłam.- Masz też rację, że powinnam pokazać ojcu, że go nie potrzebuje. W tym roku zaczynam studia...

1 komentarz: