sobota, 15 marca 2014

Epilog

*Osoba trzecia*

*Pięć lat później*

Jay siedział w domu swoich przyjaciół i opiekował się ich dwójką dzieci. Okazało się, że Louis też został poproszony o to samo i opiekował się córeczką swoich przyjaciół. Postanowili, że popilnują razem to nie będzie im się aż tak nudziło. Rodzice małej parki mieli dziś czwartą rocznicę ślubu, więc postanowili wyjść na kolacje.
- Wujku kłamiesz! Wcale się tak nie wydarzyło!- Najstarsza z nich kłóciła się z Jayem, bo ten razem z Louisem opowiadali im historię.
- Byłem tam, więc chyba wiem lepiej. Prawda Louis?-
- Prawda. Właśnie, dlatego masz na imię Hope. Przyjaciel twojego taty chciał tak nazwać swoją córkę, ale niestety nie zdążyli.-
- A cemu my mamy na imie Toby i Sophie?- Odezwał się młodszy brat Hope. Sophie i Toby byli w tym samym wieku i byli nie rozłączni. Mieli ze sobą bardzo dobry kontakt.
- A bo wasze mamy się tak uparły. My chcieliśmy dać wam na imię James i Louisa na cześć najlepszych wujków na całym świecie.- Wyjaśnił im Jay i zaczął ich gilgotać.
- A jak się nazywał ten kolega taty?- Zapytała najstarsza. Chłopacy chwile się zastanawiali czy im powiedzieć.
- Wiesz może lepiej zapytaj się swojego taty jak wróci, bo my nie pamiętamy.-
W tedy właśnie do domu wrócili rodzice wesołej parki. Oboje rzucili się w ramiona swoich rodziców.
- Tato jak się nazywał twój kolega, który chciał dać swojej córeczce na imię Hope?- Mała pierwsze, co zrobiła to zapytała a on od razu spojrzał na chłopaków, którzy chowali się za poduszkami.
- A skąd o nich wiecie?- Zapytał się mężczyzna.
- Wujek Jay i wujek Louis nam opowiadali historie na doblanoc, ale nie cieli nam powiedziec co sie z nimi stalo.- Do rozmowy dołączyła się mała Sophie.
- Jesteście za mali żeby wiedzieć, co się z nimi stało.- Wyjaśnił.
- To może powiemy tak. Aniołki ich zabrali do nieba.- Wyjaśniła kobieta swoim dzieciom. Cała piątka dołączyła do Jaya i Louisa na kanapie. - Co wyście im naopowiadali?-
- Prawdę i tylko prawdę. No może trochę wyobraźnia zaczęła nam działać, więc może trochę coś tam dodaliśmy od siebie.- Wyjaśnił Louis.
- Co dodaliście od siebie?- Do domu przyszli rodzice małej Sophie i usłyszeli skrawek rozmowy. Mała dziewczynka podbiegła do swoich rodziców i tak jak ostatnio wesoła parka wskoczyła swojemu tacie na ręce.
- Wujkowie opowiadali nam bajecke, ale my mówimy ze to nie plawda.-
- Zostawić was na kilka godzin z dziećmi. Przypomnijcie mi, że następnym razem dzwonimy po jakąś niańkę albo szukamy bardziej odpowiedzialnych wujków.- Powiedział ojciec małej Sophie i dołączyli się do reszty. - To, co wam powiedzieli?- Cała trójka dzieci w wielkim skrócie opowiedziała swoim rodzicom, co dziś usłyszeli.
- Uśmierciliście nas!?- Rodzice Hope i Tobyego krzyknęli jednocześnie.
- A mnie przedstawiliście jak jakąś… nie będę mówić, kogo bo dzieci tu są.-
- Zuza przynajmniej ty z Justinem mieliście szczęśliwe zakończenie. Nadal nie mogę uwierzyć, że mnie i Klarę uśmierciliście. Co my wam zrobiliśmy?- Nathan dopytywał się swoich przyjaciół.
- Oj nie przesadzajcie. Musieliśmy jakoś fajnie… może fajnie to złe słowo, ale interesująco zakończyć nasze opowiadanie.- Po raz kolejny tego wieczora Jay się tłumaczył.
- To w końcu to, co nam opowiedzieli wujkowie to prawda czy nie?- Mała Hope straciła cierpliwość, bo koniecznie chciała znać prawdę.
- Częściowo mieli rację, ale większość zmyślili. Prawdą było to, że razem z ciocią poznałyśmy się jak miałyśmy osiemnaście lat, ale poznałyśmy się przez naszych rodziców a nie tak jak mówili wujkowie i mamy tych samych rodziców. Dzieciństwo też miałyśmy wspaniałe.- Klara wytłumaczyła młodym słuchaczom. - Wy wiecie, że oni mają dopiero po cztery i pięć lat? A wy im takie rzeczy opowiadaliście.- Te słowa skierowała do opiekunek swoich dzieci.
- Dobra odpowiadajcie na pytania a nie się na nas jeszcze wyżywacie.- Louis udawał obrażonego.
- To znaczy, że tata nie zdradził mamy?-
- Nie. Nigdy. Bardzo kochałem waszą mamusię i nadal tak jest. Chociaż to, z Arianą i Jacem było prawdą, ale to się wydarzyło jak jeszcze byliśmy przyjaciółmi z mamą.- Nathan odpowiedział na pytanie swojej córce.
- To dlacego dzidzia cie nie lubil?-
- Do dzisiaj nie wiemy, ale to się zmieniło, kiedy się dowiedział, że twoja kuzynka miała przyjść na świat. A my z twoim tatą poznaliśmy się dopiero jak wyjechałam do Los Angeles.-
- A wujek Niall?-
- Rozstali się w zgodzie. Dobrze wiecie, że nadal są przyjaciółmi i się spotykają.- Justin zabrał głos. - Wasze mamy na początku nie mogły się porozumieć, dlatego czasami się kłóciły, ale nie aż tak.-
- A ty wujku Jay naplawde byleś, w śpitalu?-
- To akurat było prawdą i nikt z was tego nie zaprzeczy.- Powiedział zwycięsko Jay.
- Tak, ale nie trafiłeś do szpitala, dlatego że ktoś cię postrzelił tylko pobiłeś się wtedy z Ianem i niestety przegrałeś.- Zaśmiała się Zuza.
- Tego to dzieci akurat nie musiały wiedzieć.- Teraz to Jay był obrażony.
- Dobra dzieciaki jest już późno, dlatego do spania. Wszystko już chyba wytłumaczyliśmy. Następnym razem zadzwonimy po wujka Liama i wuja Sive, bo oni chyba są najbardziej odpowiedzialni.- Nathan wziął swoje dzieci i zaprowadził do ich pokoi.
- Zgadzamy się. To my też się już zbieramy. Chodź Sophie.- Justin wziął na ręce swoją córeczkę i razem z Zuzą wyszli.
- To raczej na napiwek nie możemy liczyć?-
- My wam nawet za to nie płacimy. Robicie to, bo kochacie chrześniaków…, ale skoro próbowaliście tak ciężko to coś dostaniecie. W lodówce jest jeszcze piwo, więc idziecie się…- Klara nie zdążyła dokończyć zdania, bo chłopacy już pobiegli do kuchni. Dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem i poszła na górę do reszty swojej rodziny. Zatrzymała się przed wejściem do pokoju swoich dzieci i zobaczyła jak jej mąż je usypia. Kiedy tak na nich patrzyła myślała nad tym, że w życiu każde z nich popełniło dużo błędów, ale im wszystkim wyszło to na dobre.
KONIEC
 ~~~

Tak, więc to już koniec historii Klary i Zuzy. Dziękuje wam za to, że tu zaglądaliście. Szkoda tylko, że tak mało komentarzy, ale nic straconego, ponieważ blog nie zostanie usunięty, więc może jednak ktoś coś zostawi. Na pewno się jeszcze tu odezwiemy, ponieważ już zaczęłyśmy pisać nowe opowiadane. Mam nadzieje, że to wypali i zaczniemy publikować rozdziały już wkrótce. Jeszcze raz dziękuje za wszystko i do usłyszenia. ♥♥




1 komentarz:

  1. Ojeju, brak mi słów... Piękny epilog.♥ Szkoda, że to już koniec.:c Mi się tam podobają wujkowie Louis i Jay, są tacy zabawni xd Leje, ale ok xd Fantastyczny,, taki ajdkasdkadalksndi jeeeej *.* Mam nadzieję, że zaczniecie dodawać coś nowego, już nie mogę się doczekać. :3 Dziękuję, że mogłam czytać to opowiadanie i za wszystko, wszystko, wszystko.♥

    OdpowiedzUsuń