Zuza
muzyka
Niall wtapiał intensywnie swoje tęczówki we mnie a ja z każdą chwilą czułam sie niezręcznie na kolacji ale to przecież on mnie zdradza przez miesiące do cholery a potem pojawia sie wraz ze swoją 'dziewczyną' w domu mojego biologicznego ojca! W środku kolacji po prostu nie mogłam już wytrzymać tego napięcia pomiędzy mną i Niallem i przeprosiłam grzecznie i odeszłam od stołu i wyszłam na taras. Niewiem ile tak przesiedziałam ale zdążyło się już zrobić ciemno i nawet zimno. Wróciłam do środka i usiadłam na kanapie obok Justina cały wieczór minął lepiej iż Niall ze swoją wybranką gdzieś wyparowali a ja nawet nie chcę wiedzieć. Po chwilii zauważyłam Nialla który próbuje mnie przywołać gestem ręki. Wstałam i poszłam znowu na taras.
-Co ode mnie chcesz?- Mruknęłam do chłopaka.
-Co ty robisz?- Chłopak krzyknął na mnie zdenerwowany
-Kocham sposób w jaki kłamiesz do mnie- Odrgryzłam się- Znikasz w sprawie trasy, nie odezwałeś za żadne skarby a ja już więcej miałam wiadomości od Liama i Zayna. Potem widzę ciebie jak obściskujesz się z jakimiś dzuiniami. Myślisz że co ja mam robić, siedzieć ze złamanym sercem? Jesteś dla mnie skończony pieprzony gnojku! Nie pozwolę siebie tak traktować rozumiesz- Skończyłam zanosząc się łzami.
-Ty mi to mówisz? To nie ja słyszałem jak Zayn się chwali swoimi przygodami z tobą albo jak to ty wyszłaś z jego sypialni ubrana w jego koszulkę co? To mi opowiadali wszystko co się działo z tobą, kto miał z tobą przygody! Ty dzień w dzień byłaś z innym i ćpałaś. Zeszłaś na dno. Dla mnie jesteś po prostu zwykłą dziwką i tyle- Szczeliłam mu 'liścia' i stałam patrząc jak się otrząsa- Ty mnie uderzyłaś? Co prawda w oczy kole boli nie?
-Nic nie boli, po prostu odwal sie od moich bliskich zanim twoja nowa wybranka nie będzie tak cierpieć!- Chłopak złapał mnie za ramiona i zaczął mocno potrząsać
-Niall to boli-Syknęłam ale on nic sobie z tego nie robi. Zaczęłam krzyczeć, póki Jus nie zjawił się i mnie wziął od niego. Wszyscy wszysli na taras widząc mnie Nialla i Justina. Ja sie już uspokoiłam ale czułam siniaki na ramionach. Weszłam do swojego pokoju położyłam na łóżku, Justina telefon zadzwonił więc wyszedł na chwile.
-Zuza to do ciebie- Powiedział i podał mi telefon, usiadłam i wzięłam go do ręki
-Halo?- Powiedziałam i usłyszałam głos Beau, ON ŻYJE.
-Zuza tu Beau, po pierwsze niedługo ci wszystko wyjaśnie ale musisz wiedzieć jedną rzecz.
-Jaką?
-Klara nie żyje-Po tych słowach uśpuściłam telefon na ziemię i tak siedziałam czując jakby życie ze mnie wypływało. Łzy spłwały ze mnie niczym niagara. Justin próbwał zrobić wszystko aby mnie otrząsnąć ale nic do mnie nie docierało. Mnie już nie było, wypłynęłam czułam jak moja głowa robi się ciężka wraz z powiekami więc je zamknęłam czując się otumiona. Wtuliłam się w ramiona morfeusza modląc się aby to był tylko sen.
*
-Zebraliśmy się tutaj aby pożegnać Klarę Nowicką i Nathana Sykes. Ich śmierć jest czymś dla nas strasznym. Straciliśmy dwie ukochane osoby, oraz ich przyszłego potomka Hope. Odmówy ojce nasz- Ksiądz powiedział stojąc przy ich trumnie. Oh zapomniałam powiedzieć że na drugi dzień byłam w LA i siedziałam sama w domu nie chcąc nikogo wpsuścić aż Justin nie wezwał leakrza psychiatry który odstał się do mojego pokoju i przepisał mi świetnych tabletek po któych czuje się pusta i uspokojona? Oraz codziennie mam wizyty u psychologa od poniedziałku. Musiałam się zwolnić z pracy i w pokoju nie ma aż tylu rzeczy dzięki którym mogłabym się skrzywdzić. Od ich śmierci minęło dokładnie tydzień. Codziennie siedziałam w pokoju patrząc się w ścianę wraz z kawałkiem szkła robiąc sobie wielkie rany. Zmieniłam się i nie ma we mnie już żadnego zycia. Wyglądam normalnie lecz w środku nic nie ma, stąpam po ziemi ale nie żywa, żyje lecz tego nie czuje. Beau opowiedział mi o tym dlaczego mnie zostawił, o tym że miał wielkie problemy jeżeli by tego nie zrobił to ja bym dawno leżała pod ziemią. Oraz że mnie kocha i tak dalej. Justin próbuje mi pomóc we wszelkie strony lecz coś czuje że nie chce być z kimś takim jak ja.
*
Po pogrzebie wraz z Justinem wyjechaliśmy w jakieś ciche miejsce abym ja mogła się uspokoić oraz odpręzyć. Robi to co w jego mocy aby przywrócić chociaż cząstke mnie do życia w końcu minęło już 6 miesięcy! Trochę się ogarnęłam lecz dalej biorę leki psujące moją przychike. Próbuje się uśmiechać i chodzę z nim za rękę, całuje. Pierwsza wizyta u ginekologa okazała sie być dla Jusa szczęśliwą, za 4 miesiące zostaniemy rodzicami. To też próuje dać mi znakę życia. Z mamą nie mam kontaktu od pogrzebu. Tata jest teraz mi wielkim oparciem jak i Justin. Postanowiłam zmienić imie i nazwisko aby po prostu się uwolnić od wszystkiego. Zaczynam nowe życie jako Annabella Ashley Reed-Benson.
~`~
Otóż jest to ostatni rozdział (nie wliczając epilogu), dziękuje za wszystko i za te 9 miesięcy a ja żegnam się z paroma zdjęciami Zuzy&Klary buziaki O xoox
muzyka
Niall wtapiał intensywnie swoje tęczówki we mnie a ja z każdą chwilą czułam sie niezręcznie na kolacji ale to przecież on mnie zdradza przez miesiące do cholery a potem pojawia sie wraz ze swoją 'dziewczyną' w domu mojego biologicznego ojca! W środku kolacji po prostu nie mogłam już wytrzymać tego napięcia pomiędzy mną i Niallem i przeprosiłam grzecznie i odeszłam od stołu i wyszłam na taras. Niewiem ile tak przesiedziałam ale zdążyło się już zrobić ciemno i nawet zimno. Wróciłam do środka i usiadłam na kanapie obok Justina cały wieczór minął lepiej iż Niall ze swoją wybranką gdzieś wyparowali a ja nawet nie chcę wiedzieć. Po chwilii zauważyłam Nialla który próbuje mnie przywołać gestem ręki. Wstałam i poszłam znowu na taras.
-Co ode mnie chcesz?- Mruknęłam do chłopaka.
-Co ty robisz?- Chłopak krzyknął na mnie zdenerwowany
-Kocham sposób w jaki kłamiesz do mnie- Odrgryzłam się- Znikasz w sprawie trasy, nie odezwałeś za żadne skarby a ja już więcej miałam wiadomości od Liama i Zayna. Potem widzę ciebie jak obściskujesz się z jakimiś dzuiniami. Myślisz że co ja mam robić, siedzieć ze złamanym sercem? Jesteś dla mnie skończony pieprzony gnojku! Nie pozwolę siebie tak traktować rozumiesz- Skończyłam zanosząc się łzami.
-Ty mi to mówisz? To nie ja słyszałem jak Zayn się chwali swoimi przygodami z tobą albo jak to ty wyszłaś z jego sypialni ubrana w jego koszulkę co? To mi opowiadali wszystko co się działo z tobą, kto miał z tobą przygody! Ty dzień w dzień byłaś z innym i ćpałaś. Zeszłaś na dno. Dla mnie jesteś po prostu zwykłą dziwką i tyle- Szczeliłam mu 'liścia' i stałam patrząc jak się otrząsa- Ty mnie uderzyłaś? Co prawda w oczy kole boli nie?
-Nic nie boli, po prostu odwal sie od moich bliskich zanim twoja nowa wybranka nie będzie tak cierpieć!- Chłopak złapał mnie za ramiona i zaczął mocno potrząsać
-Niall to boli-Syknęłam ale on nic sobie z tego nie robi. Zaczęłam krzyczeć, póki Jus nie zjawił się i mnie wziął od niego. Wszyscy wszysli na taras widząc mnie Nialla i Justina. Ja sie już uspokoiłam ale czułam siniaki na ramionach. Weszłam do swojego pokoju położyłam na łóżku, Justina telefon zadzwonił więc wyszedł na chwile.
-Zuza to do ciebie- Powiedział i podał mi telefon, usiadłam i wzięłam go do ręki
-Halo?- Powiedziałam i usłyszałam głos Beau, ON ŻYJE.
-Zuza tu Beau, po pierwsze niedługo ci wszystko wyjaśnie ale musisz wiedzieć jedną rzecz.
-Jaką?
-Klara nie żyje-Po tych słowach uśpuściłam telefon na ziemię i tak siedziałam czując jakby życie ze mnie wypływało. Łzy spłwały ze mnie niczym niagara. Justin próbwał zrobić wszystko aby mnie otrząsnąć ale nic do mnie nie docierało. Mnie już nie było, wypłynęłam czułam jak moja głowa robi się ciężka wraz z powiekami więc je zamknęłam czując się otumiona. Wtuliłam się w ramiona morfeusza modląc się aby to był tylko sen.
*
-Zebraliśmy się tutaj aby pożegnać Klarę Nowicką i Nathana Sykes. Ich śmierć jest czymś dla nas strasznym. Straciliśmy dwie ukochane osoby, oraz ich przyszłego potomka Hope. Odmówy ojce nasz- Ksiądz powiedział stojąc przy ich trumnie. Oh zapomniałam powiedzieć że na drugi dzień byłam w LA i siedziałam sama w domu nie chcąc nikogo wpsuścić aż Justin nie wezwał leakrza psychiatry który odstał się do mojego pokoju i przepisał mi świetnych tabletek po któych czuje się pusta i uspokojona? Oraz codziennie mam wizyty u psychologa od poniedziałku. Musiałam się zwolnić z pracy i w pokoju nie ma aż tylu rzeczy dzięki którym mogłabym się skrzywdzić. Od ich śmierci minęło dokładnie tydzień. Codziennie siedziałam w pokoju patrząc się w ścianę wraz z kawałkiem szkła robiąc sobie wielkie rany. Zmieniłam się i nie ma we mnie już żadnego zycia. Wyglądam normalnie lecz w środku nic nie ma, stąpam po ziemi ale nie żywa, żyje lecz tego nie czuje. Beau opowiedział mi o tym dlaczego mnie zostawił, o tym że miał wielkie problemy jeżeli by tego nie zrobił to ja bym dawno leżała pod ziemią. Oraz że mnie kocha i tak dalej. Justin próbuje mi pomóc we wszelkie strony lecz coś czuje że nie chce być z kimś takim jak ja.
*
Po pogrzebie wraz z Justinem wyjechaliśmy w jakieś ciche miejsce abym ja mogła się uspokoić oraz odpręzyć. Robi to co w jego mocy aby przywrócić chociaż cząstke mnie do życia w końcu minęło już 6 miesięcy! Trochę się ogarnęłam lecz dalej biorę leki psujące moją przychike. Próbuje się uśmiechać i chodzę z nim za rękę, całuje. Pierwsza wizyta u ginekologa okazała sie być dla Jusa szczęśliwą, za 4 miesiące zostaniemy rodzicami. To też próuje dać mi znakę życia. Z mamą nie mam kontaktu od pogrzebu. Tata jest teraz mi wielkim oparciem jak i Justin. Postanowiłam zmienić imie i nazwisko aby po prostu się uwolnić od wszystkiego. Zaczynam nowe życie jako Annabella Ashley Reed-Benson.
~`~
Otóż jest to ostatni rozdział (nie wliczając epilogu), dziękuje za wszystko i za te 9 miesięcy a ja żegnam się z paroma zdjęciami Zuzy&Klary buziaki O xoox



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz